Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Cud eucharystyczny w Sokółce

Misterium Chrystusowej obecności

Fot. T. Mar­gań­ska

Od 2 paź­dzier­ni­ka 2011 r. Cząst­kę Cia­ła Pań­skie­go moż­na ado­ro­wać w ramach cało­dzien­nej ado­ra­cji w kapli­cy Mat­ki Bożej Różań­co­wej sokól­skie­go kościo­ła pw. św. Anto­nie­go Padew­skie­go. Uro­czy­stość prze­nie­sie­nia cudow­nie prze­mie­nio­nej Hostii z kapli­cy na ple­ba­nii do kole­giac­kiej kapli­cy Mat­ki Bożej Różań­co­wej, któ­ra się tego dnia odby­ła, zgro­ma­dzi­ła na przy­ko­ściel­nym pla­cu ok. 25 tys. wier­nych z kra­ju i zagra­ni­cy. Poprze­dza­ją­cej pro­ce­syj­ne prze­nie­sie­nie uro­czy­stej Mszy św. prze­wod­ni­czył Metro­po­li­ta Bia­ło­stoc­ki ks. abp Edward Ozo­row­ski. Publi­ku­je­my naj­istot­niej­sze frag­men­ty kaza­nia, któ­re wygło­sił bia­ło­stoc­ki Hie­rar­cha.
Co się wyda­rzy­ło w Sokół­ce?
Kościół zachod­ni, chcąc rozu­mo­wo wytłu­ma­czyć fakt, że pod­czas Mszy św. chleb sta­je się Cia­łem Chry­stu­sa, a wino Krwią Chry­stu­so­wą, posłu­żył się roz­róż­nie­niem na sub­stan­cję i akcy­den­sy. Sobór Try­denc­ki uro­czy­ście orzekł, iż mocą słów Chry­stu­so­wych, wypo­wie­dzia­nych przez kapła­na nad chle­bem, prze­mie­nia się jego sub­stan­cja a nie­zmie­nio­ne pozo­sta­ją akcy­den­sy. Prze­mia­nę tę nazwał „trans­sub­stan­cja­cją”, co tłu­ma­czy­my na język pol­ski jako „prze­isto­cze­nie”. Czło­wiek widzi chleb i wino, a wyzna­je wia­rą Cia­ło i Krew Chry­stu­sa. Jest to miste­rium Chry­stu­so­wej obec­no­ści w sakra­men­cie ołta­rza. Świę­ty Tomasz z Akwi­nu wyra­ził ją poetyc­ko: „Mylą się o Boże w Tobie wzrok i smak. Kto się im pod­da­je temu wia­ry brak. Ja jedy­nie wie­rzyć Twej nauce chcę. Że w posta­ci chle­ba uta­iłeś się”. Praw­da Eucha­ry­stii opie­ra się więc na uwie­rze­niu Chry­stu­so­wi, że to, co widzi­my jako chleb, jest Jego Cia­łem i to, co zawie­ra się w kie­li­chu jako wino, jest Jego Krwią.
Zda­rza­ło się jed­nak w histo­rii, iż sub­stan­cja Cia­ła Chry­stu­sa lub Jego Krwi sta­wa­ła się dostęp­na zmy­słom czło­wie­ka. Tak też sta­ło się w Sokół­ce. Komu­ni­kant eucha­ry­stycz­ny, któ­ry spadł na posadz­kę przy roz­dzie­la­niu Komu­nii św., pod­nie­sio­ny i wło­żo­ny do naczy­nia z wodą zabar­wił się na kolor krwi. Kie­dy jego mikro­sko­pij­ną cząst­kę pod­da­no bada­niom pato­mor­fo­lo­gicz­nym oka­za­ło się, że zawie­ra ona mię­sień ser­ca w ago­nii. Bada­nia prze­pro­wa­dzi­li spe­cja­li­ści pato­mor­fo­lo­dzy Uni­wer­sy­te­tu Medycz­ne­go o nie­kwe­stio­no­wa­nym auto­ry­te­cie nauko­wym.
