Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i Mądrość (45)

Szczęśliwy dom

KS. EDWARD STANIEK

Kto zna sens swe­go życia, zna cię­żar odpo­wie­dzial­no­ści za to, co myśli, mówi, robi. Waży sie­bie na wadze, któ­ra jest w rękach spra­wie­dli­we­go Boga i radu­je się każ­dym zna­kiem spo­koj­ne­go sumie­nia, któ­re odsła­nia radość Boga z jego posta­wy. Kohe­let pisze o tym w spo­sób pro­sty:
Nuże więc! W wese­lu chleb swój spo­ży­waj i w rado­ści pij swo­je wino! Bo już ma upodo­ba­nie Bóg w two­ich czy­nach. Każ­de­go cza­su niech sza­ty twe będą bia­łe, olej­ku też nie­chaj na gło­wę two­ją nie zbrak­nie! Uży­waj życia z nie­wia­stą, któ­rąś uko­chał, po wszyst­kie dni mar­ne­go twe­go życia, któ­rych ci [Bóg] uży­czył pod słoń­cem. Po wszyst­kie dni twej mar­no­ści! Bo taki jest udział twój w życiu i w two­im tru­dzie, jaki zada­jesz sobie pod słoń­cem. Każ­de­go dzie­ła, któ­re twa ręka napo­tka, podej­mij się według twych sił! Bo nie ma żad­nej czyn­no­ści ni rozu­mie­nia, ani pozna­nia, ani mądro­ści w Sze­olu, do któ­re­go ty zdą­żasz (Koh 9,7–10).
Sło­wa te odsła­nia­ją wizję życia docze­sne­go dostęp­ną dla czło­wie­ka wie­rzą­ce­go w Boga i swą wiecz­ność, ale nie odsła­nia­ją tego, co nam prze­ka­zał Chry­stus. Kohe­let musiał sza­leć z rado­ści, gdy w otchła­ni zoba­czył zmar­twych­wsta­łe­go Jezu­sa i został przez Nie­go popro­szo­ny o przej­ście do kró­le­stwa nie­bie­skie­go. Takie spoj­rze­nie na wiecz­ność daje tyl­ko Jezus tym, któ­rzy w Nie­go wie­rzą. Kohe­let jesz­cze nie miał dostę­pu do tego obja­wie­nia. Cie­szył się docze­sno­ścią i wie­dział, że trze­ba ją wyko­rzy­stać na mia­rę sił, jaki­mi dys­po­nu­je­my.
Autor natchnio­ny ma na uwa­dze stół, a na nim to, co potrzeb­ne nie tyl­ko do życia, czy­li chleb, ale i do prze­ży­wa­nia wspól­nej rado­ści, któ­rą sym­bo­li­zu­je wino.
Przez bia­łe sza­ty autor pod­kre­śla strój wewnętrz­ny, któ­rym jest zestaw tego wszyst­kie­go, co decy­du­je o spra­wie­dli­wo­ści czło­wie­ka. Brud­na sza­ta jest zna­kiem zła, bo każ­dy grzech jest wewnętrz­nym bru­dem.
Cen­ne jest rów­nież to, że mówi o dobrym olej­ku, któ­re­go uży­wa­no w dniach uro­czy­stych. Dla znaw­ców Sta­re­go Testa­men­tu ole­jek jest sym­bo­lem mądro­ści i miło­sier­dzia. Te bowiem dwa przy­mio­ty ser­ca pach­ną i tak odsła­nia­ją bogac­two wnę­trza dane­go czło­wie­ka.
Kohe­let nie lek­ce­wa­ży spo­tka­nia z umi­ło­wa­ną kobie­tą. Z nią budu­je się dom szczę­ścia. Do peł­ni swej toż­sa­mo­ści męż­czy­zna potrze­bu­je spo­tka­nia w miło­ści z kobie­tą, a kobie­ta takie­go spo­tka­nia z męż­czy­zną. Jeśli tego brak­nie, to szczę­ście nie jest peł­ne. Jeśli dobro­wol­nie ktoś rezy­gnu­je z mał­żeń­stwa, to czy­ni to dla wyż­szych war­to­ści, a wów­czas nigdy nie tra­ci miło­ści obec­nej w doj­rza­ło­ści. Ona jawi się w for­mie przy­jaź­ni, któ­ra doty­ka szczy­tu miło­ści praw­dzi­wej.
W takim zesta­wie­niu war­to­ści docze­snych mamy wszyst­kie ele­men­ty decy­du­ją­ce o szczę­ściu czło­wie­ka. Kohe­let wie, na czym ono pole­ga. Wystar­czy brak jed­ne­go z nich, a har­mo­nia wnę­trza zosta­je zachwia­na i o peł­ni szczę­ścia nie ma mowy.
Ten tekst Kohe­le­ta war­to zesta­wić z Ewan­ge­lią. W rękach Jezu­sa jest chleb i wino. Mówi On o sza­cie godo­wej potrzeb­nej przy sto­le w kró­le­stwie nie­bie­skim. Przyj­mu­je dro­go­cen­ny ole­jek, jakim go namasz­cza­ły ręce kobie­ty, któ­ra Go kocha­ła, Marii, sio­stry Łaza­rza. Jezus budo­wał i nie­ustan­nie budu­je szczę­śli­wy dom, do tego też wezwał swój Kościół. Jezus Kohe­le­ta nie cytu­je, ale reali­zu­je wie­le jego wypo­wie­dzi. Sam jest bowiem Wcie­lo­ną Mądro­ścią.