Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

Pierwszy tydzień Wielkiego Postu 27 II – 3 III 2012

KS. ROMAN SŁAWEŃSKI

Ponie­dzia­łek
Kpł 19,1–2.11–18; Mt 25,31–46
Sło­wo Boże: Bądź­cie świę­ty­mi, bo Ja jestem świę­ty, Pan, Bóg wasz. Nie będzie­cie kraść, nie będzie­cie kła­mać, nie będzie­cie oszu­ki­wać jeden dru­gie­go. Nie będzie­cie przy­się­gać fał­szy­wie na moje imię.
By zde­fi­nio­wać świę­tość, Bóg bar­dzo kon­kret­nie opi­su­je rela­cje mię­dzy­ludz­kie. Odrzu­ce­nie krę­tac­twa, prze­bie­gło­ści, nie­uczci­wo­ści, wszel­kiej nie­spra­wie­dli­wo­ści to naj­bar­dziej widocz­ny wymiar świę­to­ści. Być może ze sło­wem świę­tość koja­rzy­my nad­zwy­czaj­ne sta­ny modli­twy, nie­co­dzien­ne doświad­cze­nia ducho­we… Tym­cza­sem, Bóg tak pro­sto i zwy­czaj­nie mówi o naj­bar­dziej oczy­wi­stych posta­wach. I oka­zu­je się, że rze­tel­ne ich zacho­wa­nie wyma­ga hero­izmu.
Modli­twa dnia: Boże, nasz Zbaw­co, daj nam łaskę nawró­ce­nia i otwórz nasze dusze na zro­zu­mie­nie Two­je­go pra­wa, aby okres poku­ty odno­wił nasze życie.
Wto­rek
Iz 55,10–11; Mt 6,7–15
Sło­wo Boże: Podob­nie jak ule­wa i śnieg spa­da­ją z nie­ba i tam nie powra­ca­ją, dopó­ki nie nawod­nią zie­mi (…) tak sło­wo, któ­re wycho­dzi z ust moich: nie wra­ca do Mnie bez­owoc­nie, zanim wpierw nie doko­na tego, co chcia­łem…
Bóg nie rzu­ca słów na wiatr. Jeśli coś raz wypo­wie, nigdy tego nie odwo­ła. „Sło­wo Pana jest nie­zmien­ne jak nie­bio­sa. Wier­ność Two­ja trwa z poko­le­nia na poko­le­nie…” – uczy natchnio­ny autor Psal­mu. I jeśli nawet dziś wyda­je się, że sło­wo Boga nie owo­cu­je, to prze­cież Stwór­ca umie cze­kać. Cze­ka na każ­de­go grzesz­ni­ka. Na mnie. U kra­tek kon­fe­sjo­na­łu. U stop­ni ołta­rza. I w tak zwa­nych loso­wych zda­rze­niach. Nie­ustan­nie.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, wej­rzyj na zgro­ma­dze­nie Two­ich wier­nych i spraw, aby nasze dusze oczysz­czo­ne przez umar­twie­nie cia­ła jaśnia­ły pra­gnie­niem posia­da­nia Cie­bie.
Śro­da
Jon 3,1–10; Łk 11,29–32
Sło­wo Boże: Począł więc Jonasz iść przez mia­sto jeden dzień dro­gi i wołał, i gło­sił: „Jesz­cze czter­dzie­ści dni, a Nini­wa zosta­nie zbu­rzo­na”.
Wkrót­ce Nini­wa zosta­nie zbu­rzo­na – to nie było zło­rze­cze­nie, prze­kli­na­nie czy groź­ba. Pro­rok odsła­niał jedy­nie przed ocza­mi jej miesz­kań­ców kon­se­kwen­cje ich grzesz­nych decy­zji i czy­nów. Krót­ko­wzrocz­ność owych ludzi zro­dzi­ła w ich umy­słach prze­ko­na­nie o bez­kar­no­ści zła. Tym­cza­sem jest to okrut­ne złu­dze­nie. Nie ma zła, któ­re by nie spro­wa­dza­ło bole­snych kon­se­kwen­cji. Za naj­mniej­sze zło ktoś musi zapła­cić. Gdy­by­śmy dziś widzie­li kon­se­kwen­cje naszych złych wybo­rów, z pew­no­ścią wie­le byśmy zmie­ni­li.
Modli­twa dnia: Miło­sier­ny Boże, wej­rzyj łaska­wie na gor­li­wość Two­je­go ludu, spraw, aby opa­no­wu­jąc swo­je cia­ło przez wstrze­mięź­li­wość, odno­wił ducha przez peł­nie­nie dobrych uczyn­ków.
