Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

Trzeba porzucić wszystko, aby iść za Jezusem

NIEDZIELA: 1 Krl 19,16b.19–21; Ga 5,1.13–18; Łk 9,51–62
Gdy dopeł­niał się czas wzię­cia Jezu­sa z tego świa­ta, posta­no­wił udać się do Jero­zo­li­my i wysłał przed sobą posłań­ców. Ci wybra­li się w dro­gę i przy­szli do pew­ne­go mia­stecz­ka sama­ry­tań­skie­go, by Mu przy­go­to­wać pobyt. Nie przy­ję­to Go jed­nak, ponie­waż zmie­rzał do Jero­zo­li­my. Widząc to, ucznio­wie Jakub i Jan rze­kli: Panie, czy chcesz, a powie­my, żeby ogień spadł z nie­ba i znisz­czył ich? Lecz On odwró­ciw­szy się zabro­nił im. I uda­li się do inne­go mia­stecz­ka. A gdy szli dro­gą, ktoś powie­dział do Nie­go: Pój­dę za Tobą, dokąd­kol­wiek się udasz. Jezus mu odpo­wie­dział: Lisy mają nory i pta­ki powietrz­ne gniaz­da, lecz Syn Czło­wie­czy nie ma miej­sca, gdzie by gło­wę mógł wes­przeć. Do inne­go rzekł: Pójdź za Mną. Ten zaś odpo­wie­dział: Panie, pozwól mi naj­pierw pójść i pogrze­bać moje­go ojca. Odparł mu: Zostaw umar­łym grze­ba­nie ich umar­łych, a ty idź i głoś kró­le­stwo Boże. Jesz­cze inny rzekł: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi naj­pierw poże­gnać się z moimi w domu. Jezus mu odpo­wie­dział: Kto­kol­wiek przy­kła­da rękę do płu­ga, a wstecz się oglą­da, nie nada­je się do kró­le­stwa Boże­go.
Roz­wa­ża­nie
Nasza rela­cja do Jezu­sa wymy­ka się pro­stym sche­ma­tom, nie spo­sób w jeden uni­wer­sal­ny model ująć to wszyst­ko, co dzie­je się pomię­dzy wzy­wa­nym czło­wie­kiem a wzy­wa­ją­cym Panem. Zna­my jed­no­znacz­ne stwier­dze­nia: Pójdź za Mną, któ­re brzmią jak roz­kaz dowód­cy, któ­re­mu trud­no się sprze­ci­wić. Dziś pozna­je­my z kolei dekla­ra­cje: Pój­dę za Tobą…, a Pan nie odpo­wia­da wprost, jedy­nie rysu­je pro­stym sło­wem przy­szłość, któ­ra zda­je się być zbyt trud­na, a decy­zję musi pod­jąć sam zain­te­re­so­wa­ny. Osta­tecz­nie w każ­dym wezwa­niu jest apel do wol­no­ści oso­by wzy­wa­nej. Bo to czło­wiek pono­si odpo­wie­dzial­ność za dro­gę swe­go życia.

rs