Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

KS. ROMAN SŁAWEŃSKI

Dwu­dzie­sty pią­ty tydzień zwy­kły 24–29 IX 2012
Ponie­dzia­łek
Prz 3,27–35; Łk 8,16–18
Sło­wo Boże: Nie zazdrość krzyw­dzi­cie­lo­wi, nie skła­niaj się ku jego dro­gom. Bo Pan się brzy­dzi prze­wrot­nym, a z wier­ny­mi obcu­je przy­jaź­nie. Prze­kleń­stwo Pana na domu występ­ne­go.
Czyż trze­ba przy­po­mi­nać, że Bóg brzy­dzi się czło­wie­kiem nie­pra­wym, że odrzu­ca występ­ne­go, że potę­pia krzyw­dzi­cie­la? Wyda­je się czymś oczy­wi­stym, że Pan nie może postą­pić ina­czej. Po cóż powta­rzać myśli oczy­wi­ste? Rzecz w tym, by nikt nie utra­cił jasno­ści spoj­rze­nia i nie zapo­mniał, że osta­tecz­nie liczy się moral­ny wymiar nasze­go dzia­ła­nia. Bo każ­dy suk­ces osią­gnię­ty na moral­nie nie­czy­stej dro­dze, w rze­czy­wi­sto­ści jest klę­ską.
Modli­twa dnia: Boże, Ty zawar­łeś wszyst­kie naka­zy świę­te­go Pra­wa w przy­ka­za­niu miło­ści Cie­bie i bliź­nie­go, spraw, aby­śmy zasłu­ży­li na życie wiecz­ne.
Wto­rek
Prz 21,1–6.10–13; Łk 8,19–21
Sło­wo Boże: Postę­po­wa­nie uczci­we i pra­we mil­sze dla Pana niż krwa­wa ofia­ra. Dum­ne oczy i ser­ca nadę­te, ta pochod­nia występ­nych jest grze­chem. Zamia­ry pra­co­wi­te­go przy­no­szą zysk, a wszyst­kich spie­szą­cych się bie­dę.
Nad­zwy­czaj­ne ofia­ry mogą kar­mić ludz­ką pychę – dla­te­go bywa, że są nie­bez­piecz­ne. Cicha uczci­wość, pozba­wio­na roz­gło­su, jest dro­gą ku praw­dzi­wej wiel­ko­ści, ku świę­to­ści. A gdy do uczci­wo­ści doda­my poko­rę, wów­czas postę­pu­je­my dro­gą praw­dzi­wej mądro­ści. Mądrość nie zawsze podą­ża dro­gą wyra­fi­no­wa­nej myśli inte­lek­tu­ali­stów. Naj­od­po­wied­niej­sze miej­sce dla sie­bie znaj­du­je tam, gdzie uczci­wość i pro­sto­ta.
Modli­twa dnia: Boże, Ty uczy­ni­łeś bło­go­sła­wio­ne­go Wła­dy­sła­wa, pre­zbi­te­ra, miło­śni­kiem i gło­si­cie­lem Chry­stu­so­we­go krzy­ża, spraw przez jego wsta­wien­nic­two, aby­śmy jako uczest­ni­cy cier­pień Chry­stu­sa zosta­li napeł­nie­ni rado­ścią, gdy obja­wi się w chwa­le.
Śro­da
Prz 30,5–9; Łk 9,1–6
Sło­wo Boże: Kłam­stwo i fałsz odda­laj ode mnie, nie dawaj mi bogac­twa ni nędzy, żyw mnie chle­bem nie­zbęd­nym, bym syty, nie stał się nie­wier­ny i nie rzekł: „A któż jest Panem?” lub z bie­dy nie począł kraść i imię mego Boga znie­wa­żać.
Oto prak­tycz­na mądrość natchnio­ne­go auto­ra, któ­ry pro­si, by Bóg pro­wa­dził go dro­gą umiar­ko­wa­nia. Przez zacho­wa­nie cno­ty umia­ru zdo­by­wa­my tak potrzeb­ną zdol­ność zwal­cza­nia pokus rodzą­cych się wów­czas, gdy cze­goś mamy nad­miar lub nie­do­bór. Ileż mądro­ści ducho­wej jest w proś­bie, by nie mieć za dużo, i ile reali­zmu w bła­ga­niu, by nie znisz­czył nas bole­sny brak tego, co koniecz­ne do życia. Cno­ta umia­ru – czy zna­my jej war­tość w życiu codzien­nym?
Modli­twa dnia: Panie, nasz Boże, w Two­im kró­le­stwie bło­go­sła­wie­ni są ci, któ­rzy zno­szą prze­śla­do­wa­nia dla spra­wie­dli­wo­ści, daj nam naśla­do­wać wiel­ką cier­pli­wość świę­tych męczen­ni­ków Waw­rzyń­ca i Towa­rzy­szy w służ­bie Two­im bliź­nim, aby­śmy mogli uczest­ni­czyć w ich chwa­le.
