Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA: Dz. 5,12–16; Ap 1,9–11a,12–13,17–19; J 20,19–31

Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy nie widzie­li, a uwie­rzy­li

Guer­ci­no, Nie­wier­ny Tomasz, ok. 1621 Waty­kan Pina­ko­te­ka.

Było to wie­czo­rem owe­go pierw­sze­go dnia tygo­dnia. Tam gdzie prze­by­wa­li ucznio­wie, drzwi były zamknię­te z oba­wy przed Żyda­mi. Jezus wszedł, sta­nął pośrod­ku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powie­dziaw­szy, poka­zał im ręce i bok. Ura­do­wa­li się zatem ucznio­wie ujrzaw­szy Pana. A Jezus zno­wu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posy­łam. Po tych sło­wach tchnął na nich i powie­dział im: Weź­mij­cie Ducha Świę­te­go! Któ­rym odpu­ści­cie grze­chy, są im odpusz­czo­ne, a któ­rym zatrzy­ma­cie, są im zatrzy­ma­ne. Ale Tomasz, jeden z Dwu­na­stu, zwa­ny Didy­mos, nie był razem z nimi, kie­dy przy­szedł Jezus. Inni więc ucznio­wie mówi­li do nie­go: Widzie­li­śmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeże­li na rękach Jego nie zoba­czę śla­du gwoź­dzi i nie wło­żę pal­ca mego w miej­sce gwoź­dzi, i nie wło­żę ręki mojej do boku Jego, nie uwie­rzę. A po ośmiu dniach, kie­dy ucznio­wie Jego byli zno­wu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przy­szedł mimo drzwi zamknię­tych, sta­nął pośrod­ku i rzekł: Pokój wam! Następ­nie rzekł do Toma­sza: Pod­nieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Pod­nieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź nie­do­wiar­kiem, lecz wie­rzą­cym. Tomasz Mu odpo­wie­dział: Pan mój i Bóg mój! Powie­dział mu Jezus: Uwie­rzy­łeś, bo Mnie ujrza­łeś; bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy nie widzie­li, a uwie­rzy­li. I wie­le innych zna­ków, któ­rych nie zapi­sa­no w tej księ­dze, uczy­nił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapi­sa­no, aby­ście wie­rzy­li, że Jezus jest Mesja­szem, Synem Bożym, i aby­ście wie­rząc mie­li życie w imię Jego.
Roz­wa­ża­nie
Do zgro­ma­dzo­nych w wie­czer­ni­ku przy­szedł Jezus. Lecz jego tam nie było. Mówi­li: „Wie­dzie­li­śmy Pana”. Nie dał się prze­ko­nać, nie uwie­rzył. Mija­ły kolej­ne dni. O czym wte­dy myślał? Waż­ne jest jed­no: nie uciekł, cze­kał, patrzył. A gdy po ośmiu dniach zoba­czył Mistrza, w krót­kim stwier­dze­niu powie­dział wszyst­ko, co moż­na było w takiej chwi­li powie­dzieć: „Pan mój i Bóg mój”. Są takie chwi­le, gdy może­my za Apo­sto­łem bez cie­nia wąt­pli­wo­ści powtó­rzyć te same sło­wa. Lecz czę­ściej powta­rza­my dla­te­go, bośmy innym dali się prze­ko­nać. Każ­da dro­ga jest dobra, każ­da kry­je swój trud, każ­da może dopro­wa­dzić do rado­ści z odkry­tej praw­dy.

rs