Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Obraz Kościoła jako matki

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 18 wrze­śnia br.

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
Dzi­siaj raz jesz­cze wra­cam do obra­zu Kościo­ła jako mat­ki. (…) Spo­glą­da­jąc cią­gle na nasze mamy, na to wszyst­ko, co czy­nią, czym żyją, co zno­szą dla swych dzie­ci, chciał­bym pod­kre­ślić trzy rze­czy. Nade wszyst­ko mat­ka naucza nas podą­ża­nia w życiu, uczy, by dobrze przejść przez życie, umie ukie­run­ko­wy­wać dzie­ci, sta­ra się zawsze wska­zy­wać wła­ści­wą dro­gę życio­wą, żeby­śmy się roz­wi­ja­li i sta­wa­li doro­sły­mi. (…) Mat­ka wie, co jest waż­ne, aby dziec­ko dobrze prze­szło przez życie i nie nauczy­ła się tego z ksią­żek, ale ze swo­je­go ser­ca. Cały świat matek, to ich ser­ce. Tam uczą się jak pro­wa­dzić dzie­ci. To pięk­ne. Kościół czy­ni to samo: ukie­run­ko­wu­je nasze życie, daje nam naucza­nie, by dobrze podą­żać. Pomyśl­my o dzie­się­cior­gu przy­ka­za­niach: wska­zu­ją nam dro­gę, jaką trze­ba prze­mie­rzyć, żeby doj­rzeć, aby mieć pew­ne punk­ty w naszym spo­so­bie zacho­wa­nia. (…) Spró­buj­cie tak je postrze­gać i trak­to­wać je, jak­by były sło­wa­mi, poucze­nia­mi, jakie daje mama, by dobrze prze­żyć życie. Mat­ka nigdy nie naucza tego, co jest złe, chce jedy­nie dobra swo­ich dzie­ci – i tak też czy­ni Kościół. Po dru­gie, chciał­bym wam powie­dzieć, że kie­dy dziec­ko dora­sta, sta­je się doro­słym, obie­ra swo­ją dro­gę, podej­mu­je odpo­wie­dzial­ność, cho­dzi na wła­snych nogach, czy­ni to, co chce, to cza­sa­mi zda­rza się, że scho­dzi z dro­gi, przy­tra­fia się jakiś wypa­dek. Mama zawsze, w każ­dej sytu­acji ma cier­pli­wość, by towa­rzy­szyć dzie­ciom. Pobu­dza ją siła miło­ści. (…) Mat­ki potra­fią „brać odpo­wie­dzial­ność” za swo­je dzie­ci. Taki jest Kościół. Jest miło­sier­ną mat­ką, któ­ra rozu­mie, sta­ra się zawsze pomóc, dodać otu­chy tak­że w obli­czu swo­ich dzie­ci, któ­re pobłą­dzi­ły i błą­dzą, nigdy nie zamy­ka bram Domu. Nie osą­dza, lecz daje Boże prze­ba­cze­nie, daje miłość Boga, któ­ra zachę­ca do pod­ję­cia dro­gi na nowo, tak­że tym swo­im dzie­ciom, któ­re wpa­dły do głę­bo­kiej otchła­ni. Mama nie lęka się wej­ścia w ich noc, aby dać nadzie­ję. A Kościół jest mat­ką i tak czy­ni. I ostat­nia myśl. Mama umie tak­że pro­sić, pukać do każ­dych drzwi dla swo­ich dzie­ci, nie kal­ku­lu­jąc, czy­ni to z miło­ścią. Myślę o tym, jak mat­ki potra­fią koła­tać tak­że i przede wszyst­kim do bra­my Boże­go ser­ca! (…) Myślę o was, dro­gie mamy: jak bar­dzo się modli­cie za swo­je dzie­ci, nie­stru­dze­nie! Módl­cie się nadal, zawie­rzaj­cie swo­je dzie­ci Bogu. On ma wiel­kie ser­ce! Kołacz­cie przez modli­twę do bra­my Boże­go ser­ca, za wasze dzie­ci! Tak też czy­ni Kościół: gdyż przez modli­twę umiesz­cza w rękach Boga wszyst­kie sytu­acje swo­ich dzie­ci. Ufa­my w moc modli­twy Mat­ki Kościo­ła: Pan nie pozo­sta­je nie­czu­ły! Potra­fi nas zawsze zadzi­wić, kie­dy się tego nie spo­dzie­wa­my! Mat­ka Kościół to wie!(…)