Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (50)

Dom Szymona Trędowatego

Ks. Edward Sta­niek

Wie­le wska­zu­je na to, że Szy­mon cho­ro­wał na trąd, sko­ro miał przy­do­mek „Trę­do­wa­ty”. Być może, że Jezus go uzdro­wił i dla­te­go w duchu wdzięcz­no­ści Szy­mon zapro­sił Go i Dwu­na­stu na ucztę do swe­go domu. Byli na niej rów­nież inni goście, w tym Łazarz i jego sio­stry. Jan Ewan­ge­li­sta podał imię Marii, któ­ra nama­ści­ła gło­wę Jezu­sa dro­go­cen­nym olej­kiem. Jego zapach „wypeł­nił cały dom” (por. J 12,3). Gdy Jezus prze­by­wał w Beta­nii, w domu Szy­mo­na Trę­do­wa­te­go, pode­szła do Nie­go kobie­ta z ala­ba­stro­wym fla­ko­ni­kiem dro­gie­go olej­ku i wyla­ła Mu ole­jek na gło­wę, gdy spo­czy­wał przy sto­le. Widząc to, ucznio­wie obu­rza­li się, mówiąc: „Na co takie mar­no­traw­stwo? Prze­cież moż­na było dro­go to sprze­dać i roz­dać ubo­gim”. Lecz Jezus zauwa­żył to i rzekł do nich: „Cze­mu spra­wia­cie przy­krość tej kobie­cie? Dobry uczy­nek speł­ni­ła wzglę­dem Mnie. Albo­wiem zawsze ubo­gich macie u sie­bie, lecz Mnie nie zawsze macie. Wyle­wa­jąc ten ole­jek na moje cia­ło, na mój pogrzeb to uczy­ni­ła. Zapraw­dę powia­dam wam: Gdzie­kol­wiek po całym świe­cie gło­sić będą tę Ewan­ge­lię, będą rów­nież opo­wia­dać na jej pamiąt­kę to, co uczy­ni­ła” (Mt 26,6–13). W domu Szy­mo­na Jezus odsła­nia jed­ną z tajem­nic miło­ści Boga, któ­ra win­na być na pierw­szym pla­nie i zawsze musi wyprze­dzać miłość bliź­nie­go. Takie jest usta­wie­nie hie­rar­chii miło­ści. Przy­ka­za­nie naj­waż­niej­sze to: „Będziesz miło­wał Boga z całe­go ser­ca swe­go, z całej duszy, z całe­go umy­słu i ze wszyst­kich sił”. Jezus to przy­ka­za­nie przy­po­mi­nał, pod­kre­śla­jąc, że jest i dru­gie, podob­ne do nie­go: „Będziesz miło­wał bliź­nie­go swe­go, jak sie­bie same­go”. Miłość bliź­nie­go jest dru­gim przy­ka­za­niem i nigdy nie może być posta­wio­na na pierw­szym miej­scu. Bliź­ni nie jest waż­niej­szy od Boga. Reak­cja Juda­sza, bo jego imię wymie­nia Jan (por. 12,4) świad­czy dokład­nie o tym, że on w swej wypo­wie­dzi sta­wiał miłość bliź­nie­go wyżej od miło­ści Boga. Jezus sta­nął w obro­nie Marii i w nagro­dę obie­cał wpi­sa­nie jej imie­nia w Ewan­ge­lię, aby na całym świe­cie to jej podej­ście było przy­kła­dem dla wszyst­kich żyją­cych Ewan­ge­lią. Nie­wie­lu obec­nych na uczcie u Szy­mo­na to poj­mo­wa­ło. Rozu­mia­ła Maria, bo kocha­ła Jezu­sa wię­cej niż wszyst­kich innych. Zło­ży­ła Mu w ofie­rze dro­go­cen­ny ole­jek i nie mia­ła naj­mniej­szych wąt­pli­wo­ści, że tak dzię­ku­je Jezu­so­wi za wskrze­sze­nie jej bra­ta, Łaza­rza, i tak obja­wia Mu swo­ją miłość. Uczy­ni­ła to publicz­nie, w cudzym domu, aby jego mury napeł­nia­ła woń olej­ku na kil­ka dni, bo taką moc ten ole­jek posia­da. Jezus wie­dząc, że wkrót­ce umrze, połą­czył gest Marii już ze swo­im pogrze­bem. Kto kocha Boga z całe­go ser­ca wie, kie­dy i w jaki spo­sób obja­wić Mu miłość, ale też dosko­na­le wie, kie­dy i w jaki spo­sób poma­gać potrze­bu­ją­cym. Ten bowiem, kto jest wypeł­nio­ny miło­ścią Boga, pro­mie­niu­je nią na wszystkich.Ludzka miłość tego nie potra­fi. Ona jest bar­dzo ogra­ni­czo­na. Ewan­ge­lia to Boża miłość i Jezu­so­wi zale­ży na tym, aby nią było wypeł­nio­ne nasze ser­ce. Wte­dy szczę­śli­wy jest Bóg, szczę­śli­wy ten, kto Go kocha i szczę­śli­wi wszy­scy, któ­rzy się z nim spo­ty­ka­ją. Ta bowiem miłość jest tysią­ce razy cen­niej­szym darem niż poda­nie kawał­ka chle­ba czy ubra­nia. Kry­zy­sy miło­ści ludz­kiej mogą ranić, a nawet pro­wa­dzić do jej zani­ku. Boża miłość rośnie, ona nie umie­ra. Kry­zy­sy są zawsze eta­pa­mi jej wzro­stu. Dom ser­ca ucznia Chry­stu­sa ma być wypeł­nio­ny Bożą miło­ścią, bo ludz­ka to za mało.