Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (2)

CHRYSTUS

Ks. Edward Sta­niek

Przez grec­kie sło­wo „Chri­stom” jest tłu­ma­czo­ne hebraj­skie sło­wo „Masziach”, co ozna­cza „Namasz­czo­ny”. Paweł trak­tu­je to sło­wo jako imię wła­sne Jezu­sa. Jakie bogac­two kry­je się w tym imie­niu? Jest w nim zawar­ta decy­zja Boga, któ­ry przez namasz­cze­nie prze­zna­cza kogoś do dzie­ła, jakie mu zle­ca. Dziś w naszej kul­tu­rze euro­pej­skiej namasz­cze­nie jest mało zro­zu­mia­łe. W świe­cie wschod­nim było sto­so­wa­ne czę­sto jako lek; zosta­ło nam to w nazwie maści, któ­ry­mi się leczy­my. Na podob­nej zasa­dzie dzia­ła­ły namasz­cze­nia, któ­rych celem było dosko­na­le­nie pięk­na cia­ła, dziś namasz­cza­nie skó­ry kre­mem. Namasz­cze­nie było waż­ne w spo­rcie, zwłasz­cza tam, gdzie zma­ga­li się zapa­śni­cy, bo namasz­czo­ny był trud­ny do uchwy­ce­nia, łatwo wyśli­zgnął się z rąk prze­ciw­ni­ka. Jezus jest namasz­czo­ny, czy­li ma dokład­nie przez Ojca okre­ślo­ne zada­nia, któ­re trze­ba znać, aby się włą­czyć w Jego dzie­ła. Od imie­nia Chry­stu­sa Jego uczniów nazwa­no chrze­ści­ja­na­mi, czy­li namasz­czo­ny­mi. W litur­gicz­nych obrzę­dach uży­wa się poświę­co­nych ole­jów, potrzeb­nych do namasz­cze­nia. Obrzęd ich poświę­ce­nia ma miej­sce w kate­drze, jeden raz w roku, w Wiel­ki Czwar­tek przed połu­dniem. Pierw­sze namasz­cze­nie ma miej­sce w obrzę­dzie uro­czy­ste­go chrztu. Ochrzczo­ny jest namasz­czo­ny dla pod­kre­śle­nia, że ma moc wytrwa­nia w jed­no­ści z Chry­stu­sem i życia w Jego śro­do­wi­sku, jakim jest Kościół. Namasz­cze­nie jest więc zna­kiem przy­go­to­wa­nia do wal­ki o wytrwa­nie przy Chry­stu­sie Naj­wyż­szym Kapła­nie. Dru­gie namasz­cze­nie ma miej­sce w cza­sie Bierz­mo­wa­nia, a jest zna­kiem pod­łą­cze­nia do Chry­stu­sa tak, aby bierz­mo­wa­ny zawsze i wszę­dzie był Jego świad­kiem. To namasz­cze­nie jest przy­go­to­wa­niem do wal­ki w obro­nie łaski wia­ry oraz do czy­tel­ne­go świa­dec­twa naszej przy­na­leż­no­ści do Chry­stu­sa. Świę­te­go ole­ju uży­wa się rów­nież w sakra­men­cie namasz­cze­nia cho­rych. Przez nie Jezus mocą łaski uzdra­wia cho­ro­by cia­ła, psy­chi­ki i ducha, a jeśli cho­ry nie jest w sta­nie wyznać grze­chów, to namasz­cze­nie oczysz­cza jego duszę. Namasz­cze­nie świę­tym ole­jem jest rów­nież waż­nym ele­men­tem w prze­ka­zie sakra­men­tu kapłań­stwa. W nim biskup namasz­cza ręce kapła­na, pod­łą­cza­jąc je do rąk Chry­stu­sa Naj­wyż­sze­go Kapła­na. Te ręce są kon­se­kro­wa­ne. W nich Chry­stus zamie­nia chleb w swo­je Cia­ło, a wino w swo­ją Krew. Nimi w sakra­men­cie pojed­na­nia Chry­stus doty­ka grzesz­ni­ka i prze­le­wa na nie­go swą prze­ba­cza­ją­cą miłość. Nimi bło­go­sła­wi. W prze­śla­do­wa­niach, jakie mia­ły miej­sce w Hisz­pa­nii, kapła­nom zdzie­ra­no skó­rę z rąk, sądząc, że przez tę tor­tu­rę nisz­czą ich namasz­cze­nie. Ono jed­nak doty­ka ser­ca kapła­na i nawet gdy mu ręce ode­tną, to skła­da on z sie­bie ofia­rę miłą Bogu, tak jak to uczy­nił Naj­wyż­szy Kapłan, zga­dza­jąc się na przy­bi­cie rąk do krzy­ża. Chry­stus przez poświę­co­ny olej pod­łą­cza nas do swe­go ser­ca i odsła­nia zada­nia, jakie nas cze­ka­ją na zie­mi. Jeste­śmy namasz­cze­ni, czy­li jako chrze­ści­ja­nie podej­mu­je­my ści­słą współ­pra­cę w dzie­le, jakie zosta­ło Mu zle­co­ne na zie­mi. Oso­bi­ste spo­tka­nie z Chry­stu­sem to wta­jem­ni­cze­nie w dzie­ło odku­pie­nia i zba­wie­nia świa­ta.