Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Okrutne prześladowania

Na ofiarny stos

Kwa­te­ra Powstań­ców Stycz­nio­wych na Woj­sko­wym Cmen­ta­rzu Powąz­kow­skim w War­sza­wie

W odwe­cie za nie­pod­le­gło­ścio­wy zryw – w któ­rym pole­gło oko­ło 30 tysię­cy powstań­ców – Rosja­nie roz­po­czę­li rzą­dy ter­ro­ru. W egze­ku­cjach zamor­do­wa­li ponad 700 osób, a oko­ło 40 tysię­cy zesła­li na sybe­ryj­ską kator­gę. Pierw­sze i naj­po­tęż­niej­sze cio­sy spa­dły na pol­ską lud­ność na Litwie, Bia­ło­ru­si i Ukra­inie, któ­ra wspar­ła powsta­nie. Już od 1863 roku pano­wał na tych zie­miach nie­by­wa­ły okrut­nik, wiel­ko­rząd­ca Micha­ił Mura­wiow, zwa­ny „Wie­sza­tie­lem”. To wła­śnie on stwo­rzył wzo­ry wyna­ra­da­wia­nia Pola­ków, sto­so­wa­ne póź­niej w innych dziel­ni­cach. Wybrał spo­sób naj­bar­dziej bez­względ­ny, ter­ro­ry­zu­jąc pra­wie wszyst­kich. Karał nie tyl­ko uczest­ni­ków, ale rów­nież podej­rza­nych o udział w insu­rek­cji, a takim mógł być dosłow­nie każ­dy. „Win­ny” musiał w cią­gu dwóch lat sprze­dać mają­tek, ale czę­ściej zabie­ra­no mu go od razu. Skon­fi­sko­wa­ną wła­sność ziem­ską prze­ka­zy­wa­no przy­by­łym ze wscho­du kolo­ni­za­to­rom. W 1905 roku już pra­wie poło­wa zie­mi rol­nej nale­ża­ła do Rosjan. Uni­ce­stwia­nie naro­du Pozba­wie­nie Pola­ków zie­mi nie wystar­czy­ło zabor­com. Zabro­nio­no nawet roz­ma­wia­nia po pol­sku. Nie wol­no było wyda­wać pol­skiej lite­ra­tu­ry, a jej posia­da­nie było kara­ne. W szko­łach tak­że reli­gii uczo­no po rosyj­sku. Kościo­ły, opu­sto­sza­łe z powo­du zsy­łek, zamie­nio­no na cer­kwie. Pozo­sta­łych wier­nych zmu­sza­no do prze­cho­dze­nia na pra­wo­sła­wie. Pró­bo­wa­no nawet wpro­wa­dzić kato­lic­kie nabo­żeń­stwa po rosyj­sku. Na to nie zgo­dził się jed­nak Waty­kan. W 1866 roku naka­za­no w dru­kar­niach, na wschod­nich zie­miach daw­nej Rze­czy­po­spo­li­tej, likwi­da­cję wszyst­kich pol­skich czcio­nek. Odtąd nie mógł poja­wić się tam żaden pol­ski napis, aż do 1906 roku nie moż­na było wyda­wać tam żad­nej pol­skiej gaze­ty. W Kró­le­stwie Pol­skim nie było rów­ne­go „Wie­sza­tie­lo­wi”, jed­nak cele władz rosyj­skich były takie same. Nie­prze­rwa­nie od 1861 roku, aż do wybu­chu I woj­ny świa­to­wej, obo­wią­zy­wał stan wojen­ny. Nie­ogra­ni­czo­ną wła­dzę posia­da­li naczel­ni­cy wojen­ni. Wszyst­kich, któ­rzy mie­li jaki­kol­wiek zwią­zek z powsta­niem aresz­to­wa­no. Wyda­no na nich, albo wyro­ki śmier­ci, albo zesła­no. Ponad­to bar­dzo czę­sto kara­no grzyw­na­mi, kon­try­bu­cja­mi i kon­fi­ska­tą mająt­ków – do koń­ca 1865 roku skon­fi­sko­wa­no w Kró­le­stwie 1660 mająt­ków ziem­skich. W War­sza­wie ostat­ni namiest­nik, gene­rał Berg likwi­do­wał po kolei wszyst­kie odręb­ne insty­tu­cje Kró­le­stwa Pol­skie­go. W 1864 roku powstał Komi­tet Urzą­dza­ją­cy, któ­ry miał się zaj­mo­wać refor­mą uwłasz­cze­nia chło­pów. W rze­czy­wi­sto­ści stał się głów­ną insty­tu­cją koor­dy­nu­ją­cą pro­gram rusy­fi­ka­cji. Na jego cze­le sta­nął Miko­łaj Milu­tin. W cią­gu sied­miu lat uda­ło się Komi­te­to­wi prze­kształ­cić Kró­le­stwo Pol­skie wro­syj­ską pro­win­cję. Admi­ni­stra­cję pod­po­rząd­ko­wa­no mini­ster­stwom w Peters­bur­gu i obsa­dzo­no rosyj­skim per­so­ne­lem. Car porzu­cił obo­wiąz­ki kró­la Pol­ski, któ­ra nawet for­mal­nie prze­sta­ła ist­nieć. Od 1864 roku War­sza­wa sta­ła się sto­li­cą Pri­wi­slań­skie­go