Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (31)

Łono matki naszym domem

Ks. Edward Sta­niek

Każ­dy czło­wiek winien nie­ustan­nie dzię­ko­wać mamie za jej łono, któ­re było naj­pięk­niej­szym i naj­lep­szym domem, jaki mamy na zie­mi. Domem żywym, zbu­do­wa­nym z miło­ści. Jeśli ta miłość jest praw­dzi­wa, to dom wypeł­nia szczę­ście. Pięk­nym obra­zem tego szczę­ścia jest opis spo­tka­nia Maryi z Elż­bie­tą. Obie były w sta­nie bło­go­sła­wio­nym. Elż­bie­ta już w szó­stym mie­sią­cu, Maria dopie­ro w pierw­szych dniach. Zdu­mie­wa to, że Elż­bie­ta natych­miast roz­po­zna­ła swe­go Pana, czy­li Syna Boże­go, miesz­ka­ją­ce­go w łonie Marii. Tak bowiem na spo­tka­nie z Nim zare­ago­wał w łonie Elż­bie­ty jej syn. To jeden z pięk­nych dowo­dów na to, że już od chwi­li poczę­cia w łonie mat­ki żyje czło­wiek. W pierw­szych dwu dniach – a tak szyb­ko Maria była u Elż­bie­ty – nawet mat­ka jesz­cze nie roz­po­zna­je, że jest już w cią­ży. W tym cza­sie Mary­ja wybra­ła się i poszła z pośpie­chem w góry do pew­ne­go mia­sta w [zie­mi] Judy. Weszła do domu Zacha­ria­sza i pozdro­wi­ła Elż­bie­tę. Gdy Elż­bie­ta usły­sza­ła pozdro­wie­nie Maryi, poru­szy­ło się dzie­ciąt­ko w jej łonie, a duch Świę­ty napeł­nił Elż­bie­tę. Wyda­ła ona gło­śny okrzyk i powie­dzia­ła: „Bło­go­sła­wio­naś Ty mię­dzy nie­wia­sta­mi i bło­go­sła­wio­ny jest owoc Two­je­go łona. A skąd­że mi to, że Mat­ka moje­go Pana przy­cho­dzi do mnie? Oto bowiem, sko­ro głos Twe­go pozdro­wie­nia zabrzmiał w moich uszach, poru­szy­ło się z rado­ści dzie­ciąt­ko w moim łonie. Bło­go­sła­wio­na [jest], któ­ra uwie­rzy­ła, że speł­nią się sło­wa prze­po­wie­dzia­ne Jej od Pana (Łk 1,39–45). Elż­bie­ta wyśpie­wa­ła swe szczę­ście pły­ną­ce z dwu powo­dów. Jed­nym było to, że sama jest mat­ką, że w jej łonie miesz­ka syn. Dru­gim powo­dem było to, że w pro­gi jej domu wcho­dzi Mat­ka Syna Boże­go. Szczę­ście Elż­bie­ty wyra­żo­ne w sło­wach: „Bło­go­sła­wio­naś Ty mię­dzy nie­wia­sta­mi i bło­go­sła­wio­ny owoc żywo­ta Two­je­go”, powta­rza­my odma­wia­jąc modli­twę „Zdro­waś Mary­jo”. To są sło­wa szczę­ścia kobie­ty cze­ka­ją­cej na roz­wią­za­nie i szczę­ścia dziec­ka w jej łonie. Mary­ja odpo­wie­dzia­ła hym­nem swe­go szczę­ścia śpie­wa­jąc na pro­gu domu Zacha­ria­sza swe Magni­fi­cat, „Wiel­bij duszo moja Pan”. Ta sce­na dla wie­rzą­cych w Chry­stu­sa jest sło­wem Boga na temat łona mat­ki i szczę­ścia, jakie może wypeł­niać jej ser­ce. Nikt i nigdy nie jest w sta­nie podzię­ko­wać mamie za to, co dla nie­go uczy­ni­ła, sta­jąc się dla nie­go domem. Kto dotknie tej wiel­kiej tajem­ni­cy, zawsze z wiel­kim sza­cun­kiem pod­cho­dzi do każ­dej kobie­ty, bo każ­da może być mat­ką. Sza­cu­nek ten wzra­sta, gdy ona już jest domem dla dziec­ka. To jest jeden z naj­cen­niej­szych skar­bów, jaki jest na zie­mi. Jed­na z kobiet powie­dzia­ła to do Jezu­sa publicz­nie: „Bło­go­sła­wio­ne łono, któ­re Cię nosi­ło i pier­si któ­reś ssał” (Łk 11,27). Żyje­my w świe­cie, któ­ry nie zna war­to­ści tego skar­bu, a nawet jest nasta­wio­ny na jego nisz­cze­nie. Trze­ba znać meto­dy, jakie sto­su­je. Zawsze ma na celu znisz­cze­nie tak kobie­ty, jak i dziec­ka. Zabi­cie dziec­ka w łonie mat­ki to zamia­na domu życia na gro­bo­wiec. Żad­na mat­ka nie jest w sta­nie o tym zapo­mnieć, to jed­no z naj­więk­szych jej nie­szczęść. Ale o tym nikt nie chce dziś mówić! Pro­szę zna­leźć szczę­śli­wą kobie­tę po abor­cji. Syn Boga zamiesz­kał przez dzie­więć mie­się­cy w domu, jaki otwar­ła dla Nie­go Mama, aby ten dom uświę­cić. On swą Mamę kocha naj­bar­dziej. Niko­go z ludzi nie kocha tak, jak Jej. Kto chce się od Nie­go uczyć miło­ści, ten roz­po­czy­na od dosko­na­le­nia miło­ści do swej mamy. To pierw­szy i naj­waż­niej­szy krok na dro­dze naśla­do­wa­nia Syna Boże­go. Nowa ewan­ge­li­za­cja win­na objąć odbu­do­wę miło­ści i sza­cun­ku do mat­ki, czy­li naj­waż­niej­sze­go domu, jaki każ­dy czło­wiek ma na zie­mi.