Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (16)

Nauczyciel

Ks. Edward Sta­niek

Jezus był trak­to­wa­ny jako Nauczy­ciel. Nawet pro­wa­dził szko­łę i miał zastęp­cę, któ­rym był Piotr. Z tej racji pła­cił poda­tek tak za sie­bie, jak i  za zastęp­cę. Nauczał tłu­my nad jezio­rem, ale miał tak­że pra­wo naucza­nia w świą­ty­ni. Ludzie zwra­ca­li się do Nie­go jako do nauczy­cie­la. Nauczy­ciel na wyso­kim pozio­mie zna praw­dę o rze­czy­wi­sto­ści, jaką prze­ka­zu­je. Jezus był zawsze reali­stą, bo był Praw­dą, sam tak sie­bie nazwał. Nigdy nie prze­ka­zy­wał teo­rii. Prze­kaz praw­dy o tym, co jest, nie jest roz­wa­ża­niem teo­re­tycz­nym, nie ma w nim hipo­tez ani subiek­ty­wi­zmu. Zawsze jest obiek­tyw­ny prze­kaz tego, co jest. Jezus zna dosko­na­le praw­dę o Bogu, o świe­cie, o czło­wie­ku i o złu. Tej praw­dy się nie uczył. On ją zna jako Syn Boga – i dla­te­go Jego sło­wo jako Nauczy­cie­la jest nie­pod­wa­żal­ne oraz nie­zmien­ne. On prze­ka­zał peł­nię Obja­wie­nia, dostęp­ne­go dla nas na zie­mi. Jest to tyl­ko maleń­ka cząst­ka Praw­dy. Wcho­dze­nie w jej świat to szan­sa naszej wiecz­no­ści, a i tak nikt nigdy nie będzie w sta­nie poznać jej peł­ni. Tak zna praw­dę jedy­nie Bóg. Zna­jo­mość praw­dy to pierw­szy przy­miot dobre­go nauczy­cie­la; dru­gim jest umie­jęt­ność prze­ka­zu praw­dy języ­kiem zro­zu­mia­łym dla odbior­ców. Język, jakim posłu­gu­je się Jezus, jest zawsze na pozio­mie słu­cha­czy. Przy­po­wie­ści zawie­ra­ją skar­by, a wie­lu zatrzy­mu­je się jedy­nie na ich sza­cie lite­rac­kiej. Odkry­wa­nie tego co jest w nich ukry­te to jed­no z zadań wcho­dze­nia w bogac­two języ­ka Ewan­ge­lii, a jest ono dostęp­ne jedy­nie dla tych, któ­rzy chcą znać praw­dę. Trze­cim przy­mio­tem dobre­go nauczy­cie­la jest zna­jo­mość pro­ce­su dora­sta­nia do praw­dy, jaki doko­nu­je się w umy­słach uczniów. Jezus jest genial­nym nauczy­cie­lem, tak z punk­tu widze­nia zna­jo­mo­ści Praw­dy, jaką prze­ka­zu­je, jak i w wymia­rze komu­ni­ka­cji z ucznia­mi. On zawsze mówił języ­kiem, któ­ry rozu­mie­li, a jeśli jesz­cze do tego nie dora­sta­li, nie dener­wo­wał się z tego powo­du, ale zapo­wia­dał, że nadej­dzie czas, gdy zro­zu­mie­ją. Kto uważ­nie czy­ta Ewan­ge­lię sta­je zdu­mio­ny wobec małej sku­tecz­no­ści naucza­nia tak wiel­kiej mia­ry Nauczy­cie­la. Słu­cha­ło Go pięć tysię­cy męż­czyzn i wszy­scy zre­zy­gno­wa­li ze słu­cha­nia poda­wa­nej przez Nie­go praw­dy. Zosta­ło tyl­ko dwu­na­stu i oni się zasta­na­wia­li, czy Go słu­chać. Jezus ich wprost zapy­tał: „Czy i wy chce­cie odejść?”. To zasta­na­wia­ją­ce wyda­rze­nie. Nawet nauczy­ciel tej kla­sy, jak Chry­stus, może być porzu­co­ny. Ilość ludzi nasta­wio­nych na pozna­nie praw­dy jest mała. W życiu wiel­kich nauczy­cie­li i pro­fe­so­rów, jeśli poja­wi się jeden lub dru­gi uczeń na ich mia­rę, to jest ich szczę­ście. Wie­lu koń­czy naucza­nie docho­dząc do eme­ry­tu­ry i są świa­do­mi, że żaden ze słu­cha­czy nie pod­jął dzie­ła odkry­wa­nia praw­dy i jej prze­ka­zu tak, jak to oni czy­ni­li. Ani św. Paweł, ani św. Jan Ewan­ge­li­sta nie mie­li ucznia tej mia­ry, jak oni. Odcho­dzi­li, ale następ­ców nie mie­li. Tak jest na prze­strze­ni wie­ków – bar­dzo rzad­ko uczeń jest na mia­rę Nauczy­cie­la. Kto spo­tkał Jezu­sa jako swe­go Nauczy­cie­la wie, ile zawdzię­cza wszyst­kim swo­im nauczy­cie­lom, bo oni mu pomo­gli dora­stać do tego jedy­ne­go spo­tka­nia z Nauczy­cie­lem, któ­ry nie ma kon­ku­ren­ta.