Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (7)

Ja jestem Drogą

Ks. Edward Sta­niek

Jezus sam nazy­wa sie­bie Dro­gą. Potrzeb­ne jest spo­tka­nie z Nim i roz­mo­wa na temat tego imie­nia. Dla­cze­go On tak sie­bie nazy­wa? W naszym codzien­nym języ­ku wyra­ża­my wdzięcz­ność tym, któ­rzy robią dro­gę dla odcię­tych od świa­ta. Szcze­gól­nie obser­wu­je­my i ducho­wo wspie­ra­my ratow­ni­ków w kopal­ni. Zasy­pa­ni są odcię­ci od świa­ta. Jeśli ratow­ni­cy dotrą do nich, są dla nich dro­gą i wyba­wie­niem. Podob­nie jest z każ­dym, kto zagu­bi się w górach, w lesie, na pusty­ni. Spo­tka­ny jest dla nie­go dro­gą i oca­le­niem. Dziś znacz­nie czę­ściej mamy do czy­nie­nia z zagu­bio­ny­mi w życiu. Oni posta­wi­li kro­ki tak, że zeszli na bez­dro­ża i stra­ci­li cel swe­go życia. Jeśli spo­tka­ją czło­wie­ka, któ­ry pomo­że im odna­leźć sie­bie i pod­pro­wa­dzi na wła­ści­wą dro­gę, są oca­le­ni. Jezus jest wła­śnie tym, kto zna wszyst­kie dro­gi i bez­dro­ża. On rów­nież w każ­dym momen­cie jest w sta­nie zja­wić się przy tym, kto Go wezwie. Zna praw­dę nasze­go życia i szan­sę wyj­ścia z sytu­acji, w jakiej się znaj­du­je­my. On dla takie­go czło­wie­ka jest Dro­gą. Jezus każ­de­mu ze swo­ich uczniów mówi: „Pójdź za Mną” i w tych sło­wach obja­wia sie­bie jako dro­gę. Jest to zawsze żywa dro­ga. Kto idzie za Jezu­sem, krok w krok, ten nie musi mieć przed sobą ani pla­nu mia­sta, ani żad­nej mapy. On ma Prze­wod­ni­ka, któ­ry ide­al­nie zna teren życia. Ufa Mu i z Nim idzie do celu. Ten, kto prze­ży­je takie spo­tka­nie z Jezu­sem, już się nigdy z Nim nie roz­sta­je i jest świad­kiem wie­lu zdu­mie­wa­ją­cych nie­spo­dzia­nek, bo dro­ga życia z Nim jest wciąż nowa. Z Nim nawet naj­więk­sze tra­ge­die zamie­nia­ją się w krok ubo­ga­ca­ją­cy. Bez Nie­go jawi się bez­rad­ność, poczu­cie wiel­kiej klę­ski i bez­sen­su. On poda­je rękę i mówi: two­je doświad­cze­nie pozwa­la ci dosko­na­lić miłość tak do Boga, twe­go Ojca, jak i do ludzi. On poma­ga w zamia­nie klę­ski w ofia­rę i prze­sta­wie­nia życia z osią­ga­nia suk­ce­sów na rzeź­bie­nie wła­sne­go ser­ca przez otwie­ra­nie go dla Boga i ludzi. Życie z Nim zamie­nia się w Dobrą Nowi­nę, nawet jeśli jest dro­gą tak trud­ną, jak Jego dro­ga krzy­żo­wa. Nie­wie­rzą­cy nie zna­ją tej tajem­ni­cy życia. Tych, któ­rzy chcą odno­sić tyl­ko suk­ce­sy, cze­ka wiel­kie roz­cza­ro­wa­nie, bo życie nie jest pasmem suk­ce­sów, ale sztu­ką zamie­nia­nia wła­snych klęsk w suk­ce­sy, jak to uczy­nił Jezus na Gol­go­cie. Doj­rze­wa­nie do zaufa­nia w peł­ni Bogu i ludziom, w takiej ska­li, jaka jest moż­li­wa, doko­nu­je się wyłącz­nie z Nim. Jezus jest Dro­gą, gdy poda­je wska­za­nia. Jego naucza­nie jest nie­ustan­nym uka­zy­wa­niem wła­ści­wej dro­gi, jaką winien wędro­wać czło­wiek, któ­re­mu zale­ży na peł­ni szczę­ścia. W tym naucza­niu cen­ne są wska­za­nia: jak, gdzie i kie­dy nale­ży sta­wiać kro­ki. Jest rów­nież dużo ostrze­żeń, któ­rych nie nale­ży lek­ce­wa­żyć, bo wów­czas wcho­dzi­my na bez­dro­ża. Ale Jezus nie ogra­ni­czył się tyl­ko do pouczeń. On wezwał nas do naśla­do­wa­nia: „Kto chce iść za Mną, niech weź­mie swój krzyż i niech Mnie naśla­du­je” (por. Łk 9,23). Jezus jest naszą Dro­gą. Szczę­śli­wy, kto Go spo­tkał, bo wów­czas nigdy nie jest na bez­dro­żu. On nawet na wiel­kich węzłach komu­ni­ka­cji, pro­po­no­wa­nych przez świat, dosko­na­le wie, w jakim kie­run­ku podą­żać. Jezus jako Dro­ga jest peł­nią poko­ju.