Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowo kapłana

Kościół naszym domem (12)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY ARCHIDIECEZJI KRAKOWSKIEJ

Uzdro­wie­nie czło­wie­ka spa­ra­li­żo­wa­ne­go jest umoc­nie­niem naszej wia­ry w Miło­sier­dzie Boże i jest wezwa­niem, aby otwo­rzyć się na Boże prze­ba­cze­nie.
Pan Jezus naj­pierw uzdro­wił duszę cho­re­go: „Synu, odpusz­cza­ją ci się two­je grze­chy” (Mk 2,5). Ucze­ni w Piśmie zare­ago­wa­li: „On bluź­ni” (w. 7). Wte­dy Jezus uzdro­wił cia­ło cho­re­go: „Wstań, weź swo­je łoże i idź do domu” (w. 11). Uzdro­wie­nie z cho­ro­by, któ­rej przy­czy­ną – jak wie­rzy­li żydzi – był grzech, prze­ko­na­ło obec­nych, że Jezus z Naza­re­tu przy­szedł od Boga.
Para­li­ty­ka przy­nio­sło przed Pana Jezu­sa czte­rech męż­czyzn. Czło­wiek cho­ry fizycz­nie potrze­bu­je pomo­cy bliź­nich. W rodzi­nie, w któ­rej ktoś jest cho­ry nie­ule­czal­nie, jest nie­peł­no­spraw­ny, wszy­scy sta­ra­ją się pomóc temu, któ­ry jest sła­by. Człon­ko­wie rodzi­ny wspie­ra­ją się wza­jem­nie, nie­kie­dy potrzeb­ne jest czu­wa­nie w nocy. Pomo­cy fizycz­nej, pie­lę­gniar­skiej, towa­rzy­szy dobre sło­wo, pocie­cha, a tak­że modli­twa: zarów­no cicha, jak i gło­śna, samot­na i wspól­na. Wciąż trwa jak­by przy­no­sze­nie swo­jej cho­ro­by i cier­pień dru­gie­go czło­wie­ka Panu Jezu­so­wi.
Czę­sto tym para­li­żem jest grzech, nałóg, ducho­wa sła­bość, odej­ście od Boga, wewnętrz­ne znie­chę­ce­nie do wia­ry, modli­twy. Dość czę­sto lęk doty­czy sakra­men­tu Poku­ty. Gdy ktoś przez wie­le lat nie był do spo­wie­dzi, opo­ry są bar­dzo wiel­kie. Człon­ko­wie rodzi­ny nie­kie­dy nie mają odwa­gi, by poroz­ma­wiać z cho­rym o Namasz­cze­niu Cho­rych, o prze­mi­ja­niu, wiecz­no­ści, Bożym Miło­sier­dziu.
Uko­je­niem dla cho­re­go jest róża­niec, odma­wia­ny przez nie­go, albo gło­śno odma­wia­ny przez innych człon­ków rodzi­ny przy łóż­ku cho­re­go.
Wszyst­kie wysił­ki ducho­we cho­re­go i sta­ra­nia tych, któ­rzy chcą cho­re­mu pomóc, zmie­rza­ją do ulgi w cier­pie­niu cia­ła i do spo­tka­nia Chry­stu­sa, obec­ne­go wśród nas.
Św. Paweł wska­zu­je na Chry­stu­sa, w któ­rym nie było „tak” i „nie”, lecz „doko­na­ło się w Nim tak” (2 Kor 1,20). „Albo­wiem ile tyl­ko obiet­nic Bożych, wszyst­kie są tak w Nim” (w. 20).
Ewan­ge­lia mówi: „On wstał, wziął zaraz swo­je łoże i wyszedł” (Mk 2,12).
„Trze­ba wytrwa­le współ­pra­co­wać z łaską sakra­men­tu mał­żeń­stwa. Trze­ba tę łaskę sta­le odna­wiać” (bł. Jan Paweł II, Łom­ża, 4 czerw­ca 1991 r.).
Pro­po­zy­cja posta­no­wie­nia
W jaki spo­sób – w rodzi­nie, w pra­cy, w śro­do­wi­sku – mogę być „jed­nym z czte­rech”, któ­rzy przy­no­szą spa­ra­li­żo­wa­ne­go do Pana Jezu­sa?