Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa kapłana

Wy jesteście solą ziemi (35)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY ARCHIDIECEZJI KRAKOWSKIEJ

Dość czę­sto bywa podej­mo­wa­ny w dys­ku­sjach temat kary. Czy Bóg miło­sier­ny, prze­ba­cza­ją­cy, może karać? Czy karze czło­wie­ka za jego grze­chy już na zie­mi? Czy nauka o wiecz­nym potę­pie­niu jest zapo­wie­dzią kary? Wie­le się dziś mówi o kara­niu w rodzi­nie. Na ogół odrzu­ca się obec­nie karę fizycz­ną jako meto­dę w wycho­wa­niu. A czym jest cier­pie­nie dziec­ka, gdy bole­śnie prze­ży­wa kłót­nie i roz­wód rodzi­ców? Czy dziec­ko jest „kara­ne” za grze­chy rodzi­ców? A czym są wyro­ki sądo­we ska­zu­ją­ce ojców za znę­ca­nie się nad rodzi­ną? Nie ma awan­tur w domu, ale nie ma też ojca w rodzi­nie! W Liście do Hebraj­czy­ków czy­ta­my: „Synu mój, nie lek­ce­waż kara­nia Pana … Bo kogo miłu­je Pan, tego karze” (Hbr 12,5–6). Czy Bóg nas karze, czy raczej – Bóg pozwa­la nam poznać skut­ki nasze­go grze­chu, aby­śmy się nawró­ci­li i napra­wi­li zło, jakie popeł­ni­li­śmy. Bóg nas kocha, prze­ba­cza, wyzwa­la nas od grze­chu i jego skut­ków. Gdy prze­ży­wa­my – zewnętrz­nie czy wewnętrz­nie – coś, co nazy­wa­my „karą” Bożą, pamię­taj­my, że Bóg dopusz­cza na nas trud­ne sytu­acje – z miło­ści. Pra­gnie nasze­go uświę­ce­nia, nawró­ce­nia i zba­wie­nia. Nato­miast kara wymie­rzo­na przez czło­wie­ka czło­wie­ko­wi jest nie­jed­no­krot­nie zemstą. Zna­kiem chwi­lo­we­go wzbu­rze­nia, wyra­zem nie­chę­ci, żalu czy nawet nie­na­wi­ści. Taka „kara” nie jest leczą­ca, ale nisz­czą­ca. Dziec­ko skar­co­ne przez kocha­ją­cych rodzi­ców tyl­ko przez chwi­lę pła­cze, a póź­niej tuli się w ramio­na zde­ner­wo­wa­nej mamy. „Wszel­kie kar­ce­nie na razie nie wyda­je się rado­sne, ale smut­ne, potem jed­nak przy­no­si … plon spra­wie­dli­wo­ści” (Hbr 12,11). Kara, w swym źró­dle i skut­kach, nie­sie smu­tek i znie­chę­ce­nie. W przyj­mo­wa­niu Bożych doświad­czeń i w kara­niu tych, któ­rych kocha­my, pamię­taj­my, żeby to, co nazy­wa­my kara­niem, było sta­wia­niem wyma­gań. Czy­ta­my w Piśmie Świę­tym: „wypro­stuj­cie opa­dłe ręce i osła­błe kola­na. Pro­ste czyń­cie śla­dy noga­mi” (Hbr 12,12–13). „Bóg mówi i wzy­wa po imie­niu… Wia­ra sta­no­wi odpo­wiedź na sło­wo. To, co sło­wo mówi … skła­da się z wezwa­nia i obiet­ni­cy” (Lumen fidei, 8–9).
Pro­po­zy­cja posta­no­wie­nia
Czy „kara” Boża jest sło­wem skie­ro­wa­nym do nas? Czy kara­nie dzie­ci jest sło­wem miło­ści rodzi­ców?