Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (40)

Dom szatana

Ks. Edward Sta­niek

Jezus sygna­li­zu­je, że sza­tan szu­ka miesz­ka­nia na zie­mi, a naj­lep­szym dla nie­go miesz­ka­niem jest ser­ce czło­wie­ka. Ono bowiem jest zapro­gra­mo­wa­ne jako miesz­ka­nie same­go Boga w Trój­cy Jedy­ne­go. Nas naj­czę­ściej inte­re­su­je ser­ce z punk­tu widze­nia kar­dio­lo­ga. Tym­cza­sem ser­ce to ośro­dek wszyst­kich form życia – i do tro­ski o jego zdro­wie nie wystar­czy zatem kar­dio­log. Peł­ne jego zdro­wie jest w har­mo­nii wszyst­kich sił cia­ła i ducha oraz w har­mo­nii z oto­cze­niem, a nawet z Bogiem. Tyl­ko har­mo­nij­ny rytm ser­ca w śro­do­wi­sku Bożym daje moc i szczę­ście. Wszyst­kie stre­sy ducho­we są zabój­cze dla ser­ca. Dziś tak wie­le zra­nio­nych serc, ale to nic dziw­ne­go, bo gdy pozna­my histo­rię czło­wie­ka, to bywa, że i ona jest pasmem stre­sów od poczę­cia, a wszyst­kie one są dokład­nie zapi­sa­ne w ser­cu. Boża kar­dio­lo­gia gwa­ran­tu­je zdro­wie. Ser­ce zosta­nie na zawsze, rów­nież w nie­bie, naj­pięk­niej­szą cząst­ką czło­wie­ka. O miej­sce w tym ser­cu wal­czy zły duch. Jeśli zosta­nie tam przy­ję­ty, sam nigdy ser­ca nie opu­ści. Może go z nie­go wyrzu­cić tyl­ko moc Boża. To jest zada­niem egzor­cy­sty. Oka­zu­je się jed­nak, że zły duch, wyrzu­co­ny z ser­ca, szu­ka moż­li­wo­ści powro­tu do nie­go. Jezus odsła­nia jego tak­ty­kę. Przy­cho­dzi on z sied­mio­ma inny­mi kole­ga­mi, moc­niej­szy­mi od sie­bie, i wła­mu­ją się do tego miesz­ka­nia. Dla­cze­go to jest moż­li­we? Dla­te­go, że wła­ści­ciel nie zapro­sił do swe­go ser­ca Boga. Gdy Duch Świę­ty miesz­ka w ser­cu, zły duch obcho­dzi takie ser­ce z dale­ka, bo on nie jest w sta­nie wyrzu­cić Boga. Gdy duch nie­czy­sty opu­ści czło­wie­ka, błą­ka się po miej­scach bez­wod­nych, szu­ka­jąc spo­czyn­ku, ale nie znaj­du­je. Wte­dy mówi: „Wró­cę do swe­go domu, skąd wysze­dłem”; a przy­szedł­szy zasta­je go nie zaję­tym, wymie­cio­nym i przy­ozdo­bio­nym. Wte­dy idzie i bie­rze ze sobą sied­miu innych duchów, zło­śliw­szych niż on sam; wcho­dzą i miesz­ka­ją tam. I sta­je się póź­niej­szy stan owe­go czło­wie­ka gor­szy, niż był poprzed­ni. Tak będzie i z tym prze­wrot­nym ple­mie­niem” (Mt 12,43–45). W Ewan­ge­lii jest mowa o Marii Mag­da­le­nie, z któ­rej Jezus wyrzu­cił sie­dem złych duchów (por. Łk 8,2). Ist­nie­je zatem moż­li­wość nawet w takiej sytu­acji, w opar­ciu o łaskę Boga, oczysz­cze­nia ser­ca. Gdy Jezus wszedł na zie­mię pogań­ską, tam spo­tkał czło­wie­ka, w któ­rym miesz­kał legion demo­nów. Legion to jed­nost­ka woj­sko­wa, w cza­sach Chry­stu­sa liczą­ca oko­ło sześć tysię­cy żoł­nie­rzy. Jezus jed­nym sło­wem wyrzu­cił ten legion z ser­ca opę­ta­ne­go (por. Mk 5,1–20). Uza­leż­nie­ni zna­ją smak tego znie­wo­le­nia. Ewan­ge­lia odsła­nia szan­sę ich uwol­nie­nia. Jest nią dotknię­cie Jezu­sa w akcie roz­grze­sze­nia lub w modli­twie egzor­cy­sty oraz zapro­sze­nie do ser­ca Ducha Świę­te­go. Suk­ce­sem dia­bła jest to, że nie­wie­lu w nie­go wie­rzy, mimo że on ma ich w swo­ich rękach. Sza­tan im tłu­ma­czy, że są wol­ni, bo czy­nią to, co chcą, a w rze­czy­wi­sto­ści czy­nią, to co on chce. Kto obser­wu­je ludzi znie­wo­lo­nych, ma tyl­ko jed­no wyj­ście. Usil­ną modli­twę, aby Bóg ich wyzwo­lił. Ludz­kie zabie­gi nic nie dadzą. Prze­ciw­nik jest sil­niej­szy od nas. Nato­miast z Bogiem moż­na wszyst­ko.