Czym są wyni­ki tych badań dla naszej wia­ry? Potwier­dza­ją one empi­rycz­nie to, co przyj­mu­je­my wia­rą ewan­ge­licz­ną. Doświad­cze­nie wia­ry dopusz­cza doświad­cze­nie przy­rod­ni­cze, ale do nie­go się nie spro­wa­dza. Czło­wiek, któ­ry uzna­je Eucha­ry­stię, mówi do Chry­stu­sa: „Ja jedy­nie wie­rzyć Twej nauce chcę, że w posta­ci chle­ba uta­iłeś się”. Toż­sa­mość cia­ła nie spro­wa­dza się do two­rzą­cych je komó­rek. Ina­czej nie­moż­li­we były­by prze­szcze­py. O iden­tycz­no­ści cia­ła decy­du­je oso­ba. Tak było z Jezu­sem, gdy po Zmar­twych­wsta­niu uka­zy­wał się uczniom. Widzie­li Go oni w Jego wła­snym cie­le, cho­ciaż prze­mie­nio­nym, tj. prze­bó­stwio­nym, wol­nym od pod­le­ga­nia pra­wom fizycz­nym. Prze­bó­stwie­nie nie zno­si iden­tycz­no­ści. Tak więc to, co w wyda­rze­niu w Sokół­ce było Cia­łem Chry­stu­sa, jest nim i teraz, tyle że w inny spo­sób.
Wpraw­dzie Jezus bło­go­sła­wio­ny­mi nazy­wa tych, „któ­rzy nie widzie­li, a uwie­rzy­li” (J 20,29), ale Bóg miłu­je tak­że tych, któ­rzy szu­ka­ją zna­ków. Bóg nigdy nie mil­czy, to tyl­ko ludzie czę­sto nie pozwa­la­ją Mu dojść do gło­su. Bóg czy­ni cuda zwy­kle, by umoc­nić wia­rę, bądź ją ludziom przy­wró­cić. To, co wyda­rzy­ło się w Sokół­ce, wią­że­my z wia­rą. Ma ona być tak moc­na, by to, co nie­moż­li­we, sta­wa­ło się moż­li­we. „Dla Boga bowiem nie ma nic nie­moż­li­we­go” (Łk 1,37). Cho­ciaż prze­to wszę­dzie tam, gdzie spra­wo­wa­na jest Naj­święt­sza Ofia­ra, doko­nu­je się cud eucha­ry­stycz­ny, to jed­nak w Sokół­ce został on zdwo­jo­ny. Cud wia­ry został umoc­nio­ny cudem empi­rycz­nym. W Sokół­ce rodzi się na nowo nadzie­ja dla świa­ta. Bo Bóg jest wśród swe­go ludu.
Co mamy czy­nić? 
Fot. T. Mar­gań­ska

Z tym pyta­niem zwró­ci­li się do św. Pio­tra słu­cha­cze w dzień Pięć­dzie­siąt­ni­cy (Dz 1,37). My rów­nież pyta­nie to sta­wia­my. A odpo­wiedź wyda­je się pro­sta. Trze­ba wzmoc­nić wia­rę w Eucha­ry­stię i według Niej pro­wa­dzić życie. Trze­ba oto­czyć szcze­gól­ną tro­ską odpra­wia­nie Mszy św., przyj­mo­wa­nie Cia­ła Pań­skie­go i ado­ro­wa­nie Go w Naj­święt­szym Sakra­men­cie. Jest to jed­na rze­czy­wi­stość. „W Eucha­ry­stii – uczy Bene­dykt XVI – Syn Boży wycho­dzi nam naprze­ciw i pra­gnie z nami się zjed­no­czyć; ado­ra­cja eucha­ry­stycz­na nie jest niczym innym, jak tyl­ko oczy­wi­stym roz­wi­nię­ciem cele­bra­cji eucha­ry­stycz­nej, któ­ra sama w sobie jest naj­więk­szym aktem ado­ra­cji Kościo­ła” (Sacra­men­tum cari­ta­tis, 66). A św. Augu­styn wołał: „Niech nikt nie spo­ży­wa tego Cia­ła, jeśli Go naj­pierw nie ado­ro­wał” (tam­że, 66).