Czwar­tek
Koh 1,2–11; Łk 9,7–9
Sło­wo Boże: Mar­ność nad mar­no­ścia­mi – powia­da Kohe­let – mar­ność nad mar­no­ścia­mi, wszyst­ko mar­ność. Cóż przyj­dzie czło­wie­ko­wi z całe­go tru­du, jaki zada­je sobie pod słoń­cem? Poko­le­nie przy­cho­dzi i odcho­dzi, a zie­mia trwa po wszyst­kie cza­sy.
Wszyst­ko obra­ca się w mar­ność – czy moż­na zgo­dzić się z powyż­szym twier­dze­niem? Czy w sło­wach tych nie kry­je się rady­kal­ne potę­pie­nie, bądź lek­ce­wa­że­nie świa­ta mate­rial­ne­go? Bynaj­mniej. Każ­da rzecz stwo­rzo­na przez Boga ma swo­ją war­tość, tzn. wła­ści­we sobie dobro. Jest rze­czą czło­wie­ka roz­sąd­nie odkry­wać owo dobro i nie prze­ce­niać tego, co ulot­ne, nie pomi­jać tego, co wiecz­ne. O tę umie­jęt­ność umiej­my się modlić.
Modli­twa dnia: Boże, Ty dla zba­wie­nia ubo­gich i wycho­wa­nia ducho­wień­stwa obda­rzy­łeś świę­te­go Win­cen­te­go, pre­zbi­te­ra, apo­stol­ską mocą, spraw, aby­śmy oży­wie­ni tą samą gor­li­wo­ścią, miło­wa­li cier­pią­cych bra­ci i spie­szy­li im z pomo­cą.
Pią­tek
Koh 3,1–11; Łk 9,18–22
Sło­wo Boże: Wszyst­ko ma swój czas: Jest czas rodze­nia i czas umie­ra­nia, czas sadze­nia i czas wyry­wa­nia tego, co zasa­dzo­no. Czas zabi­ja­nia i czas lecze­nia, czas burze­nia i czas budo­wa­nia… Nie poj­mie czło­wiek dzieł, jakich Bóg doko­nu­je od począt­ku aż do koń­ca.
Bło­go­sła­wio­ne sło­wa wzy­wa­ją­ce do zdro­we­go dystan­su wobec chwi­li bie­żą­cej. Czyż nie ule­ga­my poku­sie, by tak bar­dzo anga­żo­wać się w to, co dzie­je się teraz, iż zapo­mi­na­my o szer­szej per­spek­ty­wie, któ­ra daje nam umie­jęt­ność widze­nia cało­ści? Owszem, szcze­gó­ły są nie­zwy­kle waż­ne. Ale nie popeł­niaj­my błę­du, by przez prze­sad­ną tro­skę o szcze­gó­ły, zgu­bić z pola widze­nia całość kom­po­zy­cji, jaką jest nasze życie.
Modli­twa dnia: Boże, Ty nauczy­łeś świę­te­go Wacła­wa cenić kró­le­stwo nie­bie­skie bar­dziej niż ziem­skie, spraw dzię­ki jego wsta­wien­nic­twu, aby­śmy umie­li wyrze­kać się samych sie­bie i całe ser­ce oddać Tobie.
Sobo­ta
Ap 12,7–12a; J 1,47–51
ŚWIĘTO ŚW. ARCHANIOŁÓW
MICHAŁA, GABRIELA I RAFAŁA
Sło­wo Boże: I wystą­pił do wal­ki Smok i jego anio­ło­wie (…) I został strą­co­ny wiel­ki Smok, wąż sta­ro­daw­ny, któ­ry zwie się dia­beł i sza­tan, zwo­dzą­cy całą zamiesz­ka­łą zie­mię, został strą­co­ny na zie­mię, a z nim strą­ce­ni zosta­li jego anio­ło­wie.
Żyje­my w cią­głym nie­bez­pie­czeń­stwie, bo może­my zostać zwie­dze­ni. To zna­mien­ne: potra­fi­my moc­no uwa­żać, by nikt nie oszu­kał nas w spra­wach mate­rial­nych. Lecz nie­jed­no­krot­nie bra­ku­je nam wystar­cza­ją­cej uwa­gi, gdy ktoś zwo­dzi nas zatru­ty­mi myśla­mi. A prze­cież zwo­dzi­ciel nie zasto­so­wał wobec nas ulgo­wej tary­fy. Cho­dzi mu zawsze o duszę, o myśli, o nasze pra­gnie­nia i decy­zje!
Modli­twa dnia: Boże, Ty z podzi­wu god­ną mądro­ścią wyzna­czasz obo­wiąz­ki Anio­łom i ludziom, spraw łaska­wie, aby na zie­mi strze­gli nasze­go życia Anio­ło­wie, któ­rzy w nie­bie zawsze peł­nią służ­bę przed Tobą.