Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (44)

Rodzinne ambicje

Ks. Edward Sta­niek

Jed­nym z poważ­nych pro­ble­mów domu i rodzi­ny są ambi­cje ojca, mat­ki, w gro­nie rodzeń­stwa, cza­sem nawet w zesta­wie­niu z kuzy­na­mi. Te ambi­cje docho­dzą do gło­su rów­nież wów­czas, gdy do rodzi­ny wcho­dzi zięć lub syno­wa. Jezus odsła­nia te mecha­ni­zmy w roz­mo­wie z mat­ką synów Zebe­de­usza. To ona w swych ambi­cjach myśla­ła, że nade­szła godzi­na prze­ję­cia przez Mesja­sza wła­dzy w Jero­zo­li­mie. Na takie­go Mesja­sza Żydzi cze­ka­li i wciąż cze­ka­ją. Stąd jej proś­ba skie­ro­wa­na do Jezu­sa. Pode­szła do Nie­go mat­ka synów Zebe­de­usza ze swo­imi syna­mi i odda­jąc Mu pokłon, o coś Go pro­si­ła. On ją zapy­tał: „Cze­go pra­gniesz?”. Rze­kła Mu: „Powiedz, żeby ci dwaj moi syno­wie zasie­dli w Two­im kró­le­stwie jeden po pra­wej, a dru­gi po lewej Twej stro­nie”. Odpo­wia­da­jąc Jezus rzekł: „Nie wie­cie, o co pro­si­cie. Czy może­cie pić kielich,który Ja mam pić?”. Odpo­wie­dzie­li Mu:
„Może­my”. On rzekł do nich: „Kie­lich mój pić będzie­cie. Nie do Mnie jed­nak nale­ży dać miej­sce po mojej stro­nie pra­wej i lewej, ale [dosta­nie się ono] tym, dla któ­rych mój Ojciec je przy­go­to­wał”. Gdy dzie­się­ciu [pozo­sta­łych] to usły­sza­ło, obu­rzy­li się na tych dwu bra­ci (Mt 20,20–24). Ludz­kie myśle­nie mat­ki jest nam bli­skie. Kocha­ła synów i chcia­ła, aby Jezus, gdy przej­mie wła­dzę, ich awan­so­wał. Musia­ła wie­dzieć, że pozo­sta­li Apo­sto­ło­wie będą mie­li o to pre­ten­sje. Każ­dy z nich chęt­nie peł­nił­by zaszczyt­ne funk­cje w kró­le­stwie. Ambi­cje są poważ­nym moto­rem awan­sów i zabie­ga­nia o sta­no­wi­ska. Mat­ka mia­ła swo­je inte­re­sy – szu­ka­jąc dobrej posa­dy dla synów – a pozo­sta­łych dzie­się­ciu mia­ło swo­je. Jezus odsła­nia mecha­ni­zmy tych awan­sów i jasno stwier­dza, że nale­żą one do świa­ta, a u Nie­go są inne. W Jego Koście­le nie liczy się karie­ra, tyl­ko tro­ska o dobro innych. Moto­rem życia Kościo­ła jest nie­ustan­ne zabie­ga­nie o Jego ducho­we ubo­ga­ce­nie. W Koście­le żyje się dla Chry­stu­sa tyl­ko wów­czas, gdy żyje się dla innych. Kto w Koście­le chce awan­so­wać, ten nie myśli jak Jezus, lecz w ser­cu pozo­sta­je poga­ni­nem, bo w świe­cie awans jest kar­tą atu­to­wą. Waż­ne jest rów­nież to, że Jezus odsła­nia, jak bar­dzo tak mat­ka, jak i syno­wie się mylą, oni bowiem kom­plet­nie nie wie­dzie­li, o co pro­szą. Kró­le­stwo Jego na zie­mi będzie budo­wa­ne i orga­ni­zo­wa­ne przez krzyż. Mama, Jakub i Jan dopie­ro gdy sta­nę­li na Gol­go­cie zro­zu­mie­li, o co pro­si­li Jezu­sa. Mat­ka chcia­ła, aby jeden syn był po lewi­cy, a dru­gi po pra­wi­cy. Jezus zwra­ca im uwa­gę na to, pyta­jąc, czy mogą pić kie­lich, któ­ry On ma pić? To ten kie­lich, o któ­rym mówił z Ojcem w Get­se­ma­ni. Oni myśle­li o uczcie i kró­lew­skim kie­li­chu, a Jezus o kie­li­chu swe­go cier­pie­nia. Myśle­nie Jezu­sa i tego świa­ta – to dwa krań­co­wo róż­ne bie­gu­ny. Trze­ba wybrać zde­cy­do­wa­nie spo­sób myśle­nia Jezu­sa, aby razem z Nim odnieść zwy­cię­stwo nad wszyst­ki­mi ukła­da­mi, jaki­mi rzą­dzi się świat. To myśle­nie win­no zago­ścić tak­że w naszych rodzi­nach. Będzie to znak, że zamiesz­ka w nich Chry­stus.