Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Cud eucharystyczny w Sokółce

Konające Serce Jezusa

Na począt­ku stycz­nia 2009 r. bia­ło­stoc­ka Kuria Metro­po­li­tal­na zwró­ci­ła się z ofi­cjal­ną proś­bą, o pobra­nie i eks­per­ty­zę „mate­ria­łu złą­czo­ne­go z Komu­ni­kan­tem”, do wybit­nych pato­mor­fo­lo­gów z dwóch nie­za­leż­nych zakła­dów Uni­wer­sy­te­tu Medycz­ne­go w Bia­łym­sto­ku – prof. dr. hab. med. Marii Elż­bie­ty Soba­niec-Łotow­skiej i prof. dr. hab. med. Sta­ni­sła­wa Sul­kow­skie­go, zna­nych w kra­ju i za gra­ni­cą naukow­ców, od ponad 30 lat zaj­mu­ją­cych się dia­gno­sty­ką histo­pa­to­lo­gicz­ną i ultra­struk­tu­ral­ną, auto­rów wie­lu prac nauko­wych. 
Dwa dni po otrzy­ma­niu tej proś­by – 7 stycz­nia – prof. Sobaniec–Łotowska uda­ła się do Sokół­ki i komi­syj­nie, w asy­ście kanc­le­rza Kurii ks. prof. Andrze­ja Kaka­re­ki, pobra­ła z kor­po­ra­łu prób­kę „wto­pio­nej” weń i zin­te­gro­wa­nej ści­śle z kon­se­kro­wa­nym Komu­ni­kan­tem tajem­ni­czej sub­stan­cji.

