Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowo kapłana

Kościół naszym domem (10)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY ARCHIDIECEZJI KRAKOWSKIEJ

„Czyż nie do bojo­wa­nia podob­ny byt czło­wie­ka?” – te sło­wa Joba stresz­cza­ją życie każ­de­go czło­wie­ka. „Bojo­wa­niem” jest zma­ga­nie człon­ków rodzi­ny o ura­to­wa­nie trwa­ło­ści, wier­no­ści mał­żeń­stwa. Jest to wal­ka o dora­sta­ją­ce­go syna, wal­ka o trzeź­wość, o zdro­wie dziec­ka, o pra­cę, miej­sce w nowej szko­le. Gdy ktoś jest cho­ry, doświad­cza praw­dzi­wo­ści słów: „Noc wiecz­no­ścią się sta­je”. Noc cho­re­mu się dłu­ży. Pocie­chą jest modli­twa oraz wia­ra w miłość i milo­sier­dzie Pana Jezu­sa. Czy­ta­my w Ewan­ge­lii: „przy­no­si­li do Nie­go wszyst­kich cho­rych i opę­ta­nych… Uzdro­wił wie­lu” (Mk 1,32–34).
W rodzi­nie reali­zu­ją się sło­wa św. Paw­ła: „Dla sła­bych sta­łem się sła­by, aby pozy­skać sła­bych. Sta­łem się wszyst­kim dla wszyst­kich” (1 Kor 9,22). W codzien­nych tro­skach reali­zu­je się „być sła­bym dla sła­bych, być wszyst­kim dla wszyst­kich”.
Pan Jezus wziął na sie­bie nasze sła­bo­ści i leczył nasze cho­ro­by (por. Mt 8,17). Trosz­czy­my się o zdro­wie fizycz­ne naszych bli­skich w rodzi­nie, ale jesz­cze bar­dziej jeste­śmy zobo­wią­za­ni, by trosz­czyć się o zdro­wie duszy naszych krew­nych, człon­ków rodzi­ny i przy­ja­ciół.
[pullquote]Propozycja posta­no­wie­nia
Poroz­ma­wiaj­my, co zna­czy w rodzi­nie być „sła­bym dla sła­bych, wszyst­kim dla wszyst­kich”. [/pullquote]Św. Paweł pisze: „Bia­da mi, gdy­bym nie gło­sił Ewan­ge­lii” (1 Kor 9,16). Są to moc­ne sło­wa, odno­szą­ce się nie tyl­ko do duchow­nych, ale i do świec­kich. Ochrzczo­ny i bierz­mo­wa­ny jest odpo­wie­dzial­ny za wia­rę i zba­wie­nie bliź­nich, szcze­gól­nie w rodzi­nie: „Świa­dom jestem cią­żą­ce­go na mnie obo­wiąz­ku” (1 Kor 9,16).
Apo­stoł wie­rzy, że prze­ka­zy­wa­nie Ewan­ge­lii bliź­nim będzie owo­co­wać w jego ser­cu i otwo­rzy mu nie­bo. „Wszyst­ko zaś czy­nię dla Ewan­ge­lii, by mieć w niej swój udział” (1 Kor 9,23).
Pan Jezus dał nam przy­kład: „Nad ranem… udał się na miej­sce pustyn­ne i tam się modlił” (Mk 1,35). Źró­dłem wewnętrz­nych sił, źró­dłem poko­ry i odwa­gi w prze­ka­zy­wa­niu Ewan­ge­lii i w miło­sier­dziu dla bliź­nich jest modli­twa, samot­ne, „pustyn­ne” prze­by­wa­nie z Panem Jezu­sem.
„Mat­ko Chry­stu­so­wa! Mat­ko nasza! Nie­stru­dze­nie powta­rzaj nam sło­wa z Kany: To czyń­cie” (bł. Jan Paweł II, Łom­ża, 4 czerw­ca 1991 r.).