Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 21–26 I 2013

Ponie­dzia­łek

Hbr 5,1–10; Mk 2,18–22
Sło­wo Boże: Każ­dy arcy­ka­płan z ludzi bra­ny, dla ludzi bywa usta­na­wia­ny w spra­wach odno­szą­cych się do Boga, aby skła­dał dary i ofia­ry za grze­chy. Może on współ­czuć z tymi, któ­rzy nie wie­dzą i błą­dzą, ponie­waż sam pod­le­ga sła­bo­ści. Spra­wy Boga i czło­wie­ka – naj­bar­dziej intym­ne doświad­cze­nia. Wyda­je się, że moż­na te spra­wy roz­wią­zy­wać bez pomo­cy kogo­kol­wiek. Czy mogę sam na sam ze swo­im Stwór­cą uło­żyć wszyst­ko, jak trze­ba? Nie, bo Pan sam usta­no­wił kapła­nów. Naj­pierw w Sta­rym Testa­men­cie – by w imie­niu ludu skła­da­li ofia­ry. Póź­niej dał Syna, któ­ry zło­żył dosko­na­łą ofia­rę. Dziś czy­ni to przez sło­wo i czyn kapła­nów. Ich pośred­nic­two jest nie­zbęd­ne.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, Ty wybie­rasz to, co sła­be w oczach świa­ta, aby zawsty­dzić to, co moc­ne, spraw, aby­śmy naśla­do­wa­li sta­łość w wie­rze świę­tej Agniesz­ki, męczen­ni­cy, któ­rej naro­dzi­ny dla nie­ba obcho­dzi­my.

Wto­rek

Hbr 6,10–20; Mk 2,23–28
Sło­wo Boże: Pra­gnie­my zaś, aby każ­dy z was oka­zy­wał tę samą gor­li­wość w dosko­na­le­niu nadziei aż do koń­ca, aby­ście się nie sta­li ospa­ły­mi, ale naśla­do­wa­li tych, któ­rzy przez wia­rę i cier­pli­wość sta­ją się dzie­dzi­ca­mi obiet­nic. Ospa­łość w wie­rze – rzad­ko w takiej sytu­acji poja­wia się skru­cha, poczu­cie zanie­dba­nia. Łatwo gubi­my gor­li­wość. Zresz­tą czę­sto w oczach wie­lu nie jest mile widzia­na. Jeśli już zarzu­ca­my komuś obo­jęt­ność, to zwy­kle Bogu. Bo nie­spra­wie­dli­wość, nędza, prze­moc, woj­ny… Tym­cza­sem Bóg nie zapo­mniał. I trze­ba wciąż dosko­na­lić swą nadzie­ję: na pew­no nie zapo­mniał. War­to nato­miast wal­czyć z wła­sną ospa­ło­ścią.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, Ty rzą­dzisz nie­bem i zie­mią, wysłu­chaj łaska­wie proś­by swo­je­go ludu i obdarz nasze cza­sy­swo­im poko­jem.

Śro­da

Hbr 7,1–3.15–17; Mk 3,1–6
Sło­wo Boże: Jezus jest arcy­ka­pła­nem na wie­ki na wzór Mel­chi­ze­de­ka. Ten to Mel­chi­ze­dek, król Sza­le­mu, kapłan Boga Naj­wyż­sze­go wyszedł na spo­tka­nie Abra­ha­ma, wra­ca­ją­ce­go po roz­gro­mie­niu kró­lów, i udzie­lił mu bło­go­sła­wień­stwa. Jak zro­zu­mieć posłan­nic­two Jezu­sa Arcy­ka­pła­na? Natchnio­ny autor się­ga do biblij­nych przy­kła­dów. Mel­chi­ze­dek, tajem­ni­cza postać z cza­sów Abra­ha­ma, jest pro­to­ty­pem Chry­stu­sa. Mel­chi­ze­dek bło­go­sła­wi, nie­sie spra­wie­dli­wość i obda­rza poko­jem – to rów­nież pro­gram Chry­stu­sa i współ­cze­snych sług ołta­rza. Ich nie­ustan­nym zada­niem jest bło­go­sła­wić, wzy­wać do spra­wie­dli­wo­ści i nieść pokój.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, Ty bło­go­sła­wio­ne­mu Win­cen­te­mu i jego Towa­rzy­szom dałeś udział w męce Chry­stu­sa, spraw łaska­wie, aby­śmy wytrwa­le naśla­do­wa­li ich męstwo w wyzna­wa­niu wia­ry kato­lic­kiej i w budo­wa­niu jed­no­ści Kościo­ła.

