Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

W modlitwie dostrzegamy, że Jezus jest z nami

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej w Waty­ka­nie, 5 wrze­śnia br.

Dro­dzy bra­cia i sio­stry,
Dzi­siaj po waka­cyj­nej prze­rwie wzna­wia­my audien­cje w Waty­ka­nie, i chciał­bym kon­ty­nu­ować ową „szko­łę modli­twy”, prze­ży­wa­ną wspól­nie pod­czas śro­do­wych kate­chez.
Dziś pra­gnę mówić o modli­twie w Księ­dze Apo­ka­lip­sy, któ­ra, jak wia­do­mo, jest ostat­nią z ksiąg Nowe­go Testa­men­tu. Jest ona trud­na, ale zawie­ra w sobie wiel­kie bogac­two. (…)
Pierw­sza część Apo­ka­lip­sy (1,4–3,22) przed­sta­wia w posta­wie modli­tew­nej zgro­ma­dze­nia trzy kolej­ne eta­py. Na pierw­szy (1,4–8) skła­da się dia­log, któ­ry – jest to jedy­ny przy­pa­dek w Nowym Testa­men­cie – toczy się mię­dzy dopie­ro co zebra­nym zgro­ma­dze­niem a lek­to­rem, któ­ry kie­ru­je bło­go­sła­wią­ce życze­nie: „Łaska wam i pokój” (1,4). (…) Zgro­ma­dze­nie zasta­na­wia się nad tym orę­dziem i mówi: „Tak: Amen!” (Ap 1,7b). Przez swo­je „tak” wyra­ża peł­ne przy­ję­cie tego, co mu prze­ka­za­no i pro­si, aby mogło się to napraw­dę stać rze­czy­wi­sto­ścią. (…). Tutaj znaj­du­je­my inny waż­ny ele­ment: nie­ustan­na modli­twa roz­bu­dza w nas poczu­cie obec­no­ści Pana w naszym życiu i w histo­rii, a Jego obec­ność nas wspie­ra, pro­wa­dzi i daje nam wiel­ką nadzie­ję tak­że pośród ciem­no­ści pew­nych ludz­kich sytu­acji. Ponad­to każ­da [pul­lqu­ote] Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział: Pozdra­wiam ser­decz­nie piel­grzy­mów pol­skich. Apo­ka­lip­sa świę­te­go Jana Apo­sto­ła uczy nas modli­twy, któ­ra rodzi poczu­cie bli­sko­ści Chry­stu­sa, uświa­da­mia Jego obec­ność i dzia­ła­nie w nas oraz w dzie­jach świa­ta. On jest naszą mocą i nadzie­ją. Darzy nas rado­ścią i poko­jem. Pro­śmy, by On sam prze­wo­dził nasze­mu życiu i nam bło­go­sła­wił. Niech będzie pochwa­lo­ny Jezus Chry­stus!
[/pullquote]modlitwa, nawet w naj­bar­dziej rady­kal­nej samot­no­ści, nigdy nie jest wyizo­lo­wa­niem sie­bie i nigdy nie jest bez­owoc­na, lecz jest życio­daj­ną siłą, pro­wa­dzą­cą do umoc­nie­nia życia chrze­ści­jań­skie­go, aby było coraz bar­dziej zaan­ga­żo­wa­ne i kon­se­kwent­ne.
Dru­ga faza modli­twy zgro­ma­dze­nia (1,9–22) jesz­cze bar­dziej pogłę­bia rela­cję z Jezu­sem Chry­stu­sem: Pan się uka­zu­je, mówi, dzia­ła, a wspól­no­ta, coraz Jemu bliż­sza, słu­cha, reagu­je i przyj­mu­je. (…) Jan sły­szy „potęż­ny głos jak gdy­by trą­by” (1,10 b): głos naka­zu­je mu posła­nie orę­dzia do „sied­miu Kościo­łów” (1,11), znaj­du­ją­cych się Azji Mniej­szej, a przez nie do wszyst­kich Kościo­łów, wraz z ich paste­rza­mi. (…)
Po tym doświad­cze­niu obja­wie­nia Apo­stoł ma przed sobą Pana Jezu­sa, któ­ry z nim roz­ma­wia, doda­je mu pew­no­ści, kła­dzie mu rękę na gło­wie, ujaw­nia swo­ją toż­sa­mość Ukrzy­żo­wa­ne­go i Zmar­twych­wsta­łe­go i powie­rza zada­nie prze­ka­za­nia Kościo­łom swo­je­go orę­dzia (por. Ap 1,17–18). To coś pięk­ne­go – ów Bóg wiel­ki, przed któ­rym mdle­je, pada jak­by mar­twy, jest przy­ja­cie­lem życia, któ­ry kła­dzie mu rękę na gło­wę. Podob­nie będzie i w naszym przy­pad­ku. Jeste­śmy przy­ja­ciół­mi Jezu­sa. Ponad­to obja­wie­nie Chry­stu­sa Zmar­twych­wsta­łe­go nie będzie czymś strasz­nym, lecz spo­tka­niem z Przy­ja­cie­lem. (…)
W trze­ciej i ostat­niej fazie pierw­szej czę­ści Apo­ka­lip­sy (Ap 2–3), lek­tor pro­po­nu­je zgro­ma­dze­niu sied­mio­czę­ścio­we orę­dzie, w któ­rym Jezus prze­ma­wia w oso­bie pierw­szej. Skie­ro­wa­ne do sied­miu Kościo­łów poło­żo­nych w Azji Mniej­szej w oko­li­cach Efe­zu, prze­mó­wie­nie Jezu­sa wycho­dzi od spe­cy­ficz­nej sytu­acji każ­de­go z nich, aby następ­nie objąć tak­że Kościo­ły wszyst­kich cza­sów. (…)
Dro­dzy przy­ja­cie­le, Apo­ka­lip­sa przed­sta­wia nam wspól­no­tę zgro­ma­dzo­ną na modli­twie, bo wła­śnie w modli­twie dostrze­ga­my coraz bar­dziej, że Jezus jest z nami i w nas obec­ny. Im wię­cej i lepiej modli­my się nie­ustan­nie, inten­syw­nie, tym bar­dziej upo­dab­nia­my się do Nie­go, a On napraw­dę wkra­cza w nasze życie i kie­ru­je nim, obda­rza­jąc je rado­ścią i poko­jem. I im bar­dziej zna­my, kocha­my i naśla­du­je­my Jezu­sa, tym bar­dziej odczu­wa­my potrze­bę zatrzy­ma­nia się z Nim na modli­twie, otrzy­mu­jąc dla nasze­go życia pogo­dę ducha, nadzie­ję i moc.