Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Na czym budować

Wolność cenimy jak powietrze

Publi­ku­je­my frag­men­ty wywia­du z pre­mie­rem Węgier Vic­to­rem Orbánem, któ­ry prze­pro­wa­dził red. Jan Pospie­szal­ski. Tekst został wydru­ko­wa­ny w tygo­dni­ku „Gaze­ta Pol­ska” nr 4/2012.
Komi­sja Euro­pej­ska wsz­czę­ła przy­spie­szo­ną pro­ce­du­rę w spra­wie poten­cjal­nych naru­szeń pra­wa euro­pej­skie­go – w obsza­rach nie­za­leż­no­ści Naro­do­we­go Węgier­skie­go Ban­ku Cen­tral­ne­go, ochro­ny danych oso­bo­wych i sądow­nic­twa. (…)
(…) Na deba­ty w kwe­stiach praw­nych zawsze jeste­śmy otwar­ci. Ale nie zga­dza­my się z oce­ną, że demo­kra­cja jest u nas ogra­ni­cza­na, że łamie się pra­wa kon­sty­tu­cyj­ne i wol­no­ścio­we. Na roz­mo­wy o kon­kre­tach jeste­śmy goto­wi. Nato­miast w jed­nej sym­bo­licz­nej spra­wie widzę trud­no­ści. Cho­dzi o bank cen­tral­ny – Komi­sja Euro­pej­ska nie zga­dza się, by jego sze­fo­wie i człon­ko­wie Rady Mone­tar­nej przy­się­ga­li na węgier­ską kon­sty­tu­cję. Nie rozu­miem takie­go sta­no­wi­ska. Prze­cież to są insty­tu­cje, któ­re słu­żą naro­do­wi. (…)
To jest zdu­mie­wa­ją­ce, bo cho­dzi prze­cież o Naro­do­wy Węgier­ski Bank Cen­tral­ny i o kon­sty­tu­cję węgier­ską…
Tak, mówi­my o węgier­skim ban­ku. Przez poprzed­nie 20 lat zawsze tak było i nikt nie mówił, że przy­się­ga­nie na węgier­ską kon­sty­tu­cję jest czymś nie­pra­wi­dło­wym. Dla­te­go wie­lu Węgrów myśli, że nie cho­dzi tu o wspo­mnia­ną usta­wę, lecz o to, że chcie­li­śmy głę­bo­ko i szyb­ko zmie­nić nasz kraj.
Od cza­su, kie­dy zosta­łem pre­mie­rem, par­la­ment węgier­ski przy­jął 365 ustaw, nową kon­sty­tu­cję i ponad 12 ustaw kon­sty­tu­cyj­nych o pod­sta­wo­wym zna­cze­niu. Pro­wa­dzi­li­śmy rów­nież w tym cza­sie pre­zy­den­cję unij­ną. Takie tem­po naru­sza wie­le inte­re­sów – gospo­dar­czych i ide­olo­gicz­nych. I wła­śnie tego doty­czy praw­dzi­wa deba­ta mię­dzy Węgra­mi a mię­dzy­na­ro­do­wą lewi­cą.
Zmie­nił Pan kon­sty­tu­cję, wpro­wa­dza­jąc np. zda­nia, że Węgry to Węgry, mał­żeń­stwo to zwią­zek kobie­ty i męż­czy­zny, życie ludz­kie chro­nio­ne jest od poczę­cia, a pre­am­bu­ła gło­si: „Boże, bło­go­sław Węgry” (pierw­sze sło­wa hym­nu węgier­skie­go). Pol­scy posło­wie w Stras­bur­gu, bro­niąc Pana, wska­zy­wa­li wła­śnie, że to jest głów­nym powo­dem ata­ków na Pań­ską poli­ty­kę i Pana rząd.
