Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Cud eucharystyczny w Sokółce

Proście, a otrzymacie!

– Chcia­ła­bym krzy­czeć na cały świat: „Uwierz­cie, że Pan Jezus w Eucha­ry­stii jest żywy i praw­dzi­wy. Sło­wa Jezu­sa są praw­dzi­we. Pro­ście, a otrzy­ma­cie. Tyl­ko jed­no jest waż­ne – pro­ście z czy­stym ser­cem” – mówi Kry­sty­na Olo­fs­son, któ­ra zosta­ła cudow­nie uzdro­wio­na przez Jezu­sa Eucha­ry­stycz­ne­go w Sokół­ce.
Pani Kry­sty­na jest Polką, któ­ra od 33 lat miesz­ka w Szwe­cji,
w Goete­bor­gu. Jest mężat­ką, mat­ką, bab­cią, a nawet pra­bab­cią. Jak sama mówi, choć od wie­lu lat nie miesz­ka w Pol­sce, nigdy nie utra­ci­ła kon­tak­tu ze swo­im kra­jem ojczy­stym. – Czę­sto odwie­dzam rodzi­nę, zna­jo­mych i miej­sca uświę­co­ne obja­wie­nia­mi Mat­ki Bożej i Jezu­sa Miło­sier­ne­go. Czę­sto­cho­wa, Kra­ków, Łagiew­ni­ki, Licheń, Bia­ły­stok – to miej­sco­wo­ści, któ­re zazwy­czaj znaj­du­ją się na moim szla­ku – pod­kre­śla kobie­ta i od razu doda­je: – Za każ­dym razem kie­dy jecha­łam do Pol­ski wio­złam z sobą bar­dzo dużo inten­cji: za moją rodzi­nę, krew­nych i wie­lu wier­nych z mojej wie­lo­ję­zycz­nej para­fii. Zawie­rza­łam Jezu­so­wi Chry­stu­so­wi i Matuch­nie cały Kościół kato­lic­ki w Szwe­cji, szcze­gól­nie nasze­go bisku­pa i wszyst­kich księ­ży. Dla sie­bie o nic nigdy nie pro­si­łam. Cza­sem po modli­twie mówi­łam tyl­ko: „Panie Boże, Ty wiesz cze­go dla mnie naj­bar­dziej potrze­ba. Niech się dzie­je wola Two­ja, Panie”.
Cho­ro­ba
W 2009 roku pani Kry­sty­na zaczę­ła cho­ro­wać. Odczu­wa­ła ból w oko­li­cy trzust­ki i z dnia na dzień był on coraz więk­szy. Od sierp­nia ból się tak się nasi­lił, że kobie­cie było trud­no cho­dzić czy klęk­nąć. – Nie mogłam jeść, bo wte­dy nie dawa­ło się wytrzy­mać. Naj­gor­sza była noc. Ukry­wa­łam to przed moimi dzieć­mi. Nie chcia­łam, by się mar­twi­ły. Ale cór­ka, z któ­rą miesz­kam, usły­sza­ła jak nocą cho­dzę po poko­ju i spy­ta­ła, co się dzie­je. Roz­ma­wia­jąc z nią, uspo­ka­ja­łam ją, że to nic takie­go. Ona jed­nak zadzwo­ni­ła do War­sza­wy do mojej dru­giej cór­ki, któ­ra jest leka­rzem. Ona od razu zadzwo­ni­ła do mnie i tłu­ma­czy­ła mi, że jestem nie­po­waż­na, że mam 68 lat, a przy trzu­st­ce nie ma żar­tów – wspo­mi­na pani Kry­sty­na.
Bada­nia
Dzie­ci tak nale­ga­ły, że ich mama w koń­cu ule­gła i pod koniec wrze­śnia poje­cha­ła do War­sza­wy. Zanim jed­nak dotar­ła do sto­li­cy zatrzy­ma­ła się w Sokół­ce, gdzie zamó­wi­ła Mszę świę­tą do Jezu­sa obec­ne­go w Naj­święt­szym Sakra­men­cie z proś­bą o łaskę zdro­wia. – Modli­łam się tam dłu­go, ze łza­mi w oczach, zawie­rza­jąc sie­bie. Jak zwy­kle powta­rza­łam: „Niech się dzie­je wola Two­ja Panie Jezu” – opo­wia­da Kry­sty­na Olo­fs­son.
Gdy kobie­ta przy­je­cha­ła do cór­ki do War­sza­wy, zaraz zro­bio­no jej wszyst­kie bada­nia, a wyni­ki poka­za­ły, że trzust­ka jest zdro­wa, ale duży polip blo­ku­je jeli­to gru­be. Skie­ro­wa­no ją do chi­rur­ga, więc już na dru­gi dzień poszła na wizy­tę, w cza­sie któ­rej lekarz stwier­dził, że natych­miast potrzeb­na jest ope­ra­cja. – Wów­czas auto­ma­tycz­nie przy­po­mniał mi się cud w Sokół­ce i przy tym sło­wa Pana Jezu­sa: „Pro­ście, a otrzy­ma­cie”. W myślach odda­łam się Panu Jezu­so­wi i jak zwy­kle powie­dzia­łam: „Niech się dzie­je wola Two­ja Panie”. Popro­si­łam też chi­rur­ga o jeden dzień do namy­słu. Mia­łam powo­dy, by oba­wiać się ope­ra­cji – bio­rę tablet­ki na ser­ce i roz­cień­cze­nie krwi, któ­re muszą być odsta­wio­ne przed ope­ra­cją. No i nar­ko­za, po któ­rej moż­na się nie wybu­dzić – zazna­cza pani Kry­sty­na.
