Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa według świętego Łukasza

NIEDZIELA: Iz 50,4–7; Flp 2,6–11; Łk 23,1–49

Ukrzy­żo­wa­nie, zwa­ne Prze­bi­cie włócz­nią. Pie­ter Paul Rubens (1577–1640)

Jezus przed Piła­tem: Star­si ludu, arcy­ka­pła­ni i ucze­ni w Piśmie powsta­li i popro­wa­dzi­li Jezu­sa przed Piła­ta. Tam zaczę­li oskar­żać Go: – Stwier­dzi­li­śmy, że ten czło­wiek pod­bu­rza nasz naród, że odwo­dzi od pła­ce­nia podat­ków Ceza­ro­wi i że sie­bie poda­je za Mesja­sza-Kró­la. Piłat zapy­tał Go: – Czy Ty jesteś kró­lem żydow­skim? Jezus odpo­wie­dział mu: – Tak, Ja nim jestem. Piłat więc oświad­czył arcy­ka­pła­nom i tłu­mom: – Nie znaj­du­ję żad­nej winy w tym czło­wie­ku. Lecz oni nasta­wa­li i mówi­li: – Pod­bu­rza lud, sze­rząc swą naukę po całej Judei, od Gali­lei, gdzie roz­po­czął, aż dotąd. Gdy Piłat to usły­szał, zapy­tał, czy czło­wiek ten jest Gali­lej­czy­kiem. A gdy się upew­nił, że jest spod wła­dzy Hero­da, ode­słał Go do Hero­da, któ­ry w tych dniach rów­nież prze­by­wał w Jero­zo­li­mie.
Jezus przed Hero­dem: Na widok Jezu­sa Herod bar­dzo się ucie­szył. Od daw­na bowiem chciał Go ujrzeć, ponie­waż sły­szał o Nim i spo­dzie­wał się, że zoba­czy jaki znak, zdzia­ła­ny przez Nie­go. Zasy­pał Go też wie­lo­ma pyta­nia­mi, lecz Jezus nic mu nie odpo­wie­dział. Arcy­ka­pła­ni zaś i ucze­ni w Piśmie sta­li i gwał­tow­nie Go oskar­ża­li. Wów­czas wzgar­dził Nim Herod wraz ze swo­ją stra­żą; na pośmie­wi­sko kazał ubrać Go w lśnią­cy płaszcz i ode­słał do Piła­ta. W tym dniu Herod i Piłat sta­li się przy­ja­ciół­mi. Przed­tem bowiem żyli z sobą w nie­przy­jaź­ni.
Jezus ponow­nie przed Piła­tem: Piłat więc kazał zwo­łać arcy­ka­pła­nów, człon­ków Wyso­kiej Rady oraz lud i rzekł do nich: – Przy­wie­dli­ście mi tego czło­wie­ka pod zarzu­tem, że pod­bu­rza lud. Otóż ja prze­słu­cha­łem Go wobec was i nie zna­la­złem w Nim żad­nej winy w spra­wach, o któ­re Go oskar­ża­cie. Ani też Herod, bo ode­słał Go do nas; a oto nie popeł­nił On nic god­ne­go śmier­ci. Każę Go więc wychło­stać i uwol­nię.
Jezus odrzu­co­ny przez swój naród: A był obo­wią­za­ny uwal­niać im jed­ne­go na świę­ta. Zawo­ła­li więc wszy­scy razem: – Strać Tego, a uwol­nij nam Bara­ba­sza. Był on wtrą­co­ny do wię­zie­nia za jakiś roz­ruch powsta­ły w mie­ście i za zabój­stwo. Piłat, chcąc uwol­nić Jezu­sa, ponow­nie prze­mó­wił do nich. Lecz oni woła­li: – Ukrzy­żuj, ukrzy­żuj Go. Zapy­tał ich po raz trze­ci: – Cóż On złe­go uczy­nił? Nie zna­la­złem w Nim nic zasłu­gu­ją­ce­go na śmierć. Każę Go więc wychło­stać i uwol­nię. Lecz oni nale­ga­li z wiel­kim wrza­skiem, doma­ga­jąc się, aby Go ukrzy­żo­wa­no; i wzma­ga­ły się ich krzy­ki. Piłat więc zawy­ro­ko­wał, żeby ich żąda­nie zosta­ło speł­nio­ne. Uwol­nił im tego, któ­re­go się doma­ga­li, a któ­ry za roz­ruch i zabój­stwo był wtrą­co­ny do wię­zie­nia; Jezu­sa zaś zdał na ich wolę.
Dro­ga krzy­żo­wa: Gdy Go wypro­wa­dzi­li, zatrzy­ma­li nie­ja­kie­go Szy­mo­na z Cyre­ny, któ­ry
wra­cał z pola, i wło­ży­li na nie­go krzyż, aby go niósł za Jezu­sem.
A szło za Nim mnó­stwo ludu, tak­że kobiet, któ­re zawo­dzi­ły i pła­ka­ły nad Nim. Lecz Jezus
zwró­cił się do nich i rzekł: – Cór­ki jero­zo­lim­skie, nie płacz­cie nade Mną; płacz­cie raczej
