Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Nasza rozmowa

To była święta Matka

Z sio­strą Ancil­lą, wice­po­stu­la­tor­ką pro­ce­su beaty­fi­ka­cyj­ne­go
Mat­ki Mał­go­rza­ty Szew­czyk, roz­ma­wia Mał­go­rza­ta Pabis

Kościół ogła­sza Mat­kę Mał­go­rza­tę Szew­czyk bło­go­sła­wio­ną. Dla­cze­go teraz?
Poprzez wynie­sie­nie do chwa­ły ołta­rzy Czci­god­nej Słu­żeb­ni­cy Bożej, Kościół chce uka­zać dzi­siej­sze­mu świa­tu przy­kład jej życia odda­ne­go cał­ko­wi­cie Bogu i ludziom. Jej świa­dec­two peł­ne­go miło­ści odda­nia opusz­czo­nym i cho­rym jest dziś nie­zwy­kle aktu­al­ne, bo cho­ciaż wzra­sta ilość róż­nych orga­ni­za­cji mają­cych na celu nie­sie­nie pomo­cy potrze­bu­ją­cym, to jed­nak wciąż mało jest takich, któ­rzy dostrze­ga­ją koniecz­ność pozo­sta­nia bli­skim – bra­tem ubo­gich. W świe­cie współ­cze­snym, któ­ry afir­mu­je siłę, zdro­wie i uro­dę, któ­ry wypie­ra ze swej świa­do­mo­ści pro­blem cier­pie­nia i sta­ro­ści, a euta­na­zję czy­ni pra­wem coraz bar­dziej powszech­nym, zna­czą­cy jest przy­kład Mat­ki Mał­go­rza­ty, dla któ­rej opusz­cze­ni i cier­pią­cy byli „naj­droż­szy­mi skar­ba­mi”, któ­re Ojciec nie­bie­ski powie­rzył jej mat­czy­nej tro­sce i opie­ce. Tak­że dzi­siaj jest wie­le sie­rot i dzie­ci pozba­wio­nych opie­ki rodzi­ców, któ­re ocze­ku­ją na takie „mat­ki”, jaką była Mał­go­rza­ta Szew­czyk, odda­na tym „naj­mniej­szym” z miło­ścią praw­dzi­wie macie­rzyń­ską i zatro­ska­na o ich „wycho­wa­nie w duchu Bożym”. Jej nie­zwy­kła wraż­li­wość na cier­pie­nie i potrze­by dru­gie­go czło­wie­ka oraz tro­ska o ich zba­wie­nie może być pięk­nym wzo­rem dla wszyst­kich ludzi dobrej woli. Jej przy­kład pocią­ga, budzi zain­te­re­so­wa­nie i mobi­li­zu­je do wysił­ku dla dobra innych, do budo­wa­nia spo­łecz­no­ści bar­dziej spra­wie­dli­wej i bra­ter­skiej.
Patrząc na życie Mat­ki Mał­go­rza­ty nie­trud­no zauwa­żyć, że była ona pod­da­na woli Bożej, bar­dzo ufa­ła Panu Bogu…
cze­sne osie­ro­ce­nie było dla Mat­ki Mał­go­rza­ty trud­ną szko­łą życia, w jakiej wzra­sta­ła. Źró­dłem jej ducho­wej mocy była głę­bo­ka wia­ra – w któ­rej była wycho­wy­wa­na od naj­młod­szych lat – oraz dzie­cię­ca miłość Boga i Mat­ki Naj­święt­szej. Sama póź­niej wyzna­ła, że po śmier­ci kocha­ją­cych rodzi­ców: „ja mia­łam tyl­ko Boga i Mat­kę Boską za szcze­gól­nych Opie­ku­nów”. Od naj­młod­szych lat Bóg stał się dla niej nie tyl­ko Kimś naj­waż­niej­szym, ale wręcz jedy­nym jej skar­bem i zabez­pie­cze­niem. Mat­ka Naj­święt­sza była dla niej naj­lep­szą Mat­ką i Opie­kun­ką, a tak­że wzo­rem męż­ne­go prze­zwy­cię­ża­nia prze­ciw­no­ści życia i rado­sne­go peł­nie­nia woli Bożej. Doświad­czy­ła szcze­gól­nej bli­sko­ści Chry­stu­sa i Jego Mat­ki pod­czas poby­tu w Zie­mi Świę­tej. Tam też uczy­ni­ła posta­no­wie­nie cał­ko­wi­te­go odda­nia się Bogu i służ­bie naj­bar­dziej potrze­bu­ją­cym. Mat­kę Bożą Bole­sną obra­ła za Wzór i Opie­kun­kę swe­go apo­sto­la­tu. Od Niej uczy­ła się wytrwa­łe­go podą­ża­nia za Chry­stu­sem dro­gą wyzna­czo­ną jej przez Opatrz­ność. Pro­gra­mem jej życia było wybra­ne dla sie­bie i swe­go Zgro­ma­dze­nia mot­to: „Wszyst­ko dla Jezu­sa, przez Bole­ją­ce Ser­ce Maryi”.