Roz­mo­wa z Panem Jezu­sem
Po powro­cie do domu cór­ka Iza­be­la tłu­ma­czy­ła swo­jej mamie, że ope­ra­cja jest koniecz­na. Ze łza­mi w oczach mówi­ła jej, jak bar­dzo jest potrzeb­na swo­je­mu syno­wi, cór­kom, wnu­kom i pra­wnu­ko­wi. Tak minął wie­czór. – Kie­dy wszy­scy poszli spać, dłu­go modli­łam się w swo­im poko­ju. Pła­ka­łam i pła­ka­łam przed Mat­ką Bożą. I nagle przed oczy­ma sta­nął mi kościół pw. św. Anto­nie­go w Sokół­ce, gdzie wyda­rzył się cud eucha­ry­stycz­ny, gdzie byłam ostat­nio i modli­łam się w róż­nych inten­cjach, tak­że za sie­bie zamó­wi­łam Mszę świę­tą. Tak gorą­co i z takim odda­niem nigdy nie modli­łam się za sie­bie jak wów­czas. Z modli­twą na ustach usnę­łam. Gdy się rano obu­dzi­łam, wyda­wa­ło mi się, że cały czas roz­ma­wia­łam z Jezu­sem. Byłam tak rado­sna, że aż cór­ka zapy­ta­ła cze­mu jestem tak zado­wo­lo­na. Odpo­wie­dzia­łam, że czu­ję się dobrze, że ope­ra­cja jest nie­po­trzeb­na. Dziś trud­no wyra­zić sło­wa­mi, co wów­czas czu­łam. Cór­ka tłu­ma­czy­ła mi, że to na pew­no dzie­je się z powo­du lęku, któ­ry jest sil­niej­szy od bólu. Ja jed­nak czu­łam co inne­go w moim ser­cu. Ja wie­dzia­łam, że odwie­dził mnie naj­lep­szy z leka­rzy – sam Pan Jezus. Zde­cy­do­wa­łam, by odmó­wić ope­ra­cję. Umó­wi­łam się z cór­ką, że poja­dę do domu do Szwe­cji i zro­bię tam jesz­cze raz bada­nia, by potwier­dzić te, któ­re robi­łam w Pol­sce – snu­je swo­ją opo­wieść pani Kry­sty­na.
Zosta­ła bli­zna
W Szwe­cji od leka­rza rodzin­ne­go pani Kry­sty­na dosta­ła skie­ro­wa­nie na dokład­ne prze­świe­tle­nie jeli­ta gru­be­go. Wynik był nastę­pu­ją­cy: „Gru­be jeli­to czy­ste. Widocz­ne jest małe zwap­nie­nie, jak gdy­by bli­zna”. – Jest to łaska cudow­ne­go uzdro­wie­nia. Wszy­scy w rodzi­nie cie­szy­li się ze mną, a ja pła­ka­łam z rado­ści. Nie umia­łam zro­zu­mieć, że ja – tak mar­ne stwo­rze­nie – otrzy­ma­łam tak wiel­ką łaskę. Za nią dzię­ku­ję każ­de­go dnia i będę dzię­ko­wać do koń­ca moje­go życia Jezu­so­wi obec­ne­mu w Naj­święt­szym Sakra­men­cie. Chcia­ła­bym krzy­czeć na cały świat: „Uwierz­cie, że Jezus w Eucha­ry­stii jest żywy i praw­dzi­wy. Sło­wa Jezu­sa są praw­dzi­we. Pro­ście, a otrzy­ma­cie. Tyl­ko jest jed­no waż­ne – pro­ście z czy­stym ser­cem” – ze łza­mi w oczach mówi uzdro­wio­na kobie­ta.
Świa­dec­two łaski
Kry­sty­na Olo­fs­son szyb­ko prze­tłu­ma­czy­ła otrzy­ma­ne w Szwe­cji wyni­ki, dołą­czy­ła wyni­ki robio­ne w Pol­sce, opi­sa­ła swo­je uzdro­wie­nie i wszyst­ko to wysła­ła do Kurii Bisku­piej w Bia­łym­sto­ku.
– W dowód wdzięcz­no­ści wyda­łam nowen­ny do Jezu­sa w Eucha­ry­stii za pośred­nic­twem świę­tych. W tym małym modli­tew­ni­ku jest 60 nowenn, a na okład­ce poka­za­ny jest cud eucha­ry­stycz­ny. Jestem apo­stoł­ką Boże­go Miło­sier­dzia na całą Szwe­cję – wyzna­je.
W krót­kim cza­sie po uzdro­wie­niu, kie­dy pani Kry­sty­na przy­je­cha­ła do Pol­ski, pro­sto z lot­ni­ska w War­sza­wie poje­cha­ła do Sokół­ki, by tam na miej­scu dzię­ko­wać Panu Jezu­so­wi obec­ne­mu w Naj­święt­szym Sakra­men­cie. – Od tego cza­su, gdy jadę do Pol­ski naj­pierw jadę do kościo­ła pw. św. Anto­nie­go w Sokół­ce, by ado­ro­wać Pana Jezu­sa obec­ne­go w Naj­święt­szym Sakra­men­cie. To miej­sce jest dla mnie szcze­gól­ne. Jezu ufam Tobie – koń­czy swo­je świa­dec­two pani Kry­sty­na.

Fot. archi­wum
K.Olofsson