Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY SIÓDMY TY DZIEŃ ZWYKŁY 7–12 X 2013

Jon 1,1–2,11; Łk 10,25–37
Sło­wo Boże: A Jonasz w stał, a by uciec przed Panem do Tar­szisz. Zszedł do Jafy, zna­lazł okręt pły­ną­cy do Tar­szisz, uiścił należ­ną opła­tę i wsiadł na nie­go, by się nim udać do Tar­szisz, dale­ko od Pana. Czy moż­na uciec przed Bogiem? Bóg jest wszech­moc­ny, jest Stwór­cą. Nie ist­nie­je naj­mniej­szy frag­ment prze­strze­ni, któ­ry nie był­by pod­da­ny Boże­mu wła­da­niu. A jed­nak czło­wiek dys­po­nu­je wol­ną wolą i może odwró­cić się od Boga. Może ponie­kąd „stwo­rzyć” prze­strzeń bez Boga. Może żyć w prze­ko­na­niu, że sam roz­wią­zu­je swo­je pro­ble­my, bez licze­nia się ze zda­niem Stwór­cy. Ale to jest złu­dze­nie.
Modli­twa dnia: Boże, Twój Syn przez swo­je życie, śmierć i zmar­twych­wsta­nie wysłu­żył nam wiecz­ne zba­wie­nie, spraw, aby­śmy roz­wa­ża­jąc te tajem­ni­ce w różań­cu Naj­święt­szej Maryi Pan­ny, według nich kształ­to­wa­li swo­je życie i osią­gnę­li to, co one obie­cu­ją.
Wto­rek
Jon 3,1–10; Łk 10,38–42
Sło­wo Boże: I ogło­szo­no w Nini­wie, co nastę­pu­je: „Niech każ­dy odwró­ci się od swe­go złe­go postę­po­wa­nia i od nie­pra­wo­ści, któ­rą popeł­nia swo­imi ręka­mi. Kto wie, może się odwró­ci i uli­tu­je Bóg, odstą­pi od zapal­czy­wo­ści swe­go gnie­wu, a nie zgi­nie­my?”. Miesz­kań­cy Nini­wy usły­sze­li, że nad­cho­dzą nie­uchron­ne kary, jako sku­tek popeł­nio­nych nie­pra­wo­ści. Zapo­wiedź nie­szczęść była upo­mnie­niem, któ­re zosta­ło zro­zu­mia­ne i przy­ję­te. Roz­po­czął się czas poku­ty. I wej­rzał Bóg na czy­ny całe­go ludu, i oka­zał miło­sier­dzie. Poku­ta całe­go ludu i rzą­dzą­cych ura­to­wa­ła wszyst­kich. Czy dziś stać nas na modli­twę o ducha poku­ty dla całe­go naro­du?
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, Two­ja hoj­ność prze­wyż­sza zasłu­gi i pra­gnie­nia modlą­cych się do Cie­bie; okaż nam swo­je miło­sier­dzie, odpuść grze­chy, któ­re nie­po­ko­ją nasze sumie­nia, i udziel nam rów­nież tego, o co nie ośmie­la­my się pro­sić.
Śro­da
Jon 4,1–11; Łk 11,1–4
Sło­wo Boże: Gdy B óg prze­ba­czył Nini­wi­tom, nie podo­ba­ło się to Jona­szo­wi i obu­rzył się… Rzekł Pan: „Tobie żal krze­wu, któ­re­go nie upra­wia­łeś i nie wyho­do­wa­łeś, któ­ry w nocy wyrósł i w nocy zgi­nął. A czyż Ja nie powi­nie­nem mieć lito­ści nad Nini­wą?”. W prze­ba­cze­niu kry­je się praw­dzi­wa moc stwór­cza. Bóg, któ­ry w swej isto­cie jest Stwór­cą, stwa­rza na nowo przez prze­ba­cze­nie. A jed­nak ten wspa­nia­ły czyn może się czło­wie­ko­wi nie podo­bać. Małość ludz­kie­go ser­ca może być tak wiel­ka, iż nie­przy­chyl­nie patrzy­my na oka­za­ne innym prze­ba­cze­nie. Lęk o wła­sną pozy­cję nisz­czy zdol­ność bycia wspa­nia­ło­myśl­nym. A tej cechy bar­dzo potrze­bu­je­my.
Modli­twa dnia: Boże, Ty okry­łeś chwa­łą poko­ry bło­go­sła­wio­ne­go Win­cen­te­go, bisku­pa, któ­ry porzu­cił zaszczy­ty świa­ta, spraw, aby­śmy naśla­du­jąc tak wiel­ką cno­tę, zasłu­ży­li na udział w życiu wiecz­nym.