„To była świę­ta Mat­ka” – mówi­li o niej, kie­dy umar­ła, ci, któ­rzy ją zna­li. Jak zapra­co­wa­ła na tę opi­nię?
Tak mówi­li o niej miesz­kań­cy Nie­sza­wy, gdzie spę­dzi­ła zale­d­wie rok i jeden mie­siąc. Mat­ka Mał­go­rza­ta przy­by­ła do Nie­sza­wy jako zało­ży­ciel­ka Sióstr Sera­fi­tek. Mia­ła więc w ser­cu żywy cha­ry­zmat Ducha Świę­te­go, Jego świa­tło i moc. Toteż otwie­ra­jąc się na nie­szaw­ską para­fię, pro­mie­nio­wa­ła na nią mądro­ścią Bożą, utwier­dza­ła w jed­no­ści, wska­zy­wa­ła na zasad­ni­cze cele życia czło­wie­ka. Pra­gnie­nie dzia­ła­nia dla Chry­stu­sa i cier­pią­cej ludz­ko­ści dyna­mi­zo­wa­ło całe jej życie, aż do ostat­nich jego chwil. Dla­te­go w pamię­ci miesz­kań­ców utrwa­lił się szcze­gól­nie jej przy­kład modli­twy, ado­ra­cji Chry­stu­sa w Eucha­ry­stii, jej życz­li­wość, świa­dec­two miło­sier­dzia, żywe zain­te­re­so­wa­nie ich pro­ble­ma­mi.
Kie­dy pozna­wa­łam życio­rys tej Bło­go­sła­wio­nej, ude­rzy­ło mnie to, że potra­fi­ła odsu­nąć się na bok, odejść nie­ja­ko od tego, co przez całe życie two­rzy­ła i pole­cać je Bogu w modli­twie.
Nasza Mat­ka urząd prze­ło­żo­nej gene­ral­nej poj­mo­wa­ła w duchu służ­by, była dla swo­ich sióstr praw­dzi­wą mat­ką. Bar­dzo kocha­ła Zgro­ma­dze­nie, któ­re jej Pan powie­rzył i słu­ży­ła temu dzie­łu Boże­mu z nie­zwy­kłym odda­niem. Gdy przy­szedł odpo­wied­ni moment, dobro­wol­nie i odważ­nie zło­ży­ła rezy­gna­cję z urzę­du. Swo­ją decy­zję uza­sad­nia­ła pode­szłym wie­kiem i sła­bym sta­nem zdro­wia, świa­do­ma, że na to sta­no­wi­sko potrze­ba oso­by młod­szej i sil­nej. To jest dowód odpo­wie­dzial­no­ści,  a zwłasz­cza wiel­kiej poko­ry, wraż­li­wo­ści i miło­ści Zgro­ma­dze­nia. Pod­czas cere­mo­nii prze­ka­za­nia wła­dzy, Mat­ka Zało­ży­ciel­ka z zaufa­niem powie­rzy­ła w ręce następ­czy­ni tak dro­gie jej Zgro­ma­dze­nie, dzię­ku­jąc Bogu za Jego bło­go­sła­wień­stwo i opie­kę. Była pew­na, że Bóg w swej Opatrz­no­ści popro­wa­dzi dalej roz­po­czę­te dzie­ło. Przyj­mu­je z całą poko­rą i peł­nym pod­da­niem się woli Bożej radę ojca Hono­ra­ta, żeby opu­ści­ła Gali­cję i uda­ła się do odle­głej Nie­sza­wy, znaj­du­ją­cej się pod zabo­rem rosyj­skim.
