Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (28)

Napięcia w domu

Ks. Edward Sta­niek

Kto ide­ali­zu­je Ewan­ge­lię, ten nie bie­rze na serio słów, jakie Jezus wypo­wia­da. Wie­le z nich doty­ka reali­zmu życia, a Ewan­ge­lia to Boży realizm. Do takich słów nale­żą wypo­wie­dzi Mistrza z Naza­re­tu na temat napięć, a nawet roz­la­nej krwi w rodzin­nym gro­nie. Wie­lu sądzi, że gdzie ludzie żyją Ewan­ge­lią, tam jest zawsze radość, pokój i szczę­ście. Jeśli tego nie ma, to ich zda­niem nie ma Ewan­ge­lii. Jezus prze­kre­śla takie myśle­nie. Jego uczeń musi się liczyć z tym, że jego wro­go­wie mogą być w rodzin­nym gro­nie. Sło­wa Jezu­sa szo­ku­ją wszyst­kich żyją­cych w uto­pii ewan­ge­licz­nej. Jest takich ludzi wie­lu. Nawet moż­na spo­tkać kazno­dzie­jów i katechetów,którzy taką uto­pię gło­szą. Uwa­ża­ją bowiem, że tam, gdzie w śro­do­wi­sku rodzin­nym jest Ewan­ge­lia, tam jest szczę­ście i miłość. Jezus mówi że jest, ale nie w śro­do­wi­sku, lecz w ser­cu żyją­cym Dobrą Nowi­ną. W śro­do­wi­sku napię­cia są nie­unik­nio­ne. Dodat­ko­wo zazna­cza, że bole­sne napię­cia w rodzin­nym gro­nie mogą być z Jego powo­du. Ten, kto się opo­wie po Jego stro­nie, będzie nie­wy­god­ny dla swo­ich naj­bliż­szych. A wte­dy o szczę­ściu rodzin­nym nie ma mowy. „Brat wyda bra­ta na śmierć i ojciec syna; dzie­ci powsta­ną prze­ciw rodzi­com i o śmierć ich przy­pra­wią. Będzie­cie w nie­na­wi­ści u wszyst­kich z powo­du Mego imie­nia. Lecz kto wytrwa do koń­ca ten będzie zba­wio­ny. Gdy was prze­śla­do­wać będą w tym mie­ście, ucie­kaj­cie do inne­go. Zapraw­dę, powia­dam wam: nie zdą­ży­cie obejść miast Izra­ela, nim przyj­dzie Syn Czło­wie­czy” (Mt 10,21–23). Trze­ba się liczyć z tym, że jeśli poko­cha­my Chry­stu­sa, i miłość do Nie­go posta­wi­my wyżej niż miłość do bli­skich, a domow­ni­cy tego nie rozu­mie­ją, lecz cenią tyl­ko miłość wła­sną, to prze­śla­do­wa­nie może mieć miej­sce w rodzin­nym domu. Sło­wa Jezu­sa są twar­de: „Nie sądź­cie, że przy­sze­dłem pokój przy­nieść na zie­mię. Nie przy­sze­dłem przy­nieść poko­ju, ale miecz. Bo przy­sze­dłem poróż­nić syna z jego ojcem, cór­kę z mat­ką, syno­wą z teścio­wą; i będą nie­przy­ja­ciół­mi czło­wie­ka jego domow­ni­cy. Kto kocha ojca lub mat­kę bar­dziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub cór­kę bar­dziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bie­rze swe­go krzy­ża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce zna­leźć swo­je życie, stra­ci je, a kto stra­ci swe życie z Mego powo­du, znaj­dzie je” (Mt 10,34–39). Naj­trud­niej jest uznać to, że wybór Jezu­sa, jest przy­czy­ną kon­flik­tów i to nie tyl­ko w rodzin­nym gro­nie, ale i w śro­do­wi­skach, któ­re budu­ją powo­ła­ni. Sio­stry zakon­ne muszą twar­de sło­wa Jezu­sa odnieść do swych zakon­nych domów. Podob­nie jest z brać­mi zakon­ny­mi i kapła­na­mi. Jezus mówi praw­dę. Jeśli z Jego powo­du bli­scy nas prze­śla­du­ją, to nic dziw­ne­go. Wystar­czy, że nie umie­ją kochać tak, jak nas tego uczy Jezus, a kon­flik­ty są nie­unik­nio­ne. Kto szu­ka szczę­śli­we­go śro­do­wi­ska na zie­mi, ten będzie bole­śnie zawie­dzio­ny. Tyl­ko świę­ci w nie­bie wszy­scy kocha­ją miło­ścią Bożą. Na zie­mi takie­go śro­do­wi­ska nie ma i być nie może. Na krót­ki czas moż­na je spo­tkać, ale o sło­wach Jezu­sa zapo­mnieć nie wol­no. One doty­czą tajem­ni­cy domu. Kościół jest Domem i do nie­go też się one odno­szą!