Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (13)

Ja jestem Winnym Krzewem

Ks. Edward Sta­niek

Jezus dla odsło­nię­cia tajem­ni­cy Kościo­ła posłu­gu­je się pięk­nym obra­zem win­ne­go krze­wu i lato­ro­śli. Ten obraz był prze­ka­za­ny przez Mistrza Apo­sto­łom w wie­czer­ni­ku na kil­ka godzin przed Jego aresz­to­wa­niem. „Ja jestem praw­dzi­wym krze­wem win­nym, a Ojciec mój jest tym, któ­ry go upra­wia. Każ­dą lato­rośl, któ­ra nie przy­no­si we Mnie owo­cu, odci­na, a każ­dą, któ­ra przy­no­si owoc, oczysz­cza, aby przy­no­si­ła owoc obfit­szy (J 15,1–2). Jezus jest praw­dzi­wym Krze­wem Win­nym. Każ­de poko­le­nie w Koście­le to nowe lato­ro­śle. Waż­ne jest to, że Ojciec Nie­bie­ski czu­wa nad tymi lato­ro­śla­mi i jeśli są bez owo­ców, odci­na je, jeśli dają owoc oczysz­cza, aby owoc był pięk­niej­szy. Ten obraz poma­ga w odnaj­dy­wa­niu się w Koście­le. Każ­dy z nas przez chrzest jest lato­ro­ślą wyra­sta­ją­cą z Jezu­sa jako Krze­wu. Mamy zada­nia do speł­nie­nia, a one po wyko­na­niu jawią się jako pięk­ne owo­ce. Kto zna tajem­ni­ce gałę­zi pochy­lo­nych od cię­ża­ru owo­ców ten cza­sem pod­pie­ra gałąź, ale nigdy nie podzi­wia jej, lecz drze­wo do któ­re­go nale­ży. Jej owo­ce bowiem są dzie­łem soków, jakie docie­ra­ją do niej od korze­nia przez cały pień drze­wa do któ­re­go nale­ży. Tak jest z każ­dym, kto spo­tkał się z Jezu­sem i odkrył, że jest tyl­ko gałę­zią. Owo­ce nie są jego, ale życia, jakie tęt­ni w Jezu­sie. Gałąź odcię­ta, sama z sie­bie nie potra­fi wydać nawet liścia, a co dopie­ro mówić o owo­cach. Jezus tak mówi o tym: „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przy­no­si owoc obfi­ty, ponie­waż beze Mnie nic nie może­cie uczy­nić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zosta­nie wyrzu­co­ny jak win­na lato­rośl i uschnie. Potem ją zbie­ra­ją i wrzu­ca­ją w ogień, i pło­nie” (J 15,5–6). Tak doty­ka­my tajem­ni­cy wia­ry i miło­ści, jaką Jezus chce łączyć nasze ser­ca, i tak dostrze­ga­my kon­se­kwen­cje wszel­kich dzia­łań, w któ­rych zale­ży nam na tym, aby­śmy o wła­snych siłach odno­si­li suk­ce­sy. W Koście­le to jest nie­moż­li­we. Moż­na je osią­gać w świe­cie pogań­skim. On jest zbu­do­wa­ny na docze­snych suk­ce­sach. Ale owo­ce zba­wie­nia moż­na wyda­wać jedy­nie wte­dy, gdy jeste­śmy zjed­no­cze­ni z Jezu­sem. Jeśli tego nie ma, jeste­śmy ska­za­ni na ogień… Sło­wa Jezu­sa są twar­de, ale odsła­nia­ją tajem­ni­cę nasze­go oso­bi­ste­go spo­tka­nia z Nim. On nas potrze­bu­je jako lato­ro­śli, bo chce owo­ca­mi naszej i Jego miło­ści ubo­ga­cać wie­lu. Ten obraz Kościo­ła odsła­nia jego ducho­we bogac­two i nie doty­ka wymia­ru insty­tu­cjo­nal­ne­go. Kościół jest dzie­łem Ojca i Jezu­sa, jest żywym orga­ni­zmem pie­lę­gno­wa­nym przez Ojca Nie­bie­skie­go. Jest peł­nią życia Jezu­sa, bo On jest Win­nym Krze­wem. Wej­ście do Kościo­ła doko­nu­je się przez wta­jem­ni­cze­nie, czy­li wsz­cze­pie­nie w Jezu­sa. A to otwie­ra przed czło­wie­kiem zupeł­nie inne per­spek­ty­wy życia, tak na zie­mi, jak i w wiecz­no­ści. Ten Win­ny Krzew żyje bowiem na zie­mi i w nie­bie. Lato­ro­śle przez docze­sną śmierć nie tyl­ko nie zosta­ją od Nie­go odcię­te, ale oczysz­czo­ne, aby mogły przy­no­sić owoc obfi­ty przez całą wiecz­ność. Insty­tu­cjo­nal­ny wymiar Kościo­ła musi mieć w cen­trum uwa­gi ten ducho­wy wymiar, bo jeśli go tra­ci z pola widze­nia zamie­nia się tyl­ko w jed­ną z insty­tu­cji tego świa­ta. Jeste­śmy świad­ka­mi pró­by narzu­ce­nia nam takie­go obra­zu Kościo­ła, ale wykre­śla­nie z nie­go ducho­we­go wymia­ru – potę­gi wia­ry i miło­ści – jest z góry ska­za­ne na nie­po­wo­dze­nie. Kościół bowiem jest w rękach Ojca Nie­bie­skie­go, a u Nie­go liczy się tyl­ko obfi­tość owo­ców. Oczy­ści On Kościół i uka­że jego bogac­two. – Jezus moim krze­wem, a ja tyl­ko Jego gałąz­ką!