Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (43)

Rezygnacja z domu

Ks. Edward Sta­niek

O bogac­twie życia decy­du­je hie­rar­chia war­to­ści, jaką dany czło­wiek posia­da. Im wyż­sza war­tość na jej szczy­cie, tym bogat­sze życie w jego ser­cu. Żyje­my w świe­cie kon­sump­cji, a w nim naj­wyż­szą war­to­ścią są pie­nią­dze, potrzeb­ne do zaku­pu tego, co sma­ku­je. W pogań­skim świe­cie pie­niądz i przy­jem­ność sto­ją na szczy­cie hie­rar­chii war­to­ści i ten, kto je przyj­mu­je, jest tyle wart, ile one – a więc tyle, ile pie­nią­dze, któ­re moż­na stra­cić w cią­gu minu­ty; i tyle, ile przy­jem­no­ści, któ­re koń­czą się w chwi­li cier­pie­nia. Moż­na na naj­wyż­szym stop­niu usta­wić spo­tka­nia z ludź­mi. One są cen­niej­sze niż to, co posia­da­my. Ludzie cze­ka­ją na ser­ce, a nie na dary; na czas, a nie na pięk­ne sło­wa; na ducho­we wspar­cie, a nie na pochwa­ły. Ten, kto ceni wyżej spo­tka­nie z ludź­mi niż wszyst­kie inne dary docze­sne, ten ubo­ga­ca wie­lu i sam jest ubo­ga­ca­ny. Jezus, Syn Boży chce, aby On był na szczy­cie wszyst­kich war­to­ści, aby spo­tka­nie z Nim jako Bogiem było waż­niej­sze niż spo­tka­nia z ludź­mi. Cze­ka więc na decy­zję, któ­rą trze­ba pod­jąć w ser­cu. Spo­tka­nie z Jezu­sem trze­ba usta­wić na naj­wyż­szym stop­niu w hie­rar­chii war­to­ści i zaufać Mu. On sam będzie zabie­gał o to, aby nikt z naszych bli­skich nie został przez to poszko­do­wa­ny. Cze­ka, że posłu­ży­my się Jego ska­lą war­to­ści, a nie naszą. W naszej wyda­je się, że bli­scy są poszko­do­wa­ni, bo – sko­ro jeste­śmy do dys­po­zy­cji Jezu­sa – nas przy nich nie ma. Wte­dy Piotr rzekł do Nie­go: „Oto my opu­ści­li­śmy wszyst­ko i poszli­śmy za Tobą, cóż więc otrzy­ma­my?”. Jezus zaś rzekł do nich: „Zapraw­dę, powia­dam wam: Przy odro­dze­niu, gdy Syn Czło­wie­czy zasią­dzie na swym tro­nie chwa­ły, wy, któ­rzy poszli­ście za Mną, zasią­dzie­cie rów­nież na dwu­na­stu tro­nach, sądząc dwa­na­ście poko­leń Izra­ela. I każ­dy, kto dla mego imie­nia opu­ści dom, bra­ci lub sio­stry, ojca lub mat­kę, dzie­ci lub pole, sto­kroć tyle otrzy­ma i życie wiecz­ne odzie­dzi­czy. Wie­lu zaś pierw­szych będzie ostat­ni­mi, a ostat­nich pierw­szy­mi (Mt 19,27–30). Zdu­mie­wa­ją sło­wa Jezu­sa, któ­ry zapew­nia, że ten, kto Jego wybie­rze, otrzy­ma na zie­mi sto­kroć wię­cej. Cho­dzi tu bowiem o śro­do­wi­sko Boże, a ono żyje pra­wem rodzi­ny. W niej wszyst­ko jest każ­de­go, a to, co każ­dy posiada,z Jego woli jest wszyst­kich. Pra­wo wła­sno­ści w Ewan­ge­lii jest rozu­mia­ne ina­czej niż w świe­cie. To, co mamy, jest do naszej dys­po­zy­cji, o ile obok nas nie ma bliź­nich, któ­rym trze­ba poma­gać. Podob­nie jest z podej­ściem do ludzi. Jeste­śmy dla nich jak w rodzi­nie brat dla sio­stry, a sio­stra dla bra­ta; rodzi­ce dla dzie­ci, a dzie­ci dla rodzi­ców. Jezus w takim śro­do­wi­sku jest obec­ny i dla­te­go zapew­nia, że kto wybie­ra Jego, otrzy­ma na zie­mi sto­kroć wię­cej, a po śmier­ci życie wiecz­ne. Czy­li ten wybór jest korzyst­ny tak na zie­mi, jak i w wiecz­no­ści. Kto zamie­nia war­to­ści docze­sne na Boga, nigdy nie tra­ci, lecz zawsze zysku­je. A jeśli dla Jezu­sa opusz­cza bli­skich, to i oni zysku­ją sto razy wię­cej niż tra­cą. Sła­bo wie­rzą­cy tego nie rozu­mie­ją, ale zoba­czą to z per­spek­ty­wy wiecz­no­ści.