Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (51)

Niebo to dom Ojca

Ks. Edward Sta­niek

Kto wie­rzy w życie wiecz­ne, chciał­by wie­dzieć, w jakiej ono będzie sce­ne­rii i czym się będzie róż­nić od życia na zie­mi. Misty­cy cza­sem otrzy­mu­ją od Boga pole­ce­nie, aby po wizjach nie­ba prze­ka­za­li kil­ka słów na jego temat, zawsze jed­nak wie­dzą, że nie da się tego bogac­twa wyra­zić ludz­kim języ­kiem. Jeśli nawet mówią lub piszą, to zazna­cza­ją, że rze­czy­wi­stość, któ­rej doświad­czy­li, jest tysią­ce razy bogat­sza niż to, co oni ujmu­ją w sło­wa. Więk­szość misty­ków ma nawet zaka­za­ny prze­kaz swych doświad­czeń, bo są one waż­ne tyl­ko dla nich, aby wypeł­ni­li zada­nia, jakie Bóg im zle­ca. Nie­bo w swej tajem­ni­cy zosta­nie nam obja­wio­ne, gdy prze­kro­czy­my jego próg. Jezus mówi o nie­bie jako domu swe­go Ojca. Odno­to­wał te sło­wa Jan Ewan­ge­li­sta w mowie wygło­szo­nej przez Jezu­sa w Wie­czer­ni­ku. One naj­do­kład­niej odda­ją, czym jest nie­bo, do któ­re­go zdą­ża­my: W domu Ojca mego jest miesz­kań wie­le. Gdy­by tak nie było, to bym wam powie­dział. Idę prze­cież przy­go­to­wać wam miej­sce. A gdy odej­dę i przy­go­tu­ję wam miej­sce, przyj­dę powtór­nie i zabio­rę was do sie­bie, aby­ście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (J 14,2–3). Nazwa­nie nie­ba „domem Ojca” odsła­nia całą atmos­fe­rę rodzin­ne­go szczę­ścia, jakim żyje Bóg w Trój­cy Jedy­nej. Do tego szczę­ścia jeste­śmy powo­ła­ni i Jezu­so­wi zale­ży na tym, aby­śmy wszy­scy w nim uczest­ni­czy­li. Tajem­ni­ca nie­ba jest w jakiejś mie­rze zna­na tyl­ko tym, któ­rzy na zie­mi mie­li szczę­ście nale­żeć do kocha­ją­cej się rodzi­ny. Praw­dzi­wa miłość budu­je dom. Zasta­na­wia to, że w domu Ojca Jezus nam przy­go­to­wu­je miesz­ka­nie. Na czym to pole­ga? Na ocze­ki­wa­niu na spo­tka­nie z Ojcem i z Nim w tym samym domu. Miesz­ka­nie moż­na rozu­mieć jako jed­no­oso­bo­wy apar­ta­ment, bo każ­dy w nie­bie będzie sobą. Każ­dy jest nie­po­wta­rzal­nym dzie­łem Boga, i nie ma dwu iden­tycz­nych dzie­ci Boga. Każ­dy otrzy­ma swo­je miesz­ka­nie, a zara­zem wezwa­nie do wspól­ne­go życia, opar­te­go na peł­nie­niu woli Ojca nie­bie­skie­go. Ta bowiem wola jest pra­wem nie­ba. Żad­ne inne pra­wo tam nie ist­nie­je. Wszy­scy są szczę­śli­wi, że mogą uczest­ni­czyć w peł­nie­niu tej woli, wie­dząc, że jakie­kol­wiek sta­wia­nie na wolę swo­ją lub innych było­by zgrzy­tem i klę­ską tego, kto to robi. Zamiesz­ka­nie w domu Ojca jest na zie­mi przy­go­to­wy­wa­ne przez życie według modli­twy „Ojcze nasz”. Jeśli się spo­ty­ka­ją dwie oso­by, któ­re żyją tą modli­twą, one doświad­cza­ją już na zie­mi sma­ku nie­ba. Kie­dy z pro­gra­mem zawar­tym w sło­wach Modli­twy Pań­skiej zesta­wi­my tysią­ce praw, jaki­mi usi­łu­ją kie­ro­wać się wszyst­kie insty­tu­cje na zie­mi, łatwo zoba­czy­my, jak kru­che są śro­do­wi­ska budo­wa­ne według ludz­kich pro­gra­mów, i jak trud­no w nich zna­leźć odro­bi­nę praw­dzi­we­go szczę­ścia. Czło­wiek wie­rzą­cy dzię­ku­je Jezu­so­wi za to, że ma już nowe miesz­ka­nie, przy­go­to­wa­ne przez Nie­go w domu Ojca nie­bie­skie­go. Wszyst­kie miesz­ka­nia na zie­mi to tyl­ko namio­ty roz­bi­te na kil­ka czy kil­ka­dzie­siąt lat. Namio­ty w dro­dze. Każ­dy wie­rzą­cy ma już swój adres i wła­sno­ścio­we miesz­ka­nie w nie­bie. Czy do szczę­ścia jest jesz­cze coś wię­cej potrzeb­ne?