Czwar­tek
Ml 3,13–20a; Łk 11,5–13
Sło­wo Boże: Wte­dy zoba­czy­cie róż­ni­cę mię­dzy spra­wie­dli­wym a krzyw­dzi­cie­lem, mię­dzy tym, któ­ry słu­ży Bogu, a tym, któ­ry Mu nie słu­ży. Bo oto nad­cho­dzi dzień palą­cy jak piec, a wszy­scy pysz­ni i wszy­scy wyrzą­dza­ją­cy krzyw­dę będą sło­mą, więc spa­li ich ten nad­cho­dzą­cy dzień. Sąd Boga odsło­ni praw­dę ludz­kich czy­nów. Jedy­ny do koń­ca spra­wie­dli­wy sąd, w któ­rym oca­lo­ne zosta­nie naj­mniej­sze dobro, pry­śnie każ­de złu­dze­nie, a nie­pra­wość zosta­nie potę­pio­na. Oce­nia­my samych sie­bie – czyń­my to szcze­rze i odważ­nie. Dziś wyzna­ny błąd spo­tka się z miło­sier­dziem. Ale ukry­ty, kie­dyś na pew­no spo­tka się ze spra­wie­dli­wo­ścią.
Modli­twa dnia: Boże, nasz Ojcze, Ty obda­rzy­łeś bło­go­sła­wio­ną Marię Ange­lę żywą wia­rą i bez­gra­nicz­ną miło­ścią, by mogła wier­nie speł­niać Two­ją wolę, spraw, aby­śmy umoc­nie­ni jej modli­twą i przy­kła­dem, z rado­ścią szu­ka­li tego, co się Tobie podo­ba, i żyli zgod­nie z Two­ją wolą.
Pią­tek
Jl 1,13–15; 2,1–2; Łk 11,15–26
Sło­wo Boże: Prze­pasz­cie się, płacz­cie, kapła­ni; narze­kaj­cie, słu­dzy ołta­rza, wejdź­cie i nocuj­cie w worach, słu­dzy Boga moje­go, bo znik­nę­ła z domu Boga wasze­go ofia­ra z pokar­mów i napo­jów. Zarządź­cie świę­ty post, zwo­łaj­cie uro­czy­ste zgro­ma­dze­nie, zbierz­cie star­ców. Wszyst­kie zewnętrz­ne czy­ny pokut­ne: rezy­gna­cja z pokar­mu, i popiół, i sto­so­wa­ne kie­dyś wory pokut­ne są pomo­stem ku praw­dzi­wej poku­cie, bo ta widocz­na jest w nawró­ce­niu ser­ca. Odejść od grze­chu, usza­no­wać głos Boga obja­wio­ny w przy­ka­za­niach i naucza­niu Kościo­ła, zoba­czyć potrze­bu­ją­cych i roze­znać wła­sną zdol­ność nie­sie­nia pomo­cy – z tego zbu­do­wa­na jest praw­dzi­wa poku­ta.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, Two­ja hoj­ność prze­wyż­sza zasłu­gi i pra­gnie­nia modlą­cych się do Cie­bie; okaż nam swo­je miło­sier­dzie, odpuść grze­chy, któ­re nie­po­ko­ją nasze sumie­nia, i udziel nam rów­nież tego, o co nie ośmie­la­my się pro­sić.
Sobo­ta
Jl 4,12–21; Łk 11,27–28
Sło­wo Boże: Słoń­ce i księ­życ się zaćmią, a gwiaz­dy świa­tłość swą utra­cą. A Pan zagrzmi z Syjo­nu i z Jeru­za­lem głos swój pod­nie­sie, że nie­bio­sa i zie­mia zadrżą. Ale Pan jest uciecz­ką swe­go ludu i mocą synów Izra­ela. Czę­sto trud­no jest nam pomy­śleć, by mogło się zmie­nić sze­reg rze­czy okre­śla­ją­cych codzien­ny porzą­dek nasze­go życia. Dopie­ro wte­dy, gdy przy­cho­dzi zaska­ku­ją­ca zmia­na: jak trwa­ła utra­ta zdro­wia, cier­pie­nie, samot­ność czy śmierć bli­skiej oso­by, zaczy­na­my mozol­nie i czę­sto nie bez bun­tu ukła­dać nowy porzą­dek. I wte­dy doce­nić może­my jeden pew­nik: Bóg jest kre­sem nasze­go ist­nie­nia.
Modli­twa dnia: Boże, Ojcze wszel­kiej pocie­chy, Ty powo­ła­łeś bło­go­sła­wio­ne­go Jana Bey­zy­ma, pre­zbi­te­ra, do hero­icz­nej miło­ści w służ­bie trę­do­wa­tym, spraw, pro­si­my, aby­śmy w duchu tej samej miło­ści gło­si­li gor­li­wie Ewan­ge­lię Chry­stu­sa wszyst­kim ludziom.