Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (30)

Dom czekający na dziecko

Ks. Edward Sta­niek

W Piśmie Świę­tym są przed­sta­wio­ne histo­rie domów ocze­ku­ją­cych na naro­dzi­ny dziec­ka. Tak cze­kał Abra­ham, mając nie­płod­ną żonę Sarę. Podob­nie cze­ka­ła mat­ka Samu­ela. W Nowym Testa­men­cie takim domem jest mał­żeń­stwo Elż­bie­ty i Zacha­ria­sza. Przy­czy­ną bez­dziet­no­ści była nie­płod­ność Elż­bie­ty. Docze­ka­li się sta­ro­ści i już byli pew­ni, że nie zosta­wią potom­ka. Bóg jed­nak posta­no­wił wyko­rzy­stać ich sytu­ację, aby udo­wod­nić Marii z Naza­re­tu, że dla Nie­go nie ma rze­czy nie­moż­li­wych i On jest w sta­nie dać dziec­ko nie tyl­ko nie­płod­nej kobie­cie, ale i takiej, któ­rej cykl mie­siącz­ki skoń­czył się już daw­no. Sko­ro dla Nie­go nie ma rze­czy nie­moż­li­wych, to jest w sta­nie dać dziec­ko dzie­wi­cy, bez współ­ży­cia z mężem. Tekst poda­je św. Łukasz: Za cza­sów Hero­da, kró­la Judei, żył pewien kapłan, imie­niem Zacha­riasz, z oddzia­łu Abia­sza. Miał on żonę z rodu Aaro­na, a na imię było jej Elż­bie­ta. Obo­je byli spra­wie­dli­wi wobec Boga i postę­po­wa­li nie­na­gan­nie według wszyst­kich przy­ka­zań i prze­pi­sów Pań­skich. Nie mie­li jed­nak dziec­ka, ponie­waż Elż­bie­ta był nie­płod­na, obo­je zaś posu­nę­li się w lata (Łk 1,5–7). Waż­ne jest to, że jako spra­wie­dli­wi liczy­li się z Bogiem i nie szu­ka­li żad­nych innych moż­li­wo­ści naby­cia dziec­ka. Prze­ży­wa­li bole­śnie swą sytu­acje, a Elż­bie­ta trak­to­wa­ła to jako wyjąt­ko­wo wiel­kie upo­ko­rze­nie. Bóg znał ich spra­wie­dli­wość i obja­wił Zacha­ria­szo­wi, że żona uro­dzi mu syna, a ten syn będzie miał waż­ne zada­nie do wyko­na­nia, bo przy­go­tu­je dro­gę dla Mesja­sza. Obja­wie­nie tej praw­dy mia­ło miej­sce w świą­ty­ni. Zacha­riasz nie uwie­rzył sło­wom Boga i popro­sił o znak, któ­ry potwier­dzi praw­dę prze­ka­za­ną mu przez Archa­nio­ła. Taki znak otrzy­mał. Zamilkł na dzie­więć mie­się­cy. Odzy­skał mowę, gdy nadał imię swe­mu syno­wi. Łukasz pisze o poczę­ciu syna przez Elż­bie­tę: A gdy upły­nę­ły dni jego [Zacha­ria­sza] posłu­gi kapłań­skiej, powró­cił do swe­go domu. Potem żona jego, Elż­bie­ta, poczę­ła i kry­ła się [z tym] przez pięć mie­się­cy, mówiąc: „Tak uczy­nił mi Pan wów­czas, kie­dy wej­rzał łaska­wie, by zdjąć ze mnie hań­bę wśród ludzi” . (Łk 1,23–25). Trze­ba wejść do domu Zacha­ria­sza, aby odkryć sens bez­dziet­no­ści. Bóg potrze­bu­je mał­żon­ków bez­dziet­nych i mają oni inne waż­ne zada­nia do wyko­na­nia. Cze­ka ich rezy­gna­cja z wła­sne­go dziec­ka. Muszą usły­szeć od Boga, do cze­go ich jako mał­żon­ków potrze­bu­je. Mogą się wza­jem­nie kochać i ta miłość może zdu­mie­wać oto­cze­nie. Ale zada­nia ich wycho­dzą poza dom. Poma­ga­ją innym ludziom i żyją dla nich. Ist­nie­je moż­li­wość adop­cji dzie­ci. Bóg cze­ka na to zarów­no wów­czas, gdy mał­żeń­stwo jest bez­dziet­ne, jak i wów­czas, gdy mło­da kobie­ta nie może zna­leźć męża. Ona też może adop­to­wać i wycho­wy­wać dzie­ci, któ­re nie mają mat­ki. Aby być mat­ką nie trze­ba dziec­ka rodzić, wystar­czy je zaadop­to­wać. Dla dziec­ka i dla kobiet, to wiel­ka szan­sa osią­ga­nia peł­ni doj­rza­ło­ści. Dziś jest wie­le kobiet samot­nych.  Szczę­śli­we jak uczest­ni­czą w wycho­wa­niu dzie­ci swych krew­nych, ale rów­nież mogą szu­kać swe­go szczę­ścia, wycho­wu­jąc adop­to­wa­ne dziec­ko. Adop­cja jest wpi­sa­na w Ewan­ge­lię przez Józe­fa, któ­ry adop­to­wał Jezu­sa. Temat aktu­al­ny i waż­ny w spoj­rze­niu na dom przed­sta­wio­ny w Ewan­ge­lii.