Czwar­tek
Est (Wlg) 14.3–5.12–14; Mt 7,7–12
Sło­wo Boże: Wybaw nas ręką Two­ją i wspo­móż mnie opusz­czo­ną i nie mają­cą niko­go prócz Cie­bie, Panie, któ­ry wszyst­ko wiesz.
Oto widać dwie dro­gi rady­kal­nie odmien­ne. Jed­na, nazna­czo­na bun­tem, zło­rze­cze­niem, poczu­ciem bez­rad­no­ści, pro­wa­dzi do odrzu­ce­nia Boga. Dru­ga, utka­na z modli­twy i pokor­nej proś­by o pomoc, przy­no­si pokój i wzrost wia­ry. Este­ra, osa­czo­na przez wro­gów, dzię­ki obec­no­ści dobrych dorad­ców, wcho­dzi na dro­gę modli­twy, postu, bła­ga­nia. Ratu­je nie tyl­ko sie­bie, ale i cały naród. Ten spo­sób rato­wa­nia będą­cych w opre­sji od tam­tych cza­sów nic nie utra­cił ze swej sku­tecz­no­ści.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, bez Cie­bie ist­nieć nie może­my, udziel nam sta­łej pra­wo­ści w myśle­niu i odwa­gi w dzia­ła­niu, aby­śmy żyli zgod­nie z Two­ją wolą.
Pią­tek
Ez 18,21–28; Mt 5,20–26
Sło­wo Boże: Jeśli spra­wie­dli­wy odstą­pił od spra­wie­dli­wo­ści, dopusz­czał się grze­chu i umarł, to umarł z powo­du grze­chów, któ­re popeł­nił. A jeśli bez­boż­ny odstą­pi od bez­boż­no­ści, (…) to zacho­wa duszę swo­ją przy życiu.
Nic nie jest prze­są­dzo­ne. Spra­wie­dli­wość spra­wie­dli­we­go nie jest gwa­ran­cją bez­pie­czeń­stwa. Nie jest jak uciu­ła­na loka­ta na kon­cie, by moż­na było w pew­nym momen­cie bez­tro­sko czer­pać, uży­wa­jąc życia po latach oszczę­dza­nia. Rów­nież grzesz­ność grzesz­ni­ka nie jest wyro­kiem nie­uchron­ne­go potę­pie­nia. Bo każ­dy kolej­ny dzień, każ­da kolej­na godzi­na nio­są Boże wezwa­nie. I w każ­dej godzi­nie Bóg ocze­ku­je na dobrą odpo­wiedź, bez wzglę­du na to, co było wcze­śniej.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, daj Two­im wier­nym z takim uspo­so­bie­niem prze­żyć przy­go­to­wa­nie do świąt wiel­ka­noc­nych, aby wspól­nie pod­ję­te umar­twie­nia cie­le­sne przy­nio­sły wszyst­kim odno­wie­nie ducha.
Sobo­ta
Pwt 26,16–19; Mt 5,43–48
Sło­wo Boże: Dziś uzy­ska­łeś to, że Pan ci rzekł, iż będzie dla cie­bie Bogiem, o ile ty będziesz cho­dził Jego dro­ga­mi, strzegł Jego naka­zów, praw i roz­po­rzą­dzeń i słu­chał Jego gło­su.
Stwór­ca odsła­nia się przed stwo­rze­niem. Pozwa­la się poznać. Prze­ma­wia. Wska­zu­je dro­gę. I obie­cu­je swą obec­ność. Obec­ność Boga Ojca obok dziec­ka – stwo­rze­nia – ozna­cza pokój, bez­pie­czeń­stwo i miłość. To obec­ność, za któ­rą się tęsk­ni. Któ­rej wciąż za mało. Trze­ba głę­bo­ko wie­rzyć w tę obec­ność. Bo dopie­ro przez wia­rę nabie­ra ona wyraź­nych kształ­tów i sta­je się rze­czy­wi­stym wspar­ciem.
Modli­twa dnia: Boże, wie­ku­isty Ojcze, zwróć ku sobie nasze ser­ca, aby­śmy szu­ka­jąc tego, co jedy­nie jest koniecz­ne, i peł­niąc uczyn­ki miło­ści, odda­wa­li Tobie należ­ną chwa­łę.