Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (47)

Utrata domu

Ks. Edward Sta­niek

W sytu­acjach trud­nych dom na zie­mi jest nie do ura­to­wa­nia. Wszy­scy wybie­ra­ją życie, a nie dom. Jezus zabra­nia wcho­dze­nia do domu, jeśli on jest zagro­żo­ny. Gdy więc ujrzy­cie „ohy­dę spu­sto­sze­nia”, o któ­rej mówi pro­rok Daniel, zale­ga­ją­cą miej­sce świę­te – ko czy­ta, niech rozu­mie – wte­dy ci, któ­rzy będą w Judei, niech ucie­ka­ją w góry. Kto będzie na dachu, niech nie scho­dzi, by zabrać rze­czy z domu. A kto będzie na polu, niech nie wra­ca, żeby wziąć swój płaszcz. Bia­da zaś brze­mien­nym i kar­mią­cym w owe dni! A modli­cie się, żeby uciecz­ka wasza nie wypa­dła w zimie albo w sza­bat. Będzie bowiem wów­czas wiel­ki ucisk, jakie­go nie było od począt­ku świa­ta aż dotąd i nigdy nie będzie. Gdy­by ów czas nie został skró­co­ny, nikt by nie oca­lał. Lecz z powo­du wybra­nych ów czas zosta­nie skró­co­ny (Mt 24,15–22). Mądrość ewan­ge­licz­ne­go podej­ścia zna­my obser­wu­jąc pożar domu. Moż­na wsko­czyć w ogień, aby rato­wać leżą­ce­go w nim czło­wie­ka, ale nie wol­no tego robić, aby rato­wać jakieś dobra ziem­skie. Podob­nie jest, gdy ude­rza groź­na fala powo­dzi. Trze­ba wybrać dach, a jeśli on jest za niski, szu­kać wyso­kie­go drze­wa, aby oca­lić życie. Jezus wzy­wa swo­ich uczniów do mądre­go podej­ścia do domu i do tego, aby byli przy­go­to­wa­ni na jego utra­tę. Dom na zie­mi nie jest gwa­ran­cją nasze­go bez­pie­czeń­stwa. Woj­ny, trzę­sie­nia zie­mi, powo­dzie, poża­ry uka­zu­ją, jak czę­sto ludzie tra­cą dom i wszyst­ko, co w nim mie­li. Na tym pole­ga dobrze rozu­mia­ne ewan­ge­licz­ne ubó­stwo. Czło­wiek jest wol­ny od tego, co posia­da i w każ­dej sytu­acji potra­fi rato­wać życie, nie smu­cąc się z tego, że wszyst­ko inne zosta­je znisz­czo­ne. Mał­żon­ko­wie w ostat­niej sekun­dzie wysko­czy­li z samo­cho­du, któ­ry porwa­ła woda zry­wa­ją­ca dro­gę, jaką jecha­li. Żona w płacz, widząc, jak wie­le stra­ci­li, a mąż wydał okrzyk rado­ści z tego powo­du, że żyją! Jezus tak zapo­wia­da cza­sy escha­to­lo­gicz­ne. One mają trzy wymia­ry. Jeden indy­wi­du­al­ny. Kto się zbli­ża do śmier­ci, wcho­dzi we wła­sną escha­to­lo­gię. Każ­da śmierć jest tajem­ni­cą i bywa, że nawet trud­no ją prze­wi­dzieć. Kto dłu­go umie­ra, cze­ka na wyba­wie­nie. Śmierć jest dla nie­go godzi­ną, na któ­rą cze­ka. Dru­gi wymiar escha­to­lo­gii, to koniec świa­ta i ludz­ko­ści. O nim mówi Jezus zapo­wia­da­jąc swe przyj­ście na sąd. Naj­wię­cej wia­do­mo­ści obja­wio­nych na ten temat poda­je Apo­ka­lip­sa. Trze­ci wymiar escha­to­lo­gii to kata­klizm cywi­li­za­cji budo­wa­nej przez ludzi. Sko­ro Jezus mówi o moż­li­wo­ści uciecz­ki w góry, ma na uwa­dze ten wymiar. T o n ie j est k oniec ś wia­ta, b o garst­ka ludzi prze­trwa. Dla­te­go Jezus mówi o wybra­nych, dla któ­rych czas tej escha­to­lo­gii zosta­nie skró­co­ny. Dzie­je ludz­ko­ści mia­ły już takie kata­kli­zmy za sobą. Jed­nym z nich był potop. Oca­la­ła tyl­ko resz­ta, a było to zale­d­wie osiem osób. Podob­nie będzie z naszą cywi­li­za­cją… To kres nasze­go docze­sne­go świa­ta. To nie będzie koniec świa­ta, ale strasz­ny koniec naszej cywi­li­za­cji. Jezus zapo­wia­da, że w tym kata­kli­zmie Jego ucznio­wie, jeśli nie będą przy­go­to­wa­ni, to zgi­ną, a jeśli będą – to jako „wybra­ni” oca­le­ją.