Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z życia Zgromadzenia

Serafitki

Zgro­ma­dze­nie Sióstr Sera­fi­tek, któ­re­go począt­ki się­ga­ją roku 1881,
obra­ło sobie jako dro­gę fran­cisz­kań­ską ducho­wość. Zakła­da ona
kil­ka cha­rak­te­ry­stycz­nych rysów, któ­re wybrzmie­wa­ją w Regu­le
i Kon­sty­tu­cjach Zgro­ma­dze­nia, a przede wszyst­kim sta­ją się udzia­łem
każ­dej sera­fit­ki. Ducho­wość i cha­ry­zmat są niczym kom­pas
wyzna­cza­ją­cy dro­gę – spo­sób odda­nia życia Bogu i ludziom. Jako
Cór­ki Mat­ki Bożej Bole­snej, za fun­da­ment przyj­mu­je­my krzyż i peł­ną
wia­ry posta­wę Maryi, by w duchu fran­cisz­kań­skiej pro­sto­ty i poko­ry
każ­de­go dnia ofia­ro­wać się Bogu w Trój­cy Jedy­ne­mu.
Dla­te­go…
Peł­na wia­ry, nadziei i miło­ści więź z Bogiem nale­ży do isto­ty nasze­go życia. W odpo­wie­dzi na dar powo­ła­nia, każ­da sio­stra, oży­wio­na miło­ścią, zobo­wią­zu­je się do naśla­do­wa­nia sty­lu życia, jaki wybrał dla sie­bie na zie­mi Syn Boży. Kon­se­kra­cja zakon­na pogłę­bia nasze wsz­cze­pie­nie w Chry­stu­sa, doko­na­ne na Chrzcie św., ści­ślej jed­no­czy nas z Kościo­łem oraz sca­la wewnętrz­nie. Aktem i wyra­zem cał­ko­wi­te­go poświę­ce­nia się Bogu w Rodzi­nie Córek Mat­ki Bożej Bole­snej jest pro­fe­sja zakon­na. Przez nią nie­po­dziel­nie wybie­ra­my Boga, któ­ry pierw­szy nas wybrał i umi­ło­wał. Swo­je odda­nie reali­zu­je­my poprzez ślub czy­sto­ści, ubó­stwa i posłu­szeń­stwa.
Mój Bóg, to Bóg przy­mie­rza, więc powo­łu­jąc, zapro­sił mnie do trwa­nia w przy­mie­rzu, do rela­cji. Już od momen­tu chrztu, a więc z wybra­nia Boże­go, z imie­nia (Agniesz­ka) jestem Baran­ko­wa. A teraz na mocy ślu­bów jestem oblu­bie­ni­cą Baran­ka i mam towa­rzy­szyć Mu, dokąd­kol­wiek idzie. Czę­sto doświad­czam, że Bara­nek bywa nie­obli­czal­ny i pro­wa­dzi mnie po nie­ocze­ki­wa­nych dro­gach. Ale moje powo­ła­nie odczy­tu­ję jako trwa­nie w Nim, w Jego obec­no­ści, jako pro­ste bycie dla Nie­go. – s. Eli­za
Dla­te­go…
Jako Cór­ki Mat­ki Bożej Bole­snej roz­wa­ża­my życie i posta­wy Mat­ki Bożej, sta­ra­my się naśla­do­wać Jej wiel­ko­dusz­ny udział w zbaw­czym dzie­le Syna, uczy­my się od Niej współ­czu­cia i wypra­sza­my łaski do nie­sie­nia pomo­cy naj­bar­dziej potrze­bu­ją­cym. Zgod­nie z hasłem Zgro­ma­dze­nia sta­ra­my się czy­nić: WSZYSTKO DLA JEZUSA PRZEZ BOLEJĄCE SERCE MARYI. Od naj­młod­szych lat waż­ne miej­sce w moim życiu zaj­mo­wa­ła Mary­ja. Do Niej kie­ro­wa­łam swo­je proś­by, pra­gnie­nia, pla­ny. Wie­dzia­łam, że od Maryi naj­le­piej nauczę się kochać Jezu­sa, i Ona poka­że mi, jak Jemu ofia­ro­wać życie, dzia­ła­nie, całą sie­bie. Gdy pozna­łam Zgro­ma­dze­nie Córek Mat­ki Bożej Bole­snej, odczy­ta­łam to jako znak. To moje miej­sce, to moja dro­ga, trwa­nie z Mary­ją pod krzy­żem Jezu­sa, trwa­nie pod krzy­żem z każ­dym czło­wie­kiem – s. Mar­ce­li­na
Zatem…