Kra­ju, podzie­lo­ne­go na guber­nie. Szko­łę Głów­ną zastą­pio­no rosyj­skim uni­wer­sy­te­tem. Zru­sy­fi­ko­wa­no tak­że szkol­nic­two śred­nie i ludo­we. Język pol­ski został przed­mio­tem nad­obo­wiąz­ko­wym, podob­nie jak reli­gia. Wpro­wa­dzo­no bez­względ­ną cen­zu­rę pre­wen­cyj­ną wszyst­kich publi­ka­cji. Uni­ce­stwia­nie Kościo­ła Szcze­gól­ne prze­śla­do­wa­nia dotknę­ły Kościół kato­lic­ki, zawsze zwią­za­ny z pol­sko­ścią. Już w czerw­cu 1863 roku wywie­zio­no w głąb Rosji arcy­bi­sku­pa war­szaw­skie­go Zyg­mun­ta Szczę­sne­go Feliń­skie­go. Po powsta­niu zaczę­to kon­fi­sko­wać kościel­ne dobra, aresz­to­wa­no duchow­nych. Wier­nym zabro­nio­no pła­ce­nia dzie­się­ci­ny, a pań­stwo wypła­ca­ło księ­żom pen­sje. Roz­wią­za­no 129 klasz­to­rów, a resz­ta nie mogła posia­dać nowi­cja­tu. Kasa­ta zako­nów sta­ła się bez­po­śred­nią przy­czy­ną zerwa­nia kon­kor­da­tu. W 1866 roku Rosja i Waty­kan odwo­ła­ły swo­ich przed­sta­wi­cie­li dyplo­ma­tycz­nych. Wła­dze car­skie zaka­za­ły duchow­nym poro­zu­mie­wa­nia się z Kurią Rzym­ską. Nato­miast w 1867 roku utwo­rzo­no w Peters­bur­gu Kole­gium Kato­lic­kie, mają­ce zastą­pić Sto­li­cę Apo­stol­ską. Księ­żom za łama­nie roz­po­rzą­dzeń gro­zi­ło wię­zie­nie. W 1870 roku nie było die­ce­zji, któ­ra mia­ła­by bisku­pa. Opu­sto­sza­ło też wie­le para­fii. Jesz­cze bez­względ­niej roz­pra­wio­no się z uni­ta­mi. Na Chełmsz­czyź­nie, gdzie Kościół liczył naj­wię­cej wyznaw­ców, zmu­szo­no ich do prze­cho­dze­nia na pra­wo­sła­wie. W 1874 roku w pod­la­skim Pra­tu­li­nie za wia­rę odda­ło życie 13 uni­tów (zosta­li oni wynie­sie­ni na ołta­rze przez Jana Paw­ła II). W innych wsiach Pod­la­sia i Chełmsz­czy­zny poświę­ci­ło swe życie ponad stu męczen­ni­ków. Dopie­ro w 1905 roku ukaz tole­ran­cyj­ny poło­żył kres prze­śla­do­wa­niom uni­tów. Wte­dy też 200 tysię­cy wier­nych, wcze­śniej „nawró­co­nych” siłą, prze­szło na kato­li­cyzm. Inni grzę­zną w zobo­jęt­nie­niu Repre­sje, jakie spa­dły na Pola­ków po klę­sce Powsta­nia Stycz­nio­we­go, wywo­ła­ły w spo­łe­czeń­stwie zanie­cha­nie myśle­nia o zbroj­nym odzy­ska­niu nie­pod­le­gło­ści. Pro­gram wal­ki czyn­nej zastą­pio­no „pozy­tyw­ną pra­cą u pod­staw”. Porzą­dek panu­ją­cy w War­sza­wie wyda­wał się być osta­tecz­nym i nie­zmien­nym. Takie myśle­nie domi­no­wa­ło – i tonie tyl­ko w kra­ju, pod­da­ła się mu rów­nież emi­gra­cja. „Jed­nych pocią­ga karie­ra, inni grzę­zną w zobo­jęt­nie­niu, dla innych słu­ży za wymów­kę taki, lub owa­ki walen­ro­dy­zmu rodzaj. Jed­nost­ka po jed­no­st­ce odpa­da” – cha­rak­te­ry­zo­wał stan ówcze­sne­go spo­łe­czeń­stwa w wyda­nej w 1887 roku w Pary­żu bro­szu­rze pt. „Rzecz o obro­nie czyn­nej i skar­bie naro­do­wym” Zyg­munt For­tu­nat Mił­kow­ski (Teo­dor Tomasz Jeż). W tym samym cza­sie w Szwaj­ca­rii powo­ła­no kon­spi­ra­cyj­ną Ligę Pol­ską, prze­kształ­co­ną póź­niej w Ligę Naro­do­wą. „Zada­niem Ligi jest przy­spo­so­bie­nie i sku­pie­nie wszyst­kich sił naro­do­wych celem odzy­ska­nia nie­pod­le­gło­ści Pol­ski w gra­ni­cach przed­ro­zbio­ro­wych…”. Takie sło­wa zna­la­zły się w poli­tycz­nym pro­gra­mie po raz pierw­szy od 1863 roku. Dora­sta­ło kolej­ne, mło­de poko­le­nie, nie­spa­ra­li­żo­wa­ne już klę­ską i repre­sja­mi. 3 maja 1891 roku, w set­ną rocz­ni­cę uchwa­le­nia Kon­sty­tu­cji 3 maja, na uli­cach War­sza­wy znów poja­wi­ła się mło­dzież marzą­ca o nie­pod­le­głej Pol­sce.