Sądzę, że ata­ki prze­ciw­ko nasze­mu kra­jo­wi mają dwa powo­dy. Jeden to powód moral­ny – cho­dzi o war­to­ści. Kon­sty­tu­cja mówi, że bez chrze­ści­jań­stwa Węgry by nie prze­trwa­ły. To pod­sta­wa, o któ­rą musi­my zadbać. Doku­ment mówi też, że sza­cu­nek dla wła­sne­go kra­ju i naro­du jest war­to­ścią i trze­ba go wzmac­niać. Poza tym znaj­du­je się w niej ustęp okre­śla­ją­cy rodzi­nę jako pod­sta­wę życia spo­łecz­ne­go. Dla­te­go nie daje­my parom homo­sek­su­al­nym takich praw jak rodzi­nom i odma­wia­my im pra­wa do adop­cji dzie­ci. Oczy­wi­ście kon­sty­tu­cja mówi rów­nież, że bro­ni­my życia od poczę­cia, sza­nu­je­my je i chro­ni­my. (…)
Dru­gim powo­dem ata­ków są spra­wy gospo­dar­cze. Rze­czy­wi­ście, mój rząd naru­szył wie­le inte­re­sów gospo­dar­czych. Gdy prze­ję­li­śmy wła­dzę w 2010 r., mie­li­śmy olbrzy­mie dłu­gi i wiel­ką dziu­rę budże­to­wą, kraj był na skra­ju ban­kruc­twa, a korup­cja była wszech­obec­na. Wszyst­ko, co było gęst­sze od powie­trza, ukra­dzio­no albo sprze­da­no. Wraz z naszym rzą­dem sta­ra­li­śmy się to zatrzy­mać. Nie mia­łem inne­go wybo­ru, jak użyć narzę­dzi nie­po­pu­lar­nych w Euro­pie – podat­ku ban­ko­we­go czy podat­ku dla naj­więk­szych kor­po­ra­cji. Uży­łem tych instru­men­tów, by pomóc zadłu­żo­nym oby­wa­te­lom kla­sy śred­niej, któ­rzy spła­ca­ją kre­dy­ty w obcych walu­tach. Mię­dzy­na­ro­do­we kor­po­ra­cje i insty­tu­cje ban­ko­we odczu­ły to jako wiel­ki cios. (…)
Już za Pana kaden­cji poja­wi­ła się bar­dzo ostra dys­ku­sja, czy rząd węgier­ski postę­pu­je pra­wi­dło­wo, prze­ka­zu­jąc środ­ki unij­ne na pro­mo­cję adop­cji zamiast na abor­cję. (…)
Gdy zaczę­ła się ta deba­ta, posta­no­wi­łem, że będzie­my kon­ty­nu­ować tę kam­pa­nię, jeśli nie ze środ­ków euro­pej­skich, to z budże­tu węgier­skie­go. Abor­cja jest bar­dzo poważ­ną kwe­stią. (…) Mówi­my o bar­dzo deli­kat­nej spra­wie, ale muszę pod­kre­ślić, że każ­de życie jest cen­ne, a każ­de dziec­ko poczę­te powin­no się uro­dzić. (…) Dziec­ko to war­tość i (…) życie nale­ży sza­no­wać. Na Węgrzech nie sza­nu­je się życia nie dla­te­go, że Węgrzy są zły­mi ludź­mi. Ten brak sza­cun­ku pozo­stał nam po cza­sach komu­ni­zmu. W Pol­sce Kościół kato­lic­ki prze­trwał w naro­dzie ostat­nie 40–50 lat. Węgry są dużo bar­dziej zse­ku­la­ry­zo­wa­ne, (…) Gdy­by­śmy mie­li sil­niej­szy Kościół, to cały kraj był­by sil­niej­szy. (…)
Sko­ro mówi­my o kwe­stii Kościo­ła, czy wie Pan, że na Węgrzech, pod­czas gdy spra­wo­wa­ły one pre­zy­den­cję unij­ną, trwa­ła kru­cja­ta różań­co­wa, któ­ra dotar­ła też do Pol­ski? (…)
Modli­twa jest dużo waż­niej­sza dla życia naro­du, niż zwy­kło się to przyj­mo­wać w życiu publicz­nym. Chciał­bym wspo­mnieć o jed­nej z takich ducho­wych ini­cja­tyw. W dru­giej poło­wie lat 50. przez kil­ka lat ist­niał w Austrii potęż­ny ruch modli­tew­ny. Ludzie, któ­rzy w nim uczest­ni­czy­li, modli­li się w inten­cji opusz­cze­nia ich kra­ju przez Sowie­tów. I uda­ło się. W Euro­pie Środ­ko­wej ruch modli­tew­ny w inten­cji naro­du ma głę­bo­kie tra­dy­cje. (…) Wiem też, że rów­nież za mnie ludzie się modlą, zwłasz­cza wów­czas, gdy sto­ję przed trud­ny­mi zada­nia­mi. I to jest dla mnie ogrom­ną pomo­cą.
