Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (22)

Pojednanie w domu

Ks. Pra­łat Prof. dr hab. Edward Sta­niek

Uczeń Jezu­sa jest odpo­wie­dzial­ny za pokój w swo­im śro­do­wi­sku o tyle, o ile to od nie­go zale­ży. Jezus mówi o tym w Kaza­niu na Górze:
A Ja wam powia­dam: Każ­dy, kto się gnie­wa na swe­go bra­ta, pod­le­ga sądo­wi. A kto by rzekł swe­mu bra­tu: „Raka”, pod­le­ga Wyso­kiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bez­boż­ni­ku”, pod­le­ga karze pie­kła ogni­ste­go. Jeśli więc przy­nie­siesz dar swój przed ołtarz i tam wspo­mnisz, że brat twój ma coś prze­ciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołta­rzem, a naj­pierw idź i pojed­naj się z bra­tem swo­im. Potem przyjdź i dar swój ofia­ruj (Mt 5,22–24).
Wie­lu sądzi, że mogą spo­ty­kać się z Bogiem, mimo że w ich ser­cu jest nie­chęć do bra­ta. Bie­gną więc do ołta­rza i wyda­je się im, że Bóg jest z nich zado­wo­lo­ny. Jezus zde­cy­do­wa­nie prze­ciw­sta­wia się takie­mu postę­po­wa­niu. Pojed­na­nie z Bogiem jest moż­li­we po pojed­na­niu z bra­tem. Pokój w naj­bliż­szym śro­do­wi­sku to wyjąt­ko­wo waż­ne zada­nie ucznia Chry­stu­sa.
Mówią o tym napię­cia w rodzi­nie. Kon­flik­ty męża z żoną. Czy każ­dy uczy­nił tyle, na ile go stać, aby się pojed­nać? Jed­na ze stron może nie przy­jąć pojed­na­nia, bo nie umie prze­ba­czyć, ale wów­czas ona za to odpo­wia­da. Jeśli odrzu­ca pojed­na­nie, to nie może podejść do ołta­rza. Ten, kto wycią­gnął do współ­mał­żon­ka rękę do pojed­na­nia, to gdy podej­dzie do Boga, odsło­ni tę rękę i powie Bogu: Panie, zro­bi­łem to a to, ale moje pojed­na­nie zosta­ło odrzu­co­ne. Czy Ty, Panie, też mnie odrzu­casz? Usły­szy wów­czas: Nie, znam twe ser­ce. Dobrze że prze­ba­czy­łeś i chcia­łeś się pojed­nać. Masz do Mnie dostęp w każ­dej sekun­dzie życia. Jestem po two­jej stro­nie. Ty możesz podejść do Komu­nii świę­tej.
Naj­czę­ściej win­ni roz­dar­cia nie zabie­ga­ją o kon­takt z Bogiem, bo wie­dzą, że to nie ma sen­su. Bio­rą na sie­bie odpo­wie­dzial­ność za krzyw­dy wyrzą­dzo­ne bli­skim i ucie­ka­ją od Boga, bo się im wyda­je, że moż­na uchy­lić się od odpo­wie­dzial­no­ści. Tym­cza­sem nikt od niej uciec nie potra­fi. Bóg roz­li­czy wszyst­kich ludzi z każ­dej sekun­dy, gro­sza, dane­go sło­wa.
To pojed­na­nie jest świa­dec­twem ucznia Chry­stu­sa w każ­dym śro­do­wi­sku, w jakim żyje i pra­cu­je. Uczeń ma być apo­sto­łem poko­ju. Z pomo­cą Boga jest on w sta­nie uśmie­rzyć nawet ostre napię­cia. Tam gdzie bra­ku­je pojed­na­nia, tam nie ma Ewan­ge­lii. Trze­ba się z tym liczyć w pole­mi­kach doty­czą­cych ukła­dów spo­łecz­nych, poli­tycz­nych, eko­no­micz­nych. One odrzu­ca­ją pojed­na­nie. Mają wła­sne inte­re­sy i naj­chęt­niej rzu­ca­ją obe­lga­mi, jaj­ka­mi, kamie­nia­mi, a nawet poci­ska­mi w swych prze­ciw­ni­ków. O pojed­na­niu nie ma mowy. Ono bowiem wzy­wa do sza­cun­ku wobec każ­de­go czło­wie­ka i szu­ka­nia roz­wią­zań praw­dzi­wie dobrych dla wszyst­kich ludzi, nie­za­leż­nie od ich przy­na­leż­no­ści do par­tii, pro­gra­mów, ukła­dów, śro­do­wisk, spo­łe­czeństw.
Trze­ba znać mecha­ni­zmy tego świa­ta, któ­re są nasta­wio­ne na podzia­ły, kon­flik­ty i wła­sne inte­re­sy. W takim świe­cie o pojed­na­niu nie ma mowy. Jezus tego od swych uczniów nie ocze­ku­je. Świat ma swe pra­wa. Ucznio­wie Jezu­sa, któ­rzy wybie­ra­ją Ewan­ge­lię, win­ni znać mecha­ni­zmy tego świa­ta, bo w nim żyją i pra­cu­ją. Sami bowiem zna­ją war­tość pojed­na­nia z czło­wie­kiem, któ­re jest warun­kiem pojed­na­nia z Bogiem. Szczę­śli­wy, kto ma udział w takim pojed­na­niu.