Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Prawdziwy skarb – miłość Boga!

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie przed modli­twą Anioł Pań­ski, 11 sierp­nia br.

Fot. ks. Janusz Bart­czak

Dro­dzy bra­cia i sio­stry, dzień dobry! Ewan­ge­lia dzi­siej­szej nie­dzie­li mówi nam o pra­gnie­niu osta­tecz­ne­go spo­tka­nia z Chry­stu­sem, o pra­gnie­niu, któ­re spra­wia, że jeste­śmy zawsze goto­wi, prze­bu­dze­ni ducho­wo, ponie­waż ocze­ku­je­my tego spo­tka­nia z całe­go ser­ca, cały­mi sobą. Jest to pod­sta­wo­wy aspekt życia chrze­ści­jań­skie­go. Jest to pra­gnie­nie, któ­re my wszy­scy, w spo­sób zarów­no wyraź­ny, jak i ukry­ty, nosi­my w ser­cach. My wszy­scy mamy to pra­gnie­nie w ser­cu. Waż­ne jest, aby tak­że to naucza­nie Jezu­sa postrze­gać w kon­kret­nej sytu­acji egzy­sten­cjal­nej, w któ­rej je prze­ka­zał. W tym przy­pad­ku Ewan­ge­li­sta Łukasz uka­zu­je nam Jezu­sa, któ­ry wędru­je ze swo­imi ucznia­mi do Jero­zo­li­my, do swo­jej Pas­chy śmier­ci i zmar­twych­wsta­nia i na tej dro­dze wycho­wu­je ich, powie­rza­jąc im to, co sam nosi w ser­cu – głę­bo­kie posta­wy swo­jej duszy. Są wśród nich ode­rwa­nie od dóbr ziem­skich, ufność w opatrz­ność Ojca, i wła­śnie wewnętrz­na czuj­ność, czyn­ne ocze­ki­wa­nie na Kró­le­stwo Boże. Dla Jezu­sa jest to ocze­ki­wa­nie na powrót do domu Ojca. Dla nas jest to ocze­ki­wa­nie na same­go Chry­stu­sa, któ­ry przyj­dzie aby nas zabrać i zapro­wa­dzić na świę­to bez koń­ca, tak jak to uczy­nił ze swo­ją Mat­ką, Naj­święt­szą Mary­ją Pan­ną, któ­rą zabrał do Nie­ba wraz z sobą. Ewan­ge­lia ta pra­gnie powie­dzieć nam, że chrze­ści­ja­nin to ten, któ­ry nosi w sobie wiel­kie i głę­bo­kie pra­gnie­nie: spo­tka­nia się ze swo­im Panem wraz z brać­mi, towa­rzy­sza­mi dro­gi. A wszyst­ko to, co Jezus nam mówi, stresz­cza się w słyn­nym Jego powie­dze­niu: „Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i ser­ce wasze”. (…) Co jest dla cie­bie naj­waż­niej­sze, naj­cen­niej­sze, co przy­cią­ga moje ser­ce jak magnes? Co przy­cią­ga moje ser­ce? Czy mogę powie­dzieć, że tym czymś jest miłość Boga? (…) To wła­śnie miłość Boga nada­je sens małym codzien­nym obo­wiąz­kom, a tak­że poma­ga sta­wiać czo­ła wiel­kim doświad­cze­niom. To jest praw­dzi­wy skarb czło­wie­ka. Kro­czyć naprzód w życiu z miło­ścią, z tą miło­ścią, któ­rą Pan posiał w ser­cu, z miło­ścią Boga. I to jest praw­dzi­wy skarb. Ale czym jest miłość Boga? Nie jest ona czymś mgli­stym, uczu­ciem ogól­ni­ko­wym. Miłość Boga ma imię i obli­cze: Jezu­sa Chry­stu­sa. (…) Jest to miłość, któ­ra nada­je war­tość i pięk­no całej resz­cie, miłość, któ­ra daje siłę rodzi­nie, pra­cy, nauce, przy­jaź­ni, sztu­ce, wszel­kiej dzia­łal­no­ści ludz­kiej. I nada­je sens tak­że doświad­cze­niom nega­tyw­nym, ponie­waż pozwa­la nam – ta miłość – prze­kra­czać je, nie pozo­sta­wać więź­nia­mi zła, ale spra­wia, że może­my je prze­zwy­cię­żyć, zawsze otwie­ra nas na nadzie­ję. Otóż to – miłość Boga w Jezu­sie zawsze otwie­ra nas na nadzie­ję, na ów hory­zont nadziei, na osta­tecz­ny hory­zont naszej piel­grzym­ki. W ten spo­sób zno­je i upad­ki znaj­du­ją sens. Rów­nież nasze grze­chy znaj­du­ją sens w miło­ści Bożej, gdyż ta miłość Boga w Jezu­sie Chry­stu­sie zawsze nam wyba­cza, kocha nas tak, że zawsze nam wyba­cza.