Prof. dr hab. med. Sta­ni­sław Sul­kow­ski

Pobra­na prób­ka była nie­wiel­ka, ale wystar­cza­ją­ca żeby prze­pro­wa­dzić eks­per­ty­zę. – Myśla­łam na począt­ku, że to może skrzep – mówi­ła prof. Soba­niec-Łotow­ska. Rze­czy­wi­stość oka­za­ła się jed­nak jesz­cze bar­dziej zaska­ku­ją­ca.
Bia­ło­stoc­cy naukow­cy uży­li naj­no­wo­cze­śniej­szych mikro­sko­pów świetl­nych, jak rów­nież mikro­sko­pu elek­tro­no­we­go trans­mi­syj­ne­go i obo­je (choć prof. Sul­kow­ski w ogó­le nie wie­dział jak nie­zwy­kłą prób­kę przy­szło mu badać) byli zadzi­wia­ją­co zgod­ni w wyni­kach swo­ich obser­wa­cji: to, co prze­ba­da­li, nie było żad­nym skrze­pem, żad­ną krwią, ale… sta­no­wi­ło w cało­ści tkan­kę mię­śnia ser­ca czło­wie­ka. I co rów­nie nie­zwy­kłe – mię­śnia w fazie ago­nal­nej.
Pro­fe­so­ro­wie z UMB pod­kre­śla­li, że w przy­pad­ku bada­ne­go przez nich frag­men­tu Komu­ni­kan­tu w tak małej ilo­ści pobra­ne­go mate­ria­łu moż­na było zna­leźć tak wie­le cha­rak­te­ry­stycz­nych pod wzglę­dem mor­fo­lo­gicz­nym wykład­ni­ków wska­zu­ją­cych na tkan­kę mię­śnia ser­co­we­go. Jed­nym z takich wykład­ni­ków jest zja­wi­sko seg­men­ta­cji, tj. uszko­dze­nie włó­kien mię­śnia ser­co­we­go w miej­scu wsta­wek [struk­tur cha­rak­te­ry­stycz­nych dla mię­śnia ser­ca] oraz zja­wi­sko frag­men­ta­cji. Uszko­dze­nia te są widocz­ne jako licz­ne drob­ne pęk­nię­cia. Takie zmia­ny powsta­ją jedy­nie we włók­nach nie­mar­twi­czych i odzwier­cie­dla­ją szyb­kie skur­cze mię­śnia ser­ca w okre­sie przed­śmiert­nym, ago­nal­nym. Innym waż­nym dowo­dem na to, iż ana­li­zo­wa­ny mate­riał może być mię­śniem ludz­kie­go ser­ca, było głów­nie cen­tral­ne uło­że­nie jąder komór­ko­wych w obser­wo­wa­nych włók­nach, co jest dla tego mię­śnia zja­wi­skiem cha­rak­te­ry­stycz­nym. – Na prze­bie­gu nie­któ­rych włó­kien znaj­do­wa­li­śmy rów­nież obra­zy mogą­ce odpo­wia­dać węzłom skur­czu. Nato­miast w bada­niu mikro­sko­po­wo-elek­tro­no­wym widocz­ne były zary­sy wsta­wek i pęcz­ki deli­kat­nych mio­fi­bry­li – stwier­dzi­li bia­ło­stoc­cy naukow­cy. Co wię­cej, tkan­ka, któ­ra poja­wi­ła się na Komu­ni­kan­cie, była z nim w spo­sób ści­sły, nie­ro­ze­rwal­ny, złą­czo­na – prze­ni­ka­jąc pod­ło­że, na któ­rym powsta­ła.
W pod­su­mo­wa­niu prze­pro­wa­dzo­nej eks­per­ty­zy, w pro­to­ko­le zło­żo­nym do kurii archi­die­ce­zjal­nej prof. Soba­niec-Łotow­ska i prof. Sul­kow­ski – zacho­wu­jąc bar­dzo dale­ko posu­nię­tą ostroż­ność – napi­sa­li: „Przy­sła­ny do oce­ny mate­riał (…) w oce­nie dwóch nie­za­leż­nych pato­mor­fo­lo­gów jest zado­wa­la­ją­cy; wska­zu­je na tkan­kę mię­śnia ser­co­we­go, a przy­naj­mniej ze wszyst­kich tka­nek żywych orga­ni­zmu naj­bar­dziej ją przy­po­mi­na”. I co jest waż­ne – ana­li­zo­wa­ny mate­riał w cało­ści sta­no­wi tę tkan­kę. Stwier­dze­nie to zna­la­zło się w wyda­nym 14 paź­dzier­ni­ka 2009 r. „Komu­ni­ka­cie Kurii Metro­po­li­tal­nej Bia­ło­stoc­kiej w spra­wie zja­wisk eucha­ry­stycz­nych w Sokół­ce”.
Pro­fe­so­ro­wie odkry­li rów­nież kil­ka innych nie­zwy­kłych rze­czy. – Komu­ni­kant dłu­go prze­by­wał w wodzie, a następ­nie jesz­cze dłu­żej na kor­po­ra­le. Tkan­ka, któ­ra poja­wi­ła się na Komu­ni­kan­cie, powin­na więc ulec pro­ce­so­wi auto­li­zy, czy­li samo­roz­sz­cze­pie­nia – roz­pa­du powo­do­wa­ne­go przez enzy­my wewnątrz­ko­mór­ko­we. W bada­nym mate­ria­le nie stwier­dzi­li­śmy takich zmian! – powie­dzie­li.
Intry­gu­ją­ce jest rów­nież to, że znaj­du­ją­ca się na kor­po­ra­le sub­stan­cja – choć zmie­ni­ła się nie­co po wyję­ciu jej z wody (po pro­stu wyschła) – od kil­ku już lat – bez utrwa­la­nia, kon­ser­wo­wa­nia, zacho­wy­wa­nia spe­cjal­nej tem­pe­ra­tu­ry – nie zmie­nia swo­je­go wyglą­du.