Czwar­tek

Hbr 7,25–8,6; Mk 3,7–12
Sło­wo Boże: Takie­go bowiem potrze­ba nam było arcy­ka­pła­na (…), któ­ry nie jest obo­wią­za­ny, jak inni arcy­ka­pła­ni, do skła­da­nia codzien­nej ofia­ry naj­pierw za swo­je grze­chy, a potem za grze­chy ludu. To bowiem uczy­nił raz na zawsze, ofia­ru­jąc same­go sie­bie. Ileż ofiar trze­ba było skła­dać corocz­nie w jero­zo­lim­skiej świą­ty­ni, by uczcić Boga i by wypo­wie­dzieć ludz­kie prze­bła­ga­nie za grze­chy. Pły­nę­ła krew zwie­rząt obfi­cie, mimo to wciąż powta­rza­ny rytu­ał nie gwa­ran­to­wał sku­tecz­no­ści. Jezus Chry­stus, dosko­na­ły Arcy­ka­płan, zło­żył jed­ną ofia­rę i ta trwa, owo­cu­jąc przez wie­ki. Trze­ba ją przy­jąć  i wła­snym czy­nem-ofia­rą wpi­sać się w jej sku­tecz­ność.
Modli­twa dnia: Boże, z Two­jej woli dla zba­wie­nia ludzi świę­ty Fran­ci­szek Sale­zy, biskup, stał się wszyst­kim dla wszyst­kich, spraw, aby­śmy za jego przy­kła­dem słu­ży­li bliź­nim i dawa­li im odczuć Two­ją ojcow­ską miłość.

Pią­tek

Dz 9,1–22; Mk 16,15–18
ŚWIĘTO NAWRÓCENIA ŚW. PAWŁA
Sło­wo Boże: „Szaw­le, bra­cie, Pan Jezus, któ­ry uka­zał ci się w dro­dze, któ­rą sze­dłeś, przy­słał mnie, abyś przej­rzał i został napeł­nio­ny Duchem Świę­tym”. Natych­miast jak­by łuski spa­dły z jego oczu i odzy­skał wzrok… Gor­li­wy fary­ze­usz Sza­weł spo­ty­ka głę­bo­ko wie­rzą­ce­go czło­wie­ka. Ten modli się w inten­cji nie­daw­ne­go prze­śla­dow­cy, bo tak odczy­tał wolę Boga. Wów­czas Sza­weł zosta­je napeł­nio­ny Duchem Świę­tym. Odzy­sku­je wzrok fizycz­ny. Odzy­sku­je wzrok ducho­wy. Jasno rozu­mie swój błąd, poj­mu­je nowe zada­nie. To praw­dzi­we prze­bu­dze­nie ducha. Odtąd nic już nie jest takie jak wcze­śniej. Wia­ra prze­ni­ka wszyst­ko. Dokład­nie wszyst­ko.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, obcho­dzi­my dzi­siaj Nawró­ce­nie świę­te­go Paw­ła Apo­sto­ła, któ­re­go powo­ła­łeś do gło­sze­nia Dobrej Nowi­ny wszyst­kim naro­dom, spraw, aby­śmy za jego przy­kła­dem dąży­li do Cie­bie i świad­czy­li wobec świa­ta o praw­dzie Two­jej Ewan­ge­lii.

Sobo­ta

2 Tm 1,1–8; Łk 10,1–9
Sło­wo Boże: Albo­wiem nie dał nam Bóg ducha bojaź­ni, ale mocy i miło­ści, i trzeź­we­go myśle­nia. Nie wstydź się zatem świa­dec­twa nasze­go Pana, ani mnie, Jego więź­nia, lecz weź udział w tru­dach i prze­ciw­no­ściach zno­szo­nych dla Ewan­ge­lii. Zachę­ta Apo­sto­ła Naro­dów zaska­ku­je swo­ją aktu­al­no­ścią i zna­ko­mi­tym wyczu­ciem sytu­acji spo­łecz­nej rów­nież naszych cza­sów. Lękli­we chrze­ści­jań­stwo jest naszą zgu­bą. Kom­pro­mi­so­we chrze­ści­jań­stwo jest czę­sto­kroć zdra­dą Chry­stu­sa. A prze­cież wraz z Chrztem otrzy­ma­li­śmy cha­ry­zmat wia­ry. Win­ni­śmy cenić sobie wska­za­nia Ewan­ge­lii i żyć nimi bez osten­ta­cji, ale też bez lęku.
Modli­twa dnia: Boże, Ty obda­rzy­łeś apo­stol­ski­mi cno­ta­mi świę­tych Tymo­te­usza i Tytu­sa, spraw przez ich zasłu­gi, aby­śmy spra­wie­dli­wie i poboż­nie żyjąc na tym świe­cie, mogli dojść do nie­bie­skiej ojczy­zny.