Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA: Iz 43,18–19.21–22.24b–25; 2 Kor 1,18–22; Mk 2,1–12

Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów

Gdy po pew­nym cza­sie Jezus wró­cił do Kafar­naum, posły­sze­li, że jest w domu. Zebra­ło się tyle ludzi, że nawet przed drzwia­mi nie było miej­sca, a On gło­sił im naukę.
Wtem przy­szli do Nie­go z para­li­ty­kiem, któ­re­go nio­sło czte­rech. Nie mogąc z powo­du tłu­mu wnieść go do Nie­go, odkry­li dach nad miej­scem, gdzie Jezus się znaj­do­wał, i przez otwór spu­ści­li łoże, na któ­rym leżał para­li­tyk. Jezus, widząc ich wia­rę, rzekł do para­li­ty­ka: Synu, odpusz­cza­ją ci się two­je grze­chy.
A sie­dzia­ło tam kil­ku uczo­nych w Piśmie, któ­rzy myśle­li w duszy: Cze­mu On tak mówi? On bluź­ni. Któż może odpusz­czać grze­chy, jeśli nie Bóg sam jeden?
Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Cze­mu nur­tu­ją te myśli w waszych ser­cach? Cóż jest łatwiej powie­dzieć do para­li­ty­ka: „Odpusz­cza­ją ci się two­je grze­chy”, czy też powie­dzieć: „Wstań, weź swo­je łoże i chodź?”. Otóż, żeby­ście wie­dzie­li, iż Syn Czło­wie­czy ma na zie­mi wła­dzę odpusz­cza­nia grze­chów (rzekł do para­li­ty­ka): „Mówię ci: Wstań, weź swo­je łoże i idź do domu”.
On wstał, wziął zaraz swo­je łoże i wyszedł na oczach wszyst­kich. Zdu­mie­li się wszy­scy i wiel­bi­li Boga mówiąc: Jesz­cze nigdy nie widzie­li­śmy cze­goś podob­ne­go.
Roz­wa­ża­nie
Co skło­ni­ło Jezu­sa, by oka­zać miło­sier­dzie spa­ra­li­żo­wa­ne­mu? Wia­ra przy­ja­ciół. Nie mamy żad­nej infor­ma­cji na temat ducho­wej posta­wy cho­re­go, któ­ry nic nie mówi, wyda­je się być bier­nym uczest­ni­kiem tych zaska­ku­ją­cych zda­rzeń. Nie uze­wnętrz­nia swo­ich myśli, ani też ocze­ki­wań. Wszyst­ko wyra­ża­ją jego czte­rej przy­ja­cie­le. I to wystar­czy. Ich trud, ich prze­ko­na­nie, że war­to zbli­żyć się do Jezu­sa, ich nie­ustę­pli­wość i deter­mi­na­cja w nie­sie­niu pomo­cy, wresz­cie wia­ra w Jezu­sa dopro­wa­dzi­ły do cudow­ne­go roz­wią­za­nia. Tu widać war­tość i sens praw­dzi­wej przy­jaź­ni.

rs