– Gdy­by jakimś cudem były to bak­te­rie, to już daw­no mate­riał ten roz­padł­by się, roz­kru­szył, zmie­nił wygląd. Jaka­kol­wiek hodow­la bak­te­rii poło­żo­na na naj­czyst­szym nawet mate­ria­le już po tygo­dniu wyglą­da­ła­by zupeł­nie ina­czej – dodał prof. Sul­kow­ski. Tym­cza­sem pew­ni ludzie, któ­rzy nie tyl­ko nie prze­ba­da­li, lecz nawet nie widzie­li na oczy bada­ne­go mate­ria­łu twier­dzi­li, że za czer­wo­ne zabar­wie­nie Hostii odpo­wie­dzial­ny jest czer­wo­ny pig­ment – pro­di­gio­zy­na, wytwa­rza­ny przez bak­te­rię „pałecz­ki krwa­wej” – ser­ra­tia mar­ce­scens. – To oczy­wi­sta bzdu­ra – stwier­dzi­li bia­ło­stoc­cy pato­mor­fo­lo­dzy.
Nie oby­ło się też bez kon­tro­wer­sji i zarzu­tów inne­go rodza­ju. Pro­fe­so­rom wyty­ka­no emo­cjo­nal­ne podej­ście do spra­wy i zarzu­ca­no, że popeł­ni­li „szkol­ny błąd” pró­bu­jąc „łączyć teo­lo­gię i bio­lo­gię”. Nie ule­ga jed­nak naj­mniej­szej wąt­pli­wo­ści, że jako wybit­ni fachow­cy bia­ło­stoc­cy pato­mor­fo­lo­dzy zba­da­li pobra­ną prób­kę pod kątem nauki a nie wia­ry. Poja­wi­ły się rów­nież zarzu­ty jesz­cze bar­dziej absur­dal­ne, jak choć­by ten wysu­nię­ty przez gru­pę tzw. „racjo­na­li­stów”, że bada­na tkan­ka pocho­dzi od… zamor­do­wa­ne­go czło­wie­ka.
Pro­fe­so­ro­wie zare­ago­wa­li na to wszyst­ko oświad­cze­niem, w któ­rym wyra­zi­li „głę­bo­kie obu­rze­nie z powo­du wpro­wa­dza­nia w błąd opi­nii publicz­nej poprzez przed­sta­wia­nie hipo­te­tycz­nych moż­li­wo­ści pseu­do­nau­ko­we­go wyja­śnie­nia bada­ne­go przez nas zja­wi­ska, zwłasz­cza przez oso­by nie zna­ją­ce zakre­su prze­pro­wa­dzo­nych badań, nie mają­ce dostę­pu do oce­nia­ne­go mate­ria­łu i zabez­pie­czo­nej doku­men­ta­cji, a czę­sto nie dys­po­nu­ją­ce nawet ele­men­tar­ną wie­dzą o zasto­so­wa­nych tech­ni­kach badaw­czych”.
Opra­co­wa­nie pro­to­ko­łu zaję­ło bia­ło­stoc­kim naukow­com dwa tygo­dnie. Kie­dy w bia­ło­stoc­kiej Kurii zapo­zna­no się już z nie­zwy­kły­mi wyni­ka­mi badań nauko­wych, do „akcji” wkro­czy­ła spe­cjal­na – powo­ła­na przez Księ­dza Arcy­bi­sku­pa 30 mar­ca 2009 r. – Komi­sja Kościel­na. Jej zada­niem było zba­da­nie cudu pod kątem teo­lo­gicz­nym i prze­słu­cha­nie tych, któ­rzy mie­li do czy­nie­nia z ową Hostią lub byli świad­ka­mi tych nie­zwy­kłych wyda­rzeń.
Usta­la­no czy nie jest to jakaś misty­fi­ka­cja, czy ktoś nie pod­rzu­cił Hostii lub nie pod­mie­nił spo­czy­wa­ją­ce­go w vascu­lum kon­se­kro­wa­ne­go Komu­ni­kan­tu. Przed­sta­wi­cie­le komi­sji – wybit­ni pro­fe­so­ro­wie bia­ło­stoc­kie­go Wyż­sze­go Semi­na­rium Duchow­ne­go – prze­py­ta­li wszyst­kich świad­ków, spraw­dzi­li ich praw­do­mów­ność.
Efek­tem pra­cy Komi­sji Kościel­nej było orze­cze­nie, że „Komu­ni­kant, z któ­re­go zosta­ła pobra­na prób­ka do eks­per­ty­zy jest tym samym, któ­ry został prze­nie­sio­ny z zakry­stii do taber­na­ku­lum w kapli­cy na ple­ba­nii. Inge­ren­cji osób postron­nych nie stwier­dzo­no”.
Swo­ją dro­gą, zda­niem bia­ło­stoc­kich pato­mor­fo­lo­gów o takiej sytu­acji nie mogło być nawet mowy. Nie było moż­li­wo­ści, aby ktoś wło­żył do vascu­lum frag­ment ludz­kie­go cia­ła. Co za tym prze­ma­wia­ło? Ano to, że frag­men­ty budu­ją­ce­go Hostię opłat­ka były ści­śle spo­jo­ne z włók­na­mi ludz­kiej tkan­ki – nawza­jem prze­ni­ka­ły się, tak jak­by frag­ment „chle­ba” nagle prze­kształ­cił się w „cia­ło”. Tego się nie da zma­ni­pu­lo­wać. – Nikt, abso­lut­nie nikt z ludzi, nie był­by w sta­nie tego doko­nać. Nawet naukow­cy z NASA dys­po­nu­ją­cy naj­no­wo­cze­śniej­szy­mi tech­ni­ka­mi badaw­czy­mi nie byli­by zdol­ni coś takie­go sztucz­nie wytwo­rzyć – stwier­dzi­ła prof. Soba­niec-Łotow­ska, doda­jąc, że ten fakt był dla niej szcze­gól­nie waż­ny.
„Wyda­rze­nie z Sokół­ki nie sprze­ci­wia się wie­rze Kościo­ła, a raczej ją potwier­dza. Kościół wyzna­je, że po sło­wach kon­se­kra­cji mocą Ducha Świę­te­go, chleb prze­mie­nia się w Cia­ło Chry­stu­sa, a wino w Jego Krew. Sta­no­wi ono rów­nież wezwa­nie, aby sza­fa­rze Eucha­ry­stii z wia­rą i uwa­gą roz­dzie­la­li Cia­ło Pań­skie, a wier­ni, by ze czcią Je przyj­mo­wa­li” – napi­sa­no w jed­nym z komu­ni­ka­tów.

Fot. A. Bia­ło­us