Jakie doku­men­ty, któ­re poświad­cza­ły jej świę­tość, odnaj­dy­wa­ła Sio­stra, pra­cu­jąc przy pro­ce­sie beaty­fi­ka­cyj­nym?
Wśród doku­men­tów zebra­nych pod­czas pro­ce­su beaty­fi­ka­cyj­ne­go Mat­ki Mał­go­rza­ty naj­waż­niej­sze są zezna­nia naocz­nych świad­ków jej życia, zebra­ne w latach 1949–1955, następ­nie w latach 1965–1966, oraz zezna­nia świad­ków ze sły­sze­nia, zebra­ne w latach 1993–1996. Są też zacho­wa­ne licz­ne świa­dec­twa osób, któ­re zna­ły oso­bi­ście Mat­kę Mał­go­rza­tę, urzę­do­we pisma prze­ło­żo­nych gene­ral­nych, a szcze­gól­nie doku­men­ty doty­czą­ce oso­by Mat­ki Mał­go­rza­ty pocho­dzą­ce od bł. Hono­ra­ta Koź­miń­skie­go, jej kie­row­ni­ka ducho­we­go i współ­za­ło­ży­cie­la Zgro­ma­dze­nia. Zacho­wa­ły się tak­że cen­ne listy Mat­ki do bł. Hono­ra­ta i wie­le jej pism urzę­do­wych, kie­ro­wa­nych do władz kościel­nych, pań­stwo­wych oraz innych osób, któ­re uka­zu­ją róż­ne prze­ja­wy jej życia ducho­we­go i dzia­łal­ność apo­stol­ską. Ana­li­za tych doku­men­tów pozwa­la­ła mi odkry­wać ducho­we pięk­no Mat­ki Mał­go­rza­ty i sta­no­wi­ła potwier­dze­nie opi­nii świę­to­ści jej życia. Licz­ne łaski otrzy­my­wa­ne za wsta­wien­nic­twem Czci­god­nej Słu­żeb­ni­cy Bożej, zapi­sa­ne w spe­cjal­nych Księ­gach próśb i podzię­ko­wań, zacho­wa­nych w archi­wum Zgro­ma­dze­nia, potwier­dza­ją ist­nie­nie kul­tu pry­wat­ne­go, opar­te­go na głę­bo­kim prze­ko­na­niu o świę­to­ści życia Mat­ki Mał­go­rza­ty.
Czym ta beaty­fi­ka­cja jest dla sióstr sera­fi­tek?
Mam nadzie­ję, że upra­gnio­na beaty­fi­ka­cja Mat­ki Zało­ży­ciel­ki, na któ­rą ocze­ki­wa­ły poko­le­nia sióstr, będzie dla nas wiel­kim umoc­nie­niem w kon­ty­nu­owa­niu, w aktu­al­nych warun­kach Kościo­ła, pier­wot­ne­go jej cha­ry­zma­tu. Pra­gnę, aby poprzez wynie­sie­nie na ołta­rze tej pokor­nej słu­żeb­ni­cy Bożej Kościół uka­zał świa­tu nie­zwy­kłą oso­bo­wość Mat­ki Mał­go­rza­ty, któ­ra za życia chcia­ła być nie­zna­ną i ukry­tą. Oby przy­kład jej życia pomno­żył w nas żar­li­wość apo­stol­ską, bar­dziej uwraż­li­wił na odpo­wie­dzial­ność za losy wia­ry i Kościo­ła św. oraz uzdol­nił do rady­kal­ne­go potrak­to­wa­nia powo­ła­nia do oso­bi­stej świę­to­ści.
Dzię­ku­ję za roz­mo­wę.
Fot. archi­wum sióstr sera­fi­tek