Napi­sał Pan, że regu­ły ryn­ku nie mogą być uni­wer­sal­ny­mi zasa­da­mi, któ­ry­mi rzą­dzi się spo­łe­czeń­stwo, że omni­po­ten­cja ryn­ku nie wystar­czy, by koor­dy­no­wać życie spo­łecz­ne. To co ma być tym regu­la­to­rem, tą zasa­dą, któ­ra budu­je wspól­no­tę?
W ostat­nich dwu­dzie­stu latach upo­wszech­nił się nie­bez­piecz­ny pogląd, że ludzie będą szczę­śli­wi, gdy o wszyst­kich obsza­rach ich życia będą decy­do­wać zasa­dy wol­ne­go ryn­ku. Zupeł­nie się z tym nie zga­dzam. Kry­zys gospo­dar­czy jasno poka­zu­je, do cze­go pro­wa­dzi takie myśle­nie. Przy­czy­ny kry­zy­su gospo­dar­cze­go leżą gdzie indziej – wyni­ka­ją z moral­ne­go upad­ku Zacho­du. Kra­dzio­no bowiem miliar­dy, spe­ku­lo­wa­no nie­ru­cho­mo­ścia­mi i nikt ze świa­ta poli­ty­ki i finan­sje­ry nie poniósł za to odpo­wie­dzial­no­ści.
Wie­rzę, że ludzie na pozio­mie spo­łecz­nym funk­cjo­nu­ją ina­czej, waż­na jest dla nich soli­dar­ność, odpo­wie­dzial­ność, poczu­cie przy­na­leż­no­ści do wspól­no­ty i jej inte­res. (…)
(…) Na Węgrzech, podob­nie jak w Pol­sce, dużo mło­dych ludzi wzię­ło kre­dy­ty we fran­kach szwaj­car­skich, kie­dy walu­ta ta mia­ła niski kurs. Po kil­ku latach jej cena bar­dzo pod­sko­czy­ła, co spra­wi­ło, że dzi­siaj kre­dy­to­bior­cy mają o wie­le wię­cej do zapła­ce­nia, niż wyno­sił kre­dyt. (…)
Na Węgrzech żyje 10 mln ludzi, w tym ok. 2,3 mln osób doty­ka spła­ta kre­dy­tów miesz­ka­nio­wych we fran­kach szwaj­car­skich. Ska­la pro­ble­mu jest więc nie­po­rów­ny­wal­nie więk­sza niż w Pol­sce. Bar­dzo wie­le węgier­skich rodzin sta­ło się nie­wol­ni­ka­mi ban­ków i musia­ło spła­cać o wie­le więk­sze kre­dy­ty, niż zacią­gnę­ło. Jako oso­ba kie­ru­ją­ca pań­stwem nie mogłem patrzeć na to bez­czyn­nie. Poprzed­ni rząd i bank cen­tral­ny nie zro­bi­ły nic, by to zmie­nić. Ja jed­nak, mając na Węgrzech popar­cie 2/3 spo­łe­czeń­stwa, ośmie­li­łem się wystą­pić prze­ciw­ko ban­kom. Nie były one skłon­ne do nego­cja­cji, jed­nak uda­ło się prze­for­so­wać naszą pro­po­zy­cję, czy­li usztyw­nić dla kre­dy­to­bior­ców kurs forin­ta wobec fran­ka. Dzię­ki temu część rodzin mogła spła­cić od razu kre­dy­ty w cało­ści. Pozo­sta­łym zamro­zi­li­śmy raty. Osta­tecz­nie wyglą­da to tak, że 2/3 strat pokry­ją ban­ki, a 1/3 pań­stwo. (…)
Ale ban­ki to nie wszyst­ko, za Pana rzą­dów zosta­ły opo­dat­ko­wa­ne jed­no­ra­zo­wym trzy­let­nim „podat­kiem kry­zy­so­wym” duże kor­po­ra­cje, han­del wiel­ko­po­wierzch­nio­wy, hiper­mar­ke­ty, duże sie­ci tele­fo­nii komór­ko­wej – wszyst­kie pocho­dzą­ce spo­za Węgier. Pol­ski euro­de­pu­to­wa­ny Jacek Kur­ski mówił w Stras­bur­gu, że to wła­śnie spo­wo­do­wa­ło pełen furii odzew „kapi­ta­łu finan­su­ją­ce­go atak na Węgry”. Czy podzie­la Pan tę opi­nię?
