Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (34)

Wynajęty dom

Ks. Edward Sta­niek

Jezus w Betle­jem prze­by­wał oko­ło dwu lat. Józef i Mary­ja wyna­ję­li dom. Józef jako rze­mieśl­nik, podej­mu­jąc pra­ce na zle­ce­nia, mógł utrzy­mać wyna­ję­te miesz­ka­nie i swo­ją rodzi­nę. Mat­ka Naj­święt­sza też umia­ła wszyst­ko, co nale­ża­ło­do żony i mat­ki, a na pew­no jesz­cze swy­mi ręka­mi czy jako prząd­ka, czy jako spe­cja­list­ka od haftu mogła zaro­bić na krom­kę chle­ba. O tym domu pisze św. Mate­usz, gdy wspo­mi­na o dotar­ciu do Pale­sty­ny Mędr­ców ze Wscho­du. Mędr­cy byli pro­wa­dze­ni przez gwiaz­dę. Gdy dotar­li do Jero­zo­li­my, bar­dziej uwie­rzy­li w swo­je wia­do­mo­ści niż w gwiaz­dę i ta zni­kła z ich pola widze­nia. Byli pew­ni, że są już na miej­scu i że obie­ca­nym potom­kiem Ada­ma jest syn Kró­la Hero­da. Zdu­mie­ni, że nikt o tym w Jero­zo­li­mie nie wie, szu­ka­li miej­sca Jego naro­dzin. Bóg posłu­żył się nimi, aby Herod dowie­dział się o naro­dze­niu Mesja­sza. Gdy otrzy­ma­li wia­do­mość, że miej­scem naro­dzin ma być Betle­jem, zoba­czy­li gwiaz­dę na nie­bie. Czy ona była widocz­na dla wszyst­kich, czy tyl­ko
dla nich, trud­no na to pyta­nie odpo­wie­dzieć. Dla nich była zna­kiem, bo tak odczy­ty­wa­li gwiaz­dy na fir­ma­men­cie nie­ba. Według zna­ne­go im Testa­men­tu Ada­ma cze­ka­li na uka­za­nie się tej gwiaz­dy. Po wyj­ściu od Hero­da zoba­czy­li ją i ona ich dopro­wa­dzi­ła do Jezu­sa. Gdy ujrze­li gwiaz­dę, bar­dzo się ura­do­wa­li. Weszli do domu i zoba­czy­li Dzie­cię z Mat­ką Jego, Mary­ją; padli na twarz i odda­li Mu pokłon. I otwo­rzyw­szy swe skar­by, ofia­ro­wa­li Mu dary: zło­to, kadzi­dło i mir­rę. A otrzy­maw­szy we śnie nakaz, żeby nie wra­ca­li do Hero­da, inną dro­gą uda­li się z powro­tem do swo­je­go kra­ju (Mt 2,10–12). W roz­wa­ża­niu nad domem, o jakim mówi Ewan­ge­lia, trze­ba zatrzy­mać się w miesz­ka­niu wynaj­mo­wa­nym przez Józe­fa. Tak wie­lu ludzi dziś nie ma wła­sne­go domu, tyl­ko wyna­ję­ty. Jezus mówi, że to nie prze­szka­dza w uczci­wym życiu. Cza­sem wynaj­mu­ją­cy to ludzie liczą­cy się ze spra­wie­dli­wo­ścią i sza­cun­kiem dla miesz­kań­ców, któ­rzy pła­cą za czynsz. Bywa jed­nak, że mają swo­je cele i miesz­kań­cy im prze­szka­dza­ją. Ich celem jest moż­li­wie szyb­kie odzy­ska­nie pomiesz­czeń. Wynaj­mu­ją­cych cze­ka więc wyrzu­ce­nie, cza­sem nawet na uli­cę… Wie­le jest trud­nych pro­ble­mów, tak dla wynaj­mu­ją­cych, któ­rych nie stać na zapła­ce­nie czyn­szu, jak i władz, któ­re nie chcą dopu­ścić do wyrzu­ca­nia na uli­cę, a nie mają moż­li­wo­ści wska­za­nia wol­nych pomiesz­czeń. Jezus zna smak wyna­ję­tych miesz­kań. Być może, że miał szczę­ście i żył w domu gospo­da­rza, któ­ry sza­no­wał Go jako Dziec­ko, sza­no­wał też Mat­kę i Józe­fa. Syn Boga rozu­mie wszyst­kich wynaj­mu­ją­cych miesz­ka­nia i tych, któ­rzy są ich wła­ści­cie­la­mi. Jeśli są wie­rzą­cy­mi, to dla nich czło­wiek jest cen­niej­szy niż pie­nią­dze z wynaj­mo­wa­nia. Jeśli nale­żą do tego świa­ta, wyżej cenią pie­nią­dze niż czło­wie­ka.