Ojcem Zgro­ma­dze­nia jest św. Fran­ci­szek z Asy­żu, za któ­rym idzie­my, aby naśla­do­wać życie i ubó­stwo Naj­wyż­sze­go Pana Jezu­sa Chry­stu­sa i Jego Naj­święt­szej Mat­ki. Za jego przy­kła­dem za naj­więk­sze dobro uzna­je­my Ewan­ge­lię, w któ­rej spo­ty­ka­my Jezu­sa Chry­stu­sa – naszą Dro­gę, Praw­dę, Życie. Ukształ­to­wa­ne według ewan­ge­licz­nych zasad, wspar­te orę­dow­nic­twem Bie­da­czy­ny z Asy­żu, chce­my nieść całe­mu świa­tu: POKÓJDOBRO. Moja dro­ga z Bogiem zaczę­ła się od fascy­na­cji św. Fran­cisz­kiem z Asy­żu.  Roz­czy­ty­wa­łam się w jego pismach i napo­mnie­niach. Chcia­łam kochać Boga i świat w tak pro­sty spo­sób, jak On to czy­nił. Od Fran­cisz­ka uczy­łam się dostrze­gać pięk­no w stwo­rze­niach. Chcia­łam być ubo­ga i pro­sta jak Bie­da­czy­na. Z cza­sem podziw dla Fran­cisz­ka prze­ro­dził się w lawi­nę pytań: co spra­wi­ło, że prze­żył tak rady­kal­ne nawró­ce­nie i prze­mia­nę? Co, a raczej KTO? Odpo­wiedź była pro­sta i zaska­ku­ją­ca jed­no­cze­śnie. TYLKO JEZUS CHRYSTUS ma moc prze­mie­nić nas. I w taki spo­sób Fran­ci­szek przy­pro­wa­dził mnie pod Krzyż, bym mogła uca­ło­wać pora­nio­ne sto­py moje­go Oblu­bień­ca. I w tym momen­cie roz­po­czę­ła się praw­dzi­wa przy­go­da moje­go życia – s. Seba­stia­na
Dla­te­go…
Włą­cza­my się w posłan­nic­two Kościo­ła, jakim jest gło­sze­nie Kró­le­stwa Boże­go i odno­wa świa­ta w duchu Ewan­ge­lii, przy­na­glo­ne pra­gnie­niem Jezu­sa: „ABY ZNALI CIEBIE JEDYNEGOPRAWDZIWEGO BOGA, ORAZ TEGO, KTÓREGO POSŁAŁEŚ, JEZUSA CHRYSTUSA” (J 17,3). Spo­ty­ka­jąc się z czło­wie­kiem cie­pią­cym, chce­my być zna­kiem miłu­ją­ce­go Boga i przy­no­sić ulgę w cier­pie­niu. W pra­cy z dzieć­mi i mło­dzie­żą słu­ży­my pomo­cą w budo­wa­niu świa­ta praw­dzi­wych war­to­ści, wzbu­dza­jąc posta­wę zaufa­nia i otwar­to­ści. Sta­ra­my się być otwar­te na wszel­kie prze­ja­wy ubó­stwa mate­rial­ne­go i ducho­we­go.
Powo­ła­niem każ­de­go czło­wie­ka jest życie w Komu­nii Miło­ści z Bogiem. Moją reali­za­cję zjed­no­cze­nia z Panem odkry­łam na dro­dze życia zakon­ne­go. Boże wezwa­nie usły­sza­łam w Chry­stu­so­wym PRAGNĘ, wypo­wie­dzia­nym na Krzy­żu. Czu­łam, że Pan pra­gnie mnie i mojej miło­ści, pra­gnie, abym tę miłość dawa­ła naj­bied­niej­szym i naj­mniej­szym bra­ciom – s. Ludwi­ka Bycie sera­fit­ką zobo­wią­zu­je mnie do kon­kret­nej posta­wy wobec Boga i czło­wie­ka, jaką wyzna­cza cha­ry­zmat nasze­go Zgro­ma­dze­nia. Mam za przy­kła­dem Maryi jed­no­czyć się z Jezu­sem w tajem­ni­cy Jego ubó­stwa i cier­pie­nia, a prze­cież Jezus utoż­sa­mia się z każ­dym czło­wie­kiem, dla­te­go prze­ze mnie, jak i przez każ­dą sera­fit­kę, Bóg chce być z czło­wie­kiem wła­śnie w tych tajem­ni­cach życia, bo ubó­stwo i cier­pie­nie w róż­nych swo­ich wymia­rach dosię­ga­ją każ­de­go. Być z czło­wie­kiem, być w posta­wie miło­ści, bez­in­te­re­sow­ne­go poświę­ce­nia, wiel­ko­dusz­no­ści i sza­cun­ku dla jego god­no­ści, jakim­kol­wiek by nie był i w jakim­kol­wiek poło­że­niu by się nie zna­lazł, być tak­że wte­dy, a może szcze­gól­nie wte­dy, kie­dy wyda­je się po ludz­ku, że nic nie moż­na zro­bić – wte­dy ofia­ro­wać swo­ją obec­ność i miłość, wie­rząc jak Mary­ja pod krzy­żem, że Pan Bóg jest Miło­ścią i tę miłość wobec czło­wie­ka pra­gnie obja­wiać, tak­że prze­ze mnie – s. Domi­ni­ka Bycie sio­strą sera­fit­ką to trud­ne zada­nie. Jed­nak w powo­ła­niu każ­dej oso­by kon­se­kro­wa­nej zawar­ta jest tajem­ni­ca. Nie czło­wiek wybie­ra, tyl­ko Bóg. Zatem jako Stwo­rzy­ciel, zna­ją­cy swe stwo­rze­nie, przyj­mu­je nasze ciche „tak”, wypo­wia­da­ne każ­de­go dnia. A my ze świa­do­mo­ścią, że jeste­śmy tacy, jacy jeste­śmy w oczach Boga, za Fran­cisz­kiem, w posta­wie poko­ry wypo­wia­da­my: „BÓG MÓJWSZYSTKO”, licząc, że łaska Pana umoc­ni nasz wybór i powo­ła­nie.

Sio­stry sera­fit­ki
Fot. archi­wum sióstr sera­fi­tek