Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Wiara i przemoc są nie do pogodzenia!

Kate­che­za Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­na na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie przed modli­twą Anioł Pań­ski, 18 sierp­nia br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
W dzi­siej­szej litur­gii sły­szy­my nastę­pu­ją­ce sło­wa Listu do Hebraj­czy­ków: „Win­ni­śmy wytrwa­le biec w wyzna­czo­nych nam zawo­dach. Patrz­my na Jezu­sa, któ­ry nam w wie­rze prze­wo­dzi i ją wydo­sko­na­la”. Jest to wyra­że­nie, któ­re nale­ży szcze­gól­nie pod­kre­ślić w obec­nym Roku Wia­ry. Tak­że i my przez cały ten rok patrzy­my na Jezu­sa, ponie­waż wia­ra, któ­ra jest naszym „tak” dla synow­skiej rela­cji z Bogiem, pocho­dzi od Nie­go, pocho­dzi od Jezu­sa. On jest jedy­nym pośred­ni­kiem tej rela­cji mię­dzy nami a naszym Ojcem, któ­ry jest w nie­bie. Jezus jest Synem, a my w Nim jeste­śmy dzieć­mi. Ale Sło­wo Boże dzi­siej­szej nie­dzie­li zawie­ra rów­nież pew­ne sło­wo Jezu­sa, któ­re sta­wia nas w trud­nej sytu­acji i któ­re nale­ży wyja­śnić, w prze­ciw­nym razie może pro­wa­dzić do nie­po­ro­zu­mień. Jezus mówi do swo­ich uczniów: „Czy myśli­cie, że przy­sze­dłem dać zie­mi pokój? Nie, powia­dam wam, lecz roz­łam”. Co to zna­czy? Ozna­cza to, że wia­ra nie jest czymś deko­ra­cyj­nym, ozdob­nym. Prze­ży­wa­nie wia­ry nie jest przy­ozdo­bie­niem życia odro­bi­ną reli­gii, tak jak tort deko­ru­je­my bitą śmie­ta­ną. Nie, nie tym jest wia­ra! Wia­ra pocią­ga za sobą wybra­nie Boga jako pod­sta­wo­we kry­te­rium życia, a Bóg nie jest pust­ką, nie jest czymś neu­tral­nym, Bóg jest zawsze pozy­tyw­ny, Bóg jest miło­ścią, a miłość jest pozy­tyw­na! Po przyj­ściu Jezu­sa na świat nie może­my dzia­łać tak, jak­by­śmy nie zna­li Boga, jak­by był On czymś abs­trak­cyj­nym, pustym, ist­nie­ją­cym tyl­ko z nazwy. Nie, Bóg ma kon­kret­ne obli­cze, ma imię: Bóg jest miło­sier­dziem, jest wier­no­ścią, jest życiem, któ­re daje sie­bie. Dla­te­go Jezus mówi: przy­sze­dłem, aby przy­nieść roz­łam. Nie zna­czy to, że Jezus chce dzie­lić ludzi mię­dzy sobą, wręcz prze­ciw­nie, Jezus jest naszym poko­jem, jest naszym pojed­na­niem! Ale ten pokój nie jest neu­tral­no­ścią, nie jest kom­pro­mi­sem za wszel­ką cenę. Pój­ście za Jezu­sem ozna­cza wyrze­cze­nie się zła, ego­izmu i wybra­nie dobra, praw­dy, spra­wie­dli­wo­ści, nawet gdy wyma­ga to poświę­ce­nia i rezy­gna­cji z wła­snych inte­re­sów. A to dzie­li, wie­my o tym, roz­ry­wa nawet naj­bliż­sze wię­zi. Ale uwa­ga: to nie Jezus dzie­li! On usta­na­wia kry­te­rium: żyć dla sie­bie albo żyć dla Boga i dla innych, być obsłu­gi­wa­nym lub słu­żyć, być posłusz­nym wła­sne­mu „ja” lub być posłusz­nym Bogu. Wła­śnie w takim sen­sie Jezus jest „zna­kiem sprze­ci­wu”. Tak więc to Sło­wo Ewan­ge­lii nie zezwa­la na uży­cie siły w celu sze­rze­nia wia­ry. Jest dokład­nie odwrot­nie: praw­dzi­wą siłą chrze­ści­ja­ni­na jest moc praw­dy i miło­ści, któ­ra pocią­ga za sobą wyrze­cze­nie się wszel­kiej prze­mo­cy. Wia­ra i prze­moc są nie do pogo­dze­nia! Wia­ra i prze­moc są nie do pogo­dze­nia! Prze­ciw­nie: wia­ra i moc idą w parze. Chrze­ści­ja­nin nie jest gwał­tow­ny, ale jest moc­ny. A jaką mocą? Mocą poko­ry. Mocą poko­ry, mocą miło­ści.