Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA: J 2,1–12

Gérard Dawid Gody w Kanie Gali­lej­skiej

W Kanie Gali­lej­skiej odby­wa­ło się wese­le i była tam Mat­ka Jezu­sa. Zapro­szo­no na to wese­le tak­że Jezu­sa i Jego uczniów. A kie­dy zabra­kło wina, Mat­ka Jezu­sa mówi do Nie­go: Nie mają już wina. Jezus Jej odpo­wie­dział: Czyż to moja lub Two­ja spra­wa, Nie­wia­sto? Czyż jesz­cze nie nade­szła godzi­na moja? Wte­dy Mat­ka Jego powie­dzia­ła do sług: Zrób­cie wszyst­ko, cokol­wiek wam powie. Sta­ło zaś tam sześć stą­gwi kamien­nych prze­zna­czo­nych do żydow­skich oczysz­czeń, z któ­rych każ­da mogła pomie­ścić dwie lub trzy mia­ry. Rzekł do nich Jezus: Napeł­nij­cie stą­gwie wodą. I napeł­ni­li je aż po brze­gi. Potem do nich powie­dział: Zaczerp­nij­cie teraz i zanie­ście sta­ro­ście wesel­ne­mu. Oni zaś zanie­śli. A gdy sta­ro­sta wesel­ny skosz­to­wał wody, któ­ra sta­ła się winem – nie wie­dział bowiem, skąd ono pocho­dzi, ale słu­dzy, któ­rzy czer­pa­li wodę, wie­dzie­li – przy­wo­łał pana mło­de­go i powie­dział do nie­go: Każ­dy czło­wiek sta­wia naj­pierw dobre wino, a gdy się napi­ją, wów­czas gor­sze. Ty zacho­wa­łeś dobre wino aż do tej pory. Taki to począ­tek zna­ków uczy­nił Jezus w Kanie Gali­lej­skiej. Obja­wił swo­ją chwa­łę i uwie­rzy­li w Nie­go Jego ucznio­wie. Następ­nie On, Jego Mat­ka, bra­cia i ucznio­wie Jego uda­li się do Kafar­naum, gdzie pozo­sta­li kil­ka dni.
Roz­wa­ża­nie
Stą­gwie z Kany Gali­lej­skiej sym­bo­li­zu­ją ludz­kie życie, oso­bę, każ­de­go z nas. Zanim nastą­pi­ła prze­mia­na wody w wino, Jezus pole­cił, by napeł­nić stą­gwie wodą. Wla­no ją po same brze­gi naczy­nia, mak­sy­mal­nie. I tak napeł­nio­ne stą­gwie sta­ły się naczy­nia­mi peł­ny­mi wina. Podob­nie Bóg pra­gnie wypeł­nić czło­wie­ka swo­ją łaską. Nie­moż­li­we jest napeł­nie­nie czę­ścio­we. Jeśli dzia­ła Bóg, jeśli udzie­la daru swej obec­no­ści, to chce wypeł­nić czło­wie­ka mak­sy­mal­nie, do koń­ca. Nie może pozo­stać w nas choć­by naj­mniej­szy skra­wek życia nie pod­da­ny Jego dzia­ła­niu.

rs