Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (26)

Wchodząc do domu

Ks. Edward Sta­niek

Drzwi oddzie­la­ją tajem­ni­cę domu od świa­ta. Kto chce do nich wejść, winien zapu­kać i cze­kać na ich otwar­cie. Ser­ce też jest tajem­ni­czym domem. Jezus puka do jego drzwi i cze­ka na ich otwar­cie. Pukał też, gdy cho­dził po zie­mi. Przed Nim jed­ne drzwi się otwie­ra­ły, inne nie. Nale­ży dobrze znać war­tość drzwi i ich tajem­ni­ce. Trze­ba mieć moc­ne drzwi swe­go ser­ca i wie­dzieć, komu moż­na je otwo­rzyć. Jest wie­lu ludzi, któ­rym nie wol­no otwo­rzyć drzwi ani ser­ca, ani miesz­ka­nia. Takich nale­ży odpra­wić na pro­gu. Drzwi są gra­ni­cą tajem­ni­cy mego świa­ta. Jezus uczy swych uczniów puka­nia do drzwi oraz kul­tu­ry zacho­wa­nia, tak gdy drzwi się dla nich z życz­li­wo­ścią otwie­ra­ją, jak i wów­czas, gdy się nie otwo­rzą, a nawet, gdy będą świad­ka­mi, jak się przed nimi zatrza­sną. A gdy przyj­dzie­cie do jakie­goś mia­sta albo wsi, wywiedź­cie się, kto tam jest god­ny, i u nie­go zatrzy­maj­cie się, dopó­ki nie wyj­dzie­cie. Wcho­dząc do domu, przy­wi­taj­cie go pozdro­wie­niem, jeśli dom na to zasłu­gu­je, niech zstą­pi na nie­go pokój wasz; jeśli nie zasłu­gu­je, niech pokój wasz powró­ci do was. A jeśli by was gdzie nie chcia­no przy­jąć i nie dano posłu­chu sło­wom waszym, wycho­dząc z takie­go domu albo mia­sta, strzą­śnij­cie proch z nóg waszych! Zapraw­dę, powia­dam wam: zie­mi sodom­skiej i gomor­skiej lżej będzie w dzień sądu niż temu mia­stu. (Mt 10,11–15). Waż­nym zada­niem ucznia Jezu­sa na zie­mi jest budo­wa życz­li­we­go śro­do­wi­ska. Pierw­szym z nich jest rodzi­na, dru­gim sąsiedz­two. Trze­ba ich znać, trze­ba wie­dzieć, że mają swo­je tajem­ni­ce i nale­ży je sza­no­wać. Nale­ży wie­dzieć, w jakiej mie­rze moż­na im pomóc i w jakiej mie­rze oni mogą nam pomóc. Jest to potrzeb­ne tak we wio­sce, jak i w mie­ście; tak gdy odle­głość od sąsia­da wyno­si set­ki metrów, jak i wów­czas, gdy dzie­li nas od nie­go tyl­ko gru­bość ścia­ny, sufi­tu, pod­ło­gi. Bóg daje sąsia­dów, a razem z nimi okre­śla nasze zada­nia wobec nich. Oni też, w pla­nach Opatrz­no­ści, są narzę­dziem ubo­ga­ca­ją­cym nasze ser­ca. Jezus tego uczy wysy­ła­jąc uczniów, aby przy­go­to­wa­li mu teren pra­cy i miej­sce na noc­leg, gdy do tych miesz­kań­ców przy­bę­dzie. To wezwa­nie dla nas w pierw­szej kolej­no­ści doty­czy sąsia­dów. Im trze­ba zaofe­ro­wać pokój, i to Chry­stu­so­wy, bo on jest twór­czy. Waż­ne przy tym jest oca­le­nie poko­ju we wła­snym ser­cu. Pierw­szym zatem zada­niem budo­wa­nia śro­do­wi­ska opar­te­go na życz­li­wo­ści jest roz­po­zna­nie, w jakiej mie­rze sąsiad ceni pokój, a w jakiej nie. Trze­ba też zabie­gać, przy­naj­mniej o oso­bi­ste spo­tka­nie z nim, wymia­nę zdań, uśmiech, dobre sło­wo. Reli­gij­ny wymiar spo­tka­nia jest moż­li­wy dopie­ro po oka­za­niu ludz­kiej życz­li­wo­ści. Jeśli sąsiad nie cze­ka na pokój, jeśli zamy­ka drzwi przed nami, nie wol­no mieć o to do nie­go pre­ten­sji. Trze­ba go objąć modli­twą, bo sko­ro jest w zasię­gu naszej ręki, Bóg liczy na nas. Barie­ry mogą stop­nio­wo albo wzra­stać, gdy sąsiad budu­je mury obron­ne, albo maleć. Jezus jest obec­ny w takich spo­tka­niach. Jeste­śmy Mu potrzeb­ni do budo­wy śro­do­wi­ska życia. Życz­li­wość bowiem jest naj­waż­niej­szym ele­men­tem życia. Tam gdzie jej brak, życie umie­ra. Two­rze­nie śro­do­wi­ska sąsiedz­kiej życz­li­wo­ści to zada­nie Nowej Ewan­ge­li­za­cji. Nie zawsze moż­na takie śro­do­wi­sko zbu­do­wać, ale wów­czas potrzeb­ne jest inne śro­do­wi­sko, aby mieć moc potrzeb­ną do życia wśród sąsia­dów zim­nych obo­jęt­no­ścią, a nawet nie­przy­ja­ciół.