Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DZIEWIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 3–8 VI 2013

Poniedziałek

Tb 1,1a.2; 2,1–9; Mk 12,1–12
Sło­wo Boże: Gdy słoń­ce zaszło, odszedł i pogrze­bał cia­ło. Wszy­scy sąsie­dzi gani­li go, mówiąc: „Już dla tej spra­wy wyda­no roz­kaz zabi­cia cię i led­wo śmier­ci unik­ną­łeś, i zno­wu grze­biesz umar­łych?”. Spra­wie­dli­wy Tobiasz, postę­pu­jąc według naka­zu sumie­nia, prze­kra­cza pra­wo usta­no­wio­ne przez ludzi. Wie, że jego obo­wiąz­kiem jest pogrze­ba­nie zmar­łe­go – tak odczy­tu­je swo­je zada­nie w sumie­niu. Suro­we pra­wo nie jest w sta­nie powstrzy­mać go przed świad­cze­niem miło­sier­dzia zmar­łym. Tak rozu­mia­na pra­wość, któ­ra na pierw­szym miej­scu sta­wia nakaz pra­we­go sumie­nia, jest zna­kiem praw­dzi­wej doj­rza­ło­ści.
Modli­twa dnia: Boże, Two­ja Opatrz­ność nigdy się nie myli w swo­ich zrzą­dze­niach, pokor­nie Cię bła­ga­my, abyś odda­lił od nas wszyst­ko, co nam szko­dzi, i udzie­lił wszyst­kie­go, co nam słu­ży.
Wto­rek
Tb 2,10–23; Mk 12,13–17
Sło­wo Boże: I przy­tra­fi­ło się, że otrzy­maw­szy koź­lę, przy­nio­sła do domu. Mąż jej, sły­sząc becze­nie koź­lę­cia, rzekł: „Bacz­cie, czy cza­sem owo koź­lę nie zosta­ło skra­dzio­ne, a oddaj­cie je jego panu”. Spra­wie­dli­wy Tobiasz zupeł­nie przy­pad­ko­wo tra­ci wzrok. Wie­rząc pozo­stał wier­ny przy­ka­za­niom. A było to nie­ła­twe, bo zarów­no zna­jo­mi, jak i żona, zgod­nie twier­dzi­li, iż wier­ność jego jest darem­na, żad­na z niej bowiem korzyść. A jed­nak cier­pią­cy Tobiasz do koń­ca pozo­sta­je uczci­wy. Czy prze­sa­dził? Bynaj­mniej, wszak pra­we sumie­nie nigdy nie sprze­da swej pra­wo­ści za doraź­ną korzyść.
Modli­twa dnia: Boże, Ty spra­wi­łeś, że krew męczen­ni­ków sta­ła się nasie­niem chrze­ści­jan, daj, aby rola Two­je­go Kościo­ła zro­szo­na krwią świę­tych Karo­la Lwan­gi i jego Towa­rzy­szy przy­nio­sła obfi­te plo­ny.
Śro­da
Tb 3,1–11.24–25; Mk 12,18–27
Sło­wo Boże: Tobiasz wydaw­szy wes­tchnie­nie zaczął modlić się ze łza­mi, mówiąc: „Spra­wie­dli­wy jesteś, Panie, i wszyst­kie Two­je sądy są spra­wie­dli­we, a wszyst­kie dro­gi Two­je są miło­sier­dziem, praw­dą i spra­wie­dli­wo­ścią. A teraz, Panie, Two­je kary są wiel­kie, ponie­waż nie postę­po­wa­li­śmy według Two­ich przy­ka­zań”. Cier­pią­cy Tobiasz wol­ny jest od jakich­kol­wiek podej­rzeń wobec Boga: mimo spa­da­ją­cych nań utra­pień, nie zarzu­ca Stwór­cy obo­jęt­no­ści. Prze­ciw­nie, jest pew­ny Jego miło­sier­dzia i spra­wie­dli­wo­ści. Skłon­ny jest raczej przy­czy­nę nie­szczęść widzieć w swej grzesz­no­ści. Hero­icz­nie wie­rzą­cy i pełen poko­ry Tobiasz nie zrzu­ca odpo­wie­dzial­no­ści za swój los na innych. W modli­twie zda­je się na Boga. Cier­pie­nie jest trud­nym egza­mi­nem dla wia­ry. Tobiasz zdał go zna­ko­mi­cie.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, świę­ty Boni­fa­cy, męczen­nik, gło­sił praw­dzi­wą wia­rę i wła­sną krwią ją przy­pie­czę­to­wał, spraw za jego wsta­wien­nic­twem, aby­śmy tę wia­rę wier­nie zacho­wy­wa­li i wyzna­wa­li całym życiem.
