Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (14)

Jezus to Lekarz

Ks. Edward Sta­niek

Jezus powie­dział: „Nie potrze­bu­ją leka­rza zdro­wi, ale ci, któ­rzy się źle mają. Nie przy­sze­dłem powo­łać do nawró­ce­nia spra­wie­dli­wych, lecz grzesz­ni­ków” (Łk 5,31). W tych sło­wach sam przed­sta­wia się jako lekarz. Tak też był odbie­ra­ny przez ludzi, ponie­waż sze­reg cudów, jakie były Jego dzie­łem, doty­czy­ło cho­rych, któ­rzy na Jego sło­wo lub dotknię­cie wra­ca­li do zdro­wia. Jego lekar­ska wła­dza się­ga­ła dalej, bo potra­fił przy­wró­cić do życia leżą­ce­go w gro­bie przy­ja­cie­la Łaza­rza. Wszyst­kie te cuda były zna­ka­mi, po któ­rych ich świad­ko­wie win­ni sta­wiać pyta­nie: kim On jest? One mia­ły im poma­gać w spo­tka­niu z Nim jako tym, któ­re­mu zale­ży na dosko­na­łej kon­dy­cji cia­ła, psy­chi­ki i ducha każ­de­go czło­wie­ka. Ludzie zatrzy­my­wa­li się jed­nak na samym cudzie. Ich inte­re­so­wa­ło zdro­wie i szu­ka­li go u Jezu­sa. Celem spo­tka­nia z Nim był powrót do zdro­wia. Rzecz jasna, że Jezus miał wła­dzę i mógł jed­nym sło­wem uzdro­wić wszyst­kich, jakich spo­ty­kał. Ale to nie był cel Jego misji. On nie przy­szedł, aby ludziom cho­rym dawać zdro­wie. Wszy­scy uzdro­wi­cie­le sta­wia­ją jako cel swe­go życia pomoc cho­rym, ale to nie jest cel Ewan­ge­lii. Jezus nigdy tak nie usta­wił swej misji. Cho­ro­by cia­ła i psy­chi­ki to zna­ki zagro­że­nia zdro­wia i życia. Moż­na się zatrzy­mać nad nimi. Jezus miał jed­nak na uwa­dze przede wszyst­kim cho­ro­by ducha, czy­li zachwia­nie har­mo­nii z Bogiem. Te cho­ro­by doty­ka­ją woli, rozu­mu oraz ser­ca rozu­mia­ne­go jako narzę­dzie miło­ści. W tym p odej­ściu, jako naj­po­waż­niej­szą cho­ro­bę, tra­to­wał grzech i dla­te­go zazna­czył, że nie przy­szedł do zdro­wych, czy­li spra­wie­dli­wych, ale do grzesz­ni­ków, czy­li cho­rych ducho­wo. Dziś medy­cy­na zaj­mu­je się orga­ni­zmem czło­wie­ka i ma tysią­ce spe­cjal­no­ści, któ­re chcą dokład­nie usta­lić rodzaj scho­rze­nia, jego powo­dy oraz meto­dy lecze­nia. Cho­rób cia­ła jest wie­le. Jesz­cze wię­cej jest cho­rób psy­chi­ki. Ta dzie­dzi­na medy­cy­ny ma sto­sun­ko­wo krót­ką histo­rię. Cel jest podob­ny, usta­le­nie przy­czyn cho­ro­by, jej obja­wów, skut­ków oraz zna­le­zie­nie dro­gi powro­tu do zdro­wia. Zupeł­nie zlek­ce­wa­żo­na jest medy­cy­na ducha, a jeśli się nią zaj­mu­ją, to naj­czę­ściej zna­cho­rzy z róż­nych reli­gii świa­ta, a wśród chrze­ści­jan róż­ni cha­ry­zma­ty­cy. Ten wymiar medy­cy­ny ducha, jako dys­cy­pli­ny nauko­wej, jest w powi­ja­kach, a wie­lu robi wszyst­ko, na co ich stać, aby nie było jej mistrzów. Ona bowiem ma na uwa­dze peł­ną doj­rza­łość czło­wie­ka, któ­ra obja­wia się w odpo­wie­dzial­no­ści za wszyst­ko, co czło­wiek mówi i czy­ni. Taka odpo­wie­dzial­ność potra­fi rów­nież brać w swe ręce wszyst­kie scho­rze­nia cia­ła i psy­chi­ki. Ta ducho­wa medy­cy­na ma na uwa­dze peł­nię wol­no­ści czło­wie­ka, peł­nię pozna­nia przez nie­go praw­dy o reali­zmie świa­ta w jakim żyje, oraz udo­sko­na­le­nie ryt­mu ser­ca w jego har­mo­nii z Bogiem i inny­mi ludź­mi. Ponie­waż grzech nie jest postrze­ga­ny jako cho­ro­ba, w podej­ściu do nie­go bra­ku­je obec­nie dosko­na­le­nia sztu­ki lecze­nia woli, rozu­mu i ser­ca. Tym­cza­sem Jezus jest Leka­rzem, któ­ry zawsze ma na uwa­dze pacjen­ta i jego doj­rza­łość. Zdro­wie i kon­dy­cja ducha są dla Nie­go naj­waż­niej­sze. Wszyst­ko inne jest na dru­gim pla­nie. Do Jezu­sa jako Leka­rza pod­cho­dzą ci, któ­ry szu­ka­ją zdro­wia ducho­we­go i u Nie­go je znaj­du­ją. On bowiem jest jedy­nym Leka­rzem, jakie­go zna ludz­kość, któ­ry to zdro­wie ma na uwa­dze. Kościół dla Nie­go to wiel­ki szpi­tal i zakład reha­bi­li­ta­cji ducho­wej. – Jezus moim Leka­rzem!