Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (45)

Dom modlitwy

Ks. Edward Sta­niek

Dziś dla nie­wie­lu ludzi kościół para­fial­ny jest domem. Star­sza pani, gdy u nich wybu­do­wa­no nowy kościół lubi­ła cho­dzić do sta­re­go, drew­nia­ne­go, a zapy­ta­na: czym się róż­nią te dwa kościo­ły? – odpo­wie­dzia­ła: „ten drew­nia­ny jest domem, a ten nowy jest halą. Nigdy bym nie chcia­ła zamiesz­kać w tym nowym, bo to tyl­ko hala wido­wi­sko­wa”. Kościół to dom cen­niej­szy od rodzin­ne­go, trze­ba w nim mieć swo­je miej­sce, trze­ba wie­dzieć, że w nim Bóg na mnie cze­ka, do takie­go domu wcho­dzi się z rado­ścią, bo On jest w nim obec­ny. Jezus chce odsło­nić tajem­ni­cę świą­ty­ni i unie­sio­ny gnie­wem wyrzu­ca z niej sprze­da­ją­cych i kupu­ją­cych, oraz kan­to­rów wymie­nia­ją­cych pie­nią­dze. A Jezus wszedł do świą­ty­ni i wyrzu­cił wszyst­kich sprze­da­ją­cych i kupu­ją­cych w świą­ty­ni; powyw­ra­cał sto­ły tych, któ­rzy zmie­nia­li pie­nią­dze, oraz ław­ki sprze­daw­ców gołę­bi. I rzekł do nich: „Napi­sa­ne jest: »Mój dom ma być domem modli­twy«, a wy czy­ni­cie go jaski­nią zbój­ców” (Mt 21,12–13). Jezus pyta­ny, dla­cze­go to uczy­nił, jed­no­znacz­nie wyznał, że Jego dom ma być domem modli­twy, czy­li miej­scem oso­bi­ste­go i bar­dzo bli­skie­go spo­tka­nia z Bogiem. Cokol­wiek w świą­ty­ni utrud­nia modli­twę, nisz­czy to, co w niej naj­cen­niej­sze. Hale tar­go­we, to nie miej­sce modli­twy. Ban­ki i kan­to­ry wymia­ny pie­nię­dzy, to nie miej­sce modli­twy. Tam, gdzie brzę­czy pie­niądz, on jest naj­waż­niej­szy, a nie Bóg. W imię ludz­kich racji obser­wu­je­my coraz częst­sze zamie­nia­nie świą­ty­ni w miej­sce spo­tkań, w sale kon­cer­to­we, a nawet w teatral­ne…. Bywa, że na takie impre­zy trze­ba kupić bilet… Kościel­ne pra­wo na to nie pozwa­la, ale spe­cja­li­ści od pie­nię­dzy nie liczą się z pra­wem. Każ­de takie trak­to­wa­nie świą­ty­ni nisz­czy jej świę­ty cha­rak­ter. Żyje­my w takim świe­cie, że już tego się nie da zmie­nić, bo świat wtar­gnął do świą­tyń i uczy­nił je jaski­nią zbój­ców. Jezus też nic nie zmie­nił. Za kil­ka godzin wszyst­ko wró­ci­ło na swo­je miej­sce. Wie­rzą­cy jed­nak nie kupi bile­tu na impre­zy orga­ni­zo­wa­ne w kościo­łach i nie uczest­ni­czy w tym, co ubli­ża świą­ty­ni. Mogą to czy­nić nie­wie­rzą­cy i nie nale­ży się im dzi­wić, bo oni nie wie­dzą czym jest świą­ty­nia, dla nich to tyl­ko ład­na hala. Sce­na Ewan­ge­licz­na jest tak ostra jak laser. Jezus nigdy nie sta­nął z takim gnie­wem w obro­nie żad­nej innej war­to­ści, jak to uczy­nił w obro­nie świą­ty­ni. On wie­dział, że dla Żydów świą­ty­nia już nie była świę­ta. Upły­nę­ło ok. 35 lat, a zosta­ła ona znisz­czo­na do samych fun­da­men­tów i już nigdy nie odbu­do­wa­na. Ten świę­ty cha­rak­ter miej­sca lepiej rozu­mie­ją wyznaw­cy isla­mu. Do mecze­tu trze­ba wejść w ciszy, zdej­mu­jąc buty, bo miej­sce, na któ­re wcho­dzi­my jest świę­te. Bóg sam pole­cił Moj­że­szo­wi zdjąć san­da­ły, bo miej­sce, na któ­rym sta­nął, było świę­te. Mały gest, a mówią­cy wie­le. Zacho­wa­nie w kościo­łach czę­sto świad­czy o nie­wie­rze tych, któ­rzy weszli w jego mury. W lecie strój eks­po­nu­ją­cy cia­ło kobie­ty świad­czy o tym, że ona nie wie, kim jest przed Bogiem. Urzą­dza­nie w kapli­cy towa­rzy­skich spo­tkań też nie jest do pogo­dze­nia z świę­to­ścią miej­sca. W ewan­ge­licz­nym spoj­rze­niu na dom wypo­wiedź Jezu­sa przy Jego oczysz­cze­niu świą­ty­ni ze sprze­da­ją­cych i kupu­ją­cych nale­ży głę­bo­ko prze­my­śleć. Świą­ty­nia to dom modli­twy wypeł­nio­ny Jego obec­no­ścią.