Czwar­tek
Tb 6,10–11a; 7,1.9–17; 8,4–10; Mk 12,28b–34
Sło­wo Boże: Tobiasz upo­mniał mło­dą nie­wia­stę, mówiąc do niej: „Saro, powstań i módl­my się do Boga dzi­siaj, jutro i poju­trze; w cią­gu tych trzech nocy będzie­my złą­cze­ni z Bogiem, a po upły­wie trze­ciej nocy będzie­my żyli w naszym mał­żeń­stwie. Gdy Tobiasz zawarł mał­żeń­stwo z Sarą, zanim roz­po­czął współ­ży­cie mał­żeń­skie, zapro­sił swą żonę do modli­twy. Zaska­ku­je doj­rza­łość Tobia­sza, któ­ry poży­cie mał­żeń­skie odczy­tu­je jako dzia­ła­nie, przez któ­re Bóg winien być uwiel­bio­ny. Nie pożą­da­nie, nie chęć zaspo­ko­je­nia wła­snych ocze­ki­wań, ale miłość gra pierw­szo­rzęd­ną rolę. Słu­żąc Bogu nie wyłą­cza­my sfe­ry sek­su­al­nej, bo cały czło­wiek wiel­bi Stwór­cę.
Modli­twa dnia: Boże, Two­ja Opatrz­ność nigdy się nie myli w swo­ich zrzą­dze­niach, pokor­nie Cię bła­ga­my, abyś odda­lił od nas wszyst­ko, co nam szko­dzi, i udzie­lił wszyst­kie­go, co nam słu­ży.
Pią­tek
Ez 34,11–16; Rz 5,5–11; Łk 15,3–7
UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA
Sło­wo Boże: Miłość Boża roz­la­na jest w ser­cach naszych przez Ducha Świę­te­go, któ­ry został nam dany. Chry­stus bowiem umarł za nas jako za grzesz­ni­ków w ozna­czo­nym cza­sie, gdy­śmy jesz­cze byli bez­sil­ni. Doświad­cze­nie bez­sil­no­ści jest dobrym punk­tem wyj­ścia, by bła­gać Boga o pomoc. Jeśli nie odczu­wa­my wła­snej nie­mo­cy w róż­nych spra­wach codzien­ne­go życia, trud­no nam będzie wie­rzyć w Jezu­sa, któ­ry jest Zba­wi­cie­lem – tym, któ­ry przy­cho­dzi z pomo­cą. Już otrzy­ma­li­śmy Ducha Świę­te­go, któ­ry otwie­ra przed nami bez­miar miło­ści, pochy­la­ją­cej się nad nami. To dzię­ki Ducho­wi wie­my, że jeste­śmy ocze­ki­wa­ni przez Boga.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, odda­je­my cześć Ser­cu umi­ło­wa­ne­go Syna Two­je­go i wysła­wia­my wiel­kie dary Jego miło­ści, spraw, aby­śmy z tego źró­dła Bożej dobro­ci otrzy­ma­li obfi­te łaski.
Sobo­ta
Iz 61,9–11; Łk 2,41–51
Wspo­mnie­nie Naj­święt­sze­go Ser­ca NMP
Sło­wo Boże: Ogrom­nie wese­lę się w Panu, dusza moja radu­je się w Bogu moim, bo mnie przy­odział w sza­ty zba­wie­nia, okrył mnie płasz­czem spra­wie­dli­wo­ści, jak oblu­bień­ca, któ­ry wkła­da zawój, jak oblu­bie­ni­cę stroj­ną w swe klej­no­ty. Ogrom­na jest radość narze­czo­nych, złą­czo­nych wię­za­mi miło­ści. Ale jesz­cze więk­sza win­na być radość czło­wie­ka, któ­re­go uko­chał sam Bóg. Radość owa będzie wyra­żać się w reak­cjach widocz­nych na zewnątrz – nie­ko­niecz­nie będzie to nie­prze­rwa­ny uśmiech na twa­rzy. Raczej pokój ser­ca pły­ną­cy z prze­ko­na­nia, że spra­wie­dli­wość Boga osta­tecz­nie zapa­nu­je w ludz­kich ser­cach.
Modli­twa dnia: Boże, Ty przy­go­to­wa­łeś w Ser­cu Naj­święt­szej Maryi Pan­ny god­ne miesz­ka­nie dla Ducha Świę­te­go, spraw, aby­śmy za wsta­wien­nic­twem Naj­święt­szej Dzie­wi­cy sta­li się świą­ty­nią Two­jej chwa­ły.