nad sobą i nad waszy­mi dzieć­mi! Oto bowiem przyj­dą dni, kie­dy mówić będą: Szczę­śli­we
nie­płod­ne łona, któ­re nie rodzi­ły, i pier­si, któ­re nie kar­mi­ły. Wte­dy zaczną wołać do gór:
Pad­nij­cie na nas; a do pagór­ków: Przy­kryj­cie nas! Bo jeśli z zie­lo­nym drze­wem to czy­nią,
cóż się sta­nie z suchym? Pro­wa­dzo­no też dwóch innych, zło­czyń­ców, aby ich z Nim stra­cić.
Ukrzy­żo­wa­nie: Gdy przy­szli na miej­sce, zwa­ne Czasz­ką, ukrzy­żo­wa­li tam Jego i zło­czyń­ców, jed­ne­go po pra­wej, dru­gie­go po lewej Jego stro­nie. Lecz Jezus mówił: – Ojcze, prze­bacz im, bo nie wie­dzą, co czy­nią. Potem roz­dzie­li­li mię­dzy sie­bie Jego sza­ty, rzu­ca­jąc losy.
Wyszy­dze­nie na krzy­żu: A lud stał i patrzył. Lecz człon­ko­wie Wiel­kiej Rady drwią­co mówi­li: – Innych wyba­wiał, niech­że teraz sie­bie wyba­wi, jeśli On jest Mesja­szem, Wybrań­cem Bożym. Szy­dzi­li z Nie­go i żoł­nie­rze; pod­cho­dzi­li do Nie­go i poda­wa­li Mu ocet, mówiąc: – Jeśli Ty jesteś kró­lem żydow­skim, wybaw sam sie­bie. Był tak­że nad Nim napis w języ­ku grec­kim, łaciń­skim i hebraj­skim: To jest król żydow­ski.
Dobry łotr: Jeden ze zło­czyń­ców, któ­rych tam powie­szo­no, urą­gał Mu: – Czy Ty nie jesteś Mesja­szem? Wybaw więc sie­bie i nas. Lecz dru­gi, kar­cąc go, rzekł: – Ty nawet Boga się nie boisz, cho­ciaż tę samą karę pono­sisz? My prze­cież – spra­wie­dli­wie, odbie­ra­my bowiem słusz­ną karę za nasze uczyn­ki, ale On nic złe­go nie uczy­nił. I dodał: – Jezu, wspo­mnij na mnie, gdy przyj­dziesz do swe­go kró­le­stwa. Jezus mu odpo­wie­dział: – Zapraw­dę powia­dam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.
Śmierć Jezu­sa: Było już oko­ło godzi­ny szó­stej i mrok ogar­nął całą zie­mię aż do godzi­ny dzie­wią­tej. Słoń­ce się zaćmi­ło i zasło­na przy­byt­ku roz­dar­ła się przez śro­dek. Wte­dy Jezus zawo­łał dono­śnym gło­sem: – Ojcze, w Two­je ręce powie­rzam ducha moje­go. Po tych sło­wach wyzio­nął ducha.
Po śmier­ci Jezu­sa: Na widok tego, co się dzia­ło, set­nik oddał chwa­łę Bogu i mówił: – Istot­nie, czło­wiek ten był spra­wie­dli­wy. Wszyst­kie też tłu­my, któ­re zbie­gły się na to wido­wi­sko, gdy zoba­czy­ły, co się dzia­ło, wra­ca­ły bijąc się w pier­si. Wszy­scy Jego zna­jo­mi sta­li z dale­ka; a rów­nież nie­wia­sty, któ­re Mu towa­rzy­szy­ły od Gali­lei, przy­pa­try­wa­ły się temu.
Roz­wa­ża­nie
Wyjąt­ko­wa chwi­la: jeden jedy­ny dzień, gdy dwu­krot­nie czy­ta­my Ewan­ge­lię, któ­ra odsła­nia wyda­rze­nia zwią­za­ne z męką Jezu­sa, two­rząc zupeł­nie odmien­ne kli­ma­ty. Entu­zjazm uro­czy­ste­go wjaz­du do świę­te­go mia­sta wyraź­nie kłó­ci się z bólem, poni­że­niem i odrzu­ce­niem, któ­ry­mi nasy­co­ny jest opis męki. Wbrew pozo­rom, to ele­men­ty tej samej dro­gi. Wita­ny jak obie­ca­ny Mesjasz, odrzu­co­ny jak zapo­wia­da­ny Słu­ga Boga – jest tą samą oso­bą: Posła­nym, by rato­wać to, co zgi­nę­ło, by wypeł­nić wolę Ojca, by stać się żer­twą cało­pal­ną. Jeśli chce­my przy­jąć Jezu­sa, trze­ba przy­jąć Go „całe­go”. Tego wita­ne­go i Tego ukrzy­żo­wa­ne­go. Tego, któ­ry mówi: jesteś uwol­nio­ny ze swej nie­mo­cy, i Tego, któ­ry prze­strze­ga: kto nie bie­rze swe­go krzy­ża, nie jest Mnie godzien.

rs