Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (3)

SYN BOGA

Ks. Edward Sta­niek

Jezus jest Jed­no­ro­dzo­nym Synem Boga. Spo­tka­nie z Nim obja­wia nam Boga jako Ojca. Jezus chce, aby­śmy zna­li Ojca i wie­dzie­li, jak bar­dzo On nas kocha. Jezus obja­wia wiel­kość miło­ści Ojca do Nie­go i chce przez to powie­dzieć, że po chrzcie jeste­śmy włą­cze­ni w Ojcow­ską miłość Boga. Ta praw­da jest dostęp­na dla naszych serc jedy­nie dzię­ki łasce wia­ry – tak w Jezu­sa jako Syna Boże­go, jak i Boga jako Ojca. Bez łaski nikt nie jest w sta­nie tego ocza­mi ser­ca zoba­czyć. Kto, dzię­ki Jezu­so­wi, zosta­je wta­jem­ni­czo­ny w tę Ojcow­ską miłość Boga, ten prze­ży­wa nie­zwy­kłe wynie­sie­nie do rze­czy­wi­sto­ści abso­lut­nie nie­do­stęp­nej dla moż­li­wo­ści czło­wie­ka. Potrzeb­ne jest obja­wie­nie udzie­lo­ne przez Jezu­sa Syna Boże­go. Kie­dy mówi­my o akcie wia­ry chrze­ści­jań­skiej, to cho­dzi w nim o doświad­cze­nie tej praw­dy i prze­sta­wie­nie życia na oso­bi­ste spo­tka­nie z Bogiem jako Ojcem i z Jezu­sem jako Synem Boga. Kto tej łaski doświad­cza, ten wie, czym się róż­ni czło­wiek wie­rzą­cy od nie­wie­rzą­ce­go. Ta róż­ni­ca jest tak wiel­ka, iż nie moż­na mieć pre­ten­sji o to, że nie wie­rzy, do niko­go, kto tej łaski nie doświad­cza. Nawet nie moż­na z nim mówić na temat chrze­ści­jań­skiej wia­ry, bo dla nie­wie­rzą­ce­go nasza wia­ra to świat fan­ta­zji, baśni lub scho­rze­nia psy­chicz­ne­go. Wia­ra w Boga jako Ojca i Syna Jego Jed­no­ro­dzo­ne­go natych­miast obja­wia się w czy­nach. Życie bowiem kształ­tu­je się na zasa­dzie peł­nej odpo­wie­dzial­no­ści przed Bogiem jako moim Ojcem i przed Jezu­sem jako moim Zbaw­cą. Pra­wo ojcow­skiej miło­ści sta­je się pra­wem mego życia, a wzo­rem postę­po­wa­nia na zie­mi, we wszyst­kich sytu­acjach, w jakich się mogę zna­leźć, jest zawsze Jezus. Chry­stus przede wszyst­kim zabie­ga o nasze oso­bi­ste spo­tka­nie z Ojcem. Doko­nu­je się ono nie tyl­ko na modli­twie, czy­li na wymia­nie spoj­rzeń z Bogiem, ale w wyko­na­niu tego, cze­go Ojciec pra­gnie. Mądre dziec­ko wie, że szczę­ście Ojca jest jego szczę­ściem i o ile tyl­ko potra­fi, jest na każ­de Jego ski­nie­nie. On spoj­rzy, a wie­rzą­cy wie, cze­go od nie­go w danej chwi­li ocze­ku­je Ojciec. Cza­sa­mi są to zada­nia wyjąt­ko­wo trud­ne, prze­ra­sta­ją­ce nasze moż­li­wo­ści, ale jeśli Ojciec je wyzna­cza, to przy współ­pra­cy z Jezu­sem są one moż­li­we do wyko­na­nia. Jezus obja­wia nam Boga jako nasze­go Ojca – i już za to jeste­śmy Mu nie­zwy­kle wdzięcz­ni, bo wia­ra nie jest teo­rią, ale oso­bi­stym spo­tka­niem z Nim. Jeśli wia­ra jest teo­rią, to jest mar­twa, a wów­czas ten, kto twier­dzi, że wie­rzy, nie wie czym jest akt żywej wia­ry. Św. Jakub napi­sał: „wia­ra bez uczyn­ków mar­twa jest” (por. Jk 2,26). Wia­ra to świa­do­mość, że jeste­śmy potrzeb­ni Bogu na zie­mi i w wiecz­no­ści. A sko­ro On nas kocha jako Ojciec, to tre­ścią wia­ry jest miłość Ojca do nas, a nasza do Nie­go. W miło­ści nie ma ani sekun­dy leni­stwa, bo szczę­ściem jest peł­nie­nie woli tego, kogo kocha­my. Praw­da o Bóstwie Jezu­sa prze­szy­ła do szpi­ku kości św. Toma­sza w Wie­czer­ni­ku. Widząc Zmar­twych­wsta­łe­go, wyznał: „Pan mój i Bóg mój”. W akcie żywej wia­ry jest zawsze zaimek „mój”. Kto się nim, w odnie­sie­niu do Boga, nie posłu­gu­je, ten jesz­cze nie prze­żył oso­bi­ste­go spo­tka­nia z Nim. Kto prze­żył, nigdy nie zapo­mi­na o tym wyda­rze­niu. Ono zmie­nia jego życie.