Podzie­lam to zda­nie, to dosyć dokład­ny opis sytu­acji. Ja zro­bi­łem wszyst­ko, by poro­zu­mieć się z wiel­ki­mi kor­po­ra­cja­mi. (…) Pro­si­łem mię­dzy­na­ro­do­we kor­po­ra­cje o czas i zro­zu­mie­nie dla tego przej­ścio­we­go podat­ku. Zresz­tą nało­ży­li­śmy go nie tyl­ko na kor­po­ra­cje mię­dzy­na­ro­do­we, ale też fir­my węgier­skie (…)
Zapi­sa­li­ście też w swo­jej kon­sty­tu­cji, że zbrod­nie sys­te­mu komu­ni­stycz­ne­go nie mogą ulec przedaw­nie­niu. Dla­cze­go tak póź­no i czy za tym pój­dą akty usta­wo­daw­cze?
U nas komu­nizm nie był roz­li­czo­ny pra­wie w ogó­le, ale teraz jeste­śmy w sta­nie to zro­bić. Musi­my zająć się zbrod­nia­mi komu­ni­zmu nie ze wzglę­du na prze­szłość, lecz po to, by nigdy wię­cej nie spo­tkał nas los, jaki zgo­to­wa­li nam komu­ni­ści. Tu cho­dzi o przy­szłe poko­le­nia. (…)
Wpro­wa­dził Pan rów­nież poję­cie „nowej ary­sto­kra­cji”, któ­ra powo­łu­jąc się na pra­wa ryn­ku, de fac­to korzy­sta z wiel­kich przy­wi­le­jów i uni­ka soli­dar­ne­go zasi­la­nia budże­tu pań­stwa. Czy cho­dzi o eli­tę post­ko­mu­ni­stycz­ną, któ­ra się uwłasz­czy­ła i zro­bi­ła wiel­kie inte­re­sy? (…)
Myślę o eli­cie post­ko­mu­ni­stycz­nej i sądzę, że może­my tak o niej mówić, ponie­waż jej człon­ko­wie nie osią­gnę­li tego, co mają, dzię­ki pra­cy, tyl­ko zosta­li spad­ko­bier­ca­mi komu­ni­stycz­nej nomen­kla­tu­ry. W pierw­szych latach trans­for­ma­cji ustro­jo­wej posia­da­li kon­tak­ty, któ­re pozwo­li­ły im zbu­do­wać kar­te­le i mono­po­le – teraz my musi­my je zbu­rzyć. (…) Żeby było jasne – nie jestem prze­ciw­ko zamoż­nym ludziom, ale chcę, by na Węgrzech moż­na było się boga­cić nie dzię­ki ukła­dom, lecz pra­cy, talen­tom i zaan­ga­żo­wa­niu. (…)
Lider pol­skiej opo­zy­cji Jaro­sław Kaczyń­ski, wie­lu pol­skich poli­ty­ków, a tak­że pol­ski pre­mier wspie­ra­ją Węgry, a w Euro­pie robi się na nie nagon­kę. Tusk potwier­dził nawet, że Węgry są kra­jem demo­kra­tycz­nym, no i zaofe­ro­wał pomoc poli­tycz­ną. (…)
Jeśli będzie nam potrzeb­na taka pomoc, to zwró­ci­my się do Pola­ków. Od nie­któ­rych państw nie­chęt­nie przyj­mu­ję pomoc. (…) Z rado­ścią przyj­mu­je­my pomoc Pol­ski, bo to jest zgod­ne z naszym odwiecz­nym bra­ter­stwem. Jeśli cho­dzi o inte­re­sy Euro­py Środ­ko­wej, to Pol­ska zawsze może na nas liczyć. Dzię­ku­ję za moż­li­wość roz­mo­wy, życzę wszyst­kie­go dobre­go, bło­go­sła­wień­stwa Boże­go dla każ­de­go oby­wa­te­la Pol­ski.