W Sokół­ce od dziś będzie się odby­wa­ła cało­dzien­na ado­ra­cja Prze­naj­święt­szej Hostii. Oby kościół ten nigdy nie był pusty. Będzie też moż­li­wość sko­rzy­sta­nia z sakra­men­tu poku­ty. Do nas odno­szą się sło­wa Jana Paw­ła II: „Zachę­cam chrze­ści­jan, by regu­lar­nie nawie­dza­li Chry­stu­sa obec­ne­go w Naj­święt­szym Sakra­men­cie Ołta­rza, ponie­waż jeste­śmy wszy­scy powo­ła­ni, by trwać w nie­ustan­nej obec­no­ści Bożej dzię­ki Temu, któ­ry pozo­sta­je z nami aż do koń­ca cza­sów” (List do bisku­pa Lie­ge, 7). Ado­ra­cja Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu oży­wia ducho­wą komu­nię z Chry­stu­sem. Jest ona potrzeb­na czło­wie­ko­wi do god­ne­go życia. Ado­ro­wać moż­na indy­wi­du­al­nie i wspól­nie w łącz­no­ści z Naj­święt­szą Mary­ją Pan­ną. Ona była pierw­szą Mon­stran­cją, bo w swo­im łonie nosi­ła Wcie­lo­ne Sło­wo. Chry­stus zawsze jest Synem Maryi i nie nale­ży bać się ado­ro­wać Go w tym powią­za­niu. Bądź­my tak­że we wspól­no­cie ze świę­ty­mi. Oni bowiem doszli do świę­to­ści dro­gą Eucha­ry­stii. „Pozo­sta­waj­my dłu­go na klęcz­kach przed Jezu­sem Chry­stu­sem obec­nym w Eucha­ry­stii, wyna­gra­dza­jąc naszą wia­rą i miło­ścią zanie­dba­nia, zapo­mnie­nie, a nawet znie­wa­gi, jakich nasz Zba­wi­ciel dozna­je w tylu miej­scach na świe­cie” – pro­si nas o to bło­go­sła­wio­ny Jan Paweł II (Mane nobi­scum Domi­ne). Przy­chodź­my do Chry­stu­sa z bli­ska i z dale­ka! Niech piel­grzy­mu­ją tu pierw­szo­ko­mu­nij­ne dzie­ci! Niech Jezus, któ­ry za nas wydał swo­je Cia­ło i prze­lał swo­ją Krew znaj­du­je tu przy­ja­ciół ado­ru­ją­cych Prze­naj­święt­szą Hostię!
Nasze nawie­dze­nia Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu mają na celu uczcze­nie Boga i popra­wę życia. Zba­wie­nie jest łaską, któ­rej towa­rzy­szą uczyn­ki. Jezus wie­lo­krot­nie uczył, co mamy czy­nić, aby osią­gnąć życie wiecz­ne. Niech i nam nie zabrak­nie dobra w naszych myślach, sło­wach i uczyn­kach! „Niech znik­nie spo­śród was wszel­ka gorycz, unie­sie­nie, gniew, wrza­skli­wość, znie­wa­ża­nie – wraz z wszel­ką zło­ścią. Bądź­cie dla sie­bie nawza­jem dobrzy i miło­sier­ni. Prze­ba­czaj­cie sobie, tak jak i Bóg nam prze­ba­czył w Chry­stu­sie” (Ef 4,31–32).