Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Redemptorystowskie ślady

Dziedzictwo Mościsk

On też był tutej­szym słu­gą Maryi

Ks. Wła­dy­sław Deru­now jest od 1 sierp­nia 2009 r. pro­bosz­czem para­fii pw. św. Kata­rzy­ny w Mości­skach (obec­nie Ukra­ina), gdzie przed 130 laty powsta­ła pierw­sza pla­ców­ka zgro­ma­dze­nia redemp­to­ry­stów po ich powro­cie na zie­mie pol­skie – wów­czas w Gali­cji, w zabo­rze austriac­kim. Przez 26 lat (1883–1903; 1912–18) ofiar­nie apo­sto­ło­wa­ła w tym nie­wiel­kim mia­stecz­ku legen­dar­na postać „kula­we­go Misjo­na­rza”.
W roz­mo­wie, ks. Pro­boszcz wie­lo­krot­nie nawią­zy­wał do oso­by wybit­ne­go misjo­na­rza i rek­to­ra klasz­to­ru mości­skie­go, pod­kre­ślał wdzięcz­ną pamięć, sza­cu­nek i cią­gle żywe obja­wy czci, jaki­mi cie­szy się Słu­ga Boży pośród tam­tej­szych wier­nych. — Za życia poko­chał ludzi tych stron i pra­cę im nie­sio­ną. Tu chciał być kie­dyś pocho­wa­ny, wspo­mi­nał roz­mów­ca. Przy­by­wa­jąc przed 130 laty do Mościsk, o. Ber­nard przy­wiózł z sobą z Rzy­mu bez­cen­ny skarb – wier­ną kopię iko­ny Mat­ki Bożej pod wezwa­niem Nie­usta­ją­cej Pomo­cy. Uro­czy­ste wpro­wa­dze­nie obra­zu do kościo­ła, prze­wi­dzia­ne na 8 wrze­śnia 1883, poprze­dzi­ło tri­du­um, pod­czas któ­re­go nowy pasterz, o. Łubień­ski wyja­śniał teo­lo­gicz­ną treść iko­ny i sens nowe­go, zwią­za­ne­go z nią nabo­żeń­stwa. Umiesz­czo­na w pra­wym bocz­nym ołta­rzu kościo­ła klasz­tor­ne­go, w dru­ko­wa­nych kopiach ozda­bia­ła tak­że mości­skie domo­stwa. Szczę­śli­wie prze­trwa­ła na tym miej­scu obie woj­ny świa­to­we. Miej­sco­wa lud­ność gar­nę­ła się do łaska­mi sły­ną­ce­go wize­run­ku, szu­ka­jąc w nim pomo­cy i ratun­ku, zwłasz­cza w chwi­lach zagro­że­nia. W ramach przy­mu­so­we­go wysie­dle­nia, redemp­to­ry­ści musie­li w roku 1945 opu­ścić klasz­tor, a Madon­na wraz z nimi podzie­li­ła los wygnań­ców. Obraz zna­lazł się w klasz­to­rze kra­kow­skim, potem pra­wie 30 lat prze­cho­wy­wa­no go w kapli­cy semi­na­ryj­nej w Tucho­wie. Do Mościsk powró­cił w roku 1996, a we wspo­mnie­nie Naro­dze­nia NMP w roku 2001 został uro­czy­ście przy­ozdo­bio­ny papie­ski­mi koro­na­mi przez ks. kard. Maria­na Jawor­skie­go. Ks. prob. Wła­dy­sław Deru­now, wyzna­je, iż swo­je obec­ne dusz­pa­ster­stwo „roz­wi­ja u boku śp. redemp­to­ry­sty o. Wła­dy­sła­wa Zio­bra” (ur. 1924). To on – pod­kre­ślał roz­mów­ca – przy­wiózł iko­nę w 1996 z powro­tem do Mościsk, a wcze­śniej, w roku 1990 pro­wa­dził pierw­sze powo­jen­ne misje. Jego mat­ka zna­ła dobrze o. Ber­nar­da (ur. 1924). On sam w cza­sie oku­pa­cji uciekł do Pol­ski w obli­czu wywó­zek sowiec­kich. U redemp­to­ry­stów się wykształ­cił i przy­jął świę­ce­nia kapłań­skie w 1954. Po latach powró­cił do miej­sca uro­dze­nia. Zmarł 24 kwiet­nia 2012 i spo­czął w przed­wo­jen­nej mogi­le zgro­ma­dze­nia. – W nim zoba­czy­łem Łubień­skie­go, przy­po­mi­nał bowiem przed­wo­jen­ną histo­rię, zebrał ją i sze­rzył pamięć o o. Ber­nar­dzie i sta­rał się na nowo wznie­cić kult MBNP. Odro­dze­nie kościo­ła klasz­tor­ne­go uczy­nił swo­ją misją jako zakon­ni­ka. Stąd na przy­kład sta­rał się o przy­wró­ce­nie wystro­ju świą­ty­ni (z Austrii wró­ci­ła Dro­ga Krzy­żo­wa, Pie­ta z Rzy­mu), o jej remont przed uro­czy­sto­ścia­mi koro­na­cyj­ny­mi. Obser­wu­jąc jego poczy­na­nia, dostrze­głem w nich swo­isty pomost „mię­dzy daw­ny­mi a nowy­mi laty” – doda­wał. D la u czcze­nia 1 30. r oczni­cy powro­tu redemp­to­ry­stów, ale tak­że poja­wie­nia się maryj­nej iko­ny w Mości­skach, 8 wrze­śnia 2013 – z nut­ką rado­ści pod­kre­ślił ten miły fakt ks. prob. Deru­now – zain­sta­lo­wa­ne zosta­ły fan­fa­ry przy odsła­nia­niu obra­zu Mat­ki Bożej. Utwór skom­po­no­wał Paweł Bębe­nek z Kra­ko­wa. Z kolei z oka­zji 600-lecia Archi­die­ce­zji Lwow­skiej, klasz­tor­na świą­ty­nia sta­ła się kościo­łem sta­cyj­nym, do któ­re­go przy­by­wa­ły zwłasz­cza mat­ki w sta­nie bło­go­sła­wio­nym, oso­by podej­mu­ją­ce ducho­wą adop­cję dzie­ci poczę­tych i mał­żon­ko­wie pra­gną­cy potom­stwa – wyja­śniał czci­god­ny roz­mów­ca.