Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (17)

Wychowawca

Ks. Edward Sta­niek

W Chry­stu­sie trze­ba widzieć Nauczy­cie­la, któ­ry prze­ka­zu­je praw­dę obja­wio­ną. Trze­ba w Nim dostrzec tak­że Wycho­waw­cę. Ten tytuł nie wystę­pu­je w Ewan­ge­lii, ale jest Mu nada­ny przez Tra­dy­cję. Pierw­szym, któ­ry uka­zał Jezu­sa jako Peda­go­ga, był Kle­mens Alek­san­dryj­ski. Kie­dy bowiem Dobra Nowi­na dotar­ła do Gre­ków, wpi­sa­no ją w kul­tu­rę grec­ką i rzym­ską. W niej zaś wycho­waw­ca odgry­wał wiel­ką rolę i to na jego bar­kach spo­czy­wa­ła odpo­wie­dzial­ność za wycho­wa­nie dziec­ka. Żydzi wycho­wy­wa­li w rodzi­nie, a w niej ojciec był naj­waż­niej­szym wycho­waw­cą. W świe­cie grec­kim i rzym­skim takie zada­nie powie­rza­no peda­go­go­wi. Czę­sto był to nie­wol­nik o dobrym wykształ­ce­niu, któ­ry pro­wa­dził syna swe­go pana do szko­ły i towa­rzy­szył mu tak w nauce, jak i w zaba­wach. Stop­nio­wo wta­jem­ni­czał go w życie spo­łecz­ne, a nawet poli­tycz­ne. Był potrzeb­ny w pod­pro­wa­dze­niu go do peł­ni doj­rza­ło­ści. Czę­sto spo­tka­nie trwa­ło do koń­ca życia wycho­wan­ka, bo w jego oczach peda­gog miał duży auto­ry­tet. Uważ­ne czy­ta­nie Ewan­ge­lii odsła­nia w por­tre­cie Jezu­sa ten pięk­ny rys Wycho­waw­cy; szczę­śli­wy, kto się z Nim spo­tka jako ze swym Wycho­waw­cą. Nauczy­ciel jest nasta­wio­ny na prze­kaz praw­dy swo­im uczniom, ma więc na uwa­dze zdol­no­ści poznaw­cze, a szcze­gól­nie rozum. Wycho­waw­cę inte­re­su­je oso­bo­wość wycho­wan­ka. Chce mu pomóc w odkry­ciu tego, kim on jest i kim może być. Zawsze roz­po­czy­na od dokład­ne­go obli­cze­nia talen­tów, jaki­mi dys­po­nu­je i zmie­rza do tego, aby wycho­wan­ko­wi pomóc w ich pomna­ża­niu. Wycho­waw­ca stoi obok wycho­wan­ka i sło­wem zachę­ty oraz swą posta­wą poma­ga w opa­no­wa­niu umie­jęt­no­ści potrzeb­nych w codzien­nym życiu. Moż­li­wo­ści wycho­waw­cy są ogra­ni­czo­ne zdol­no­ścia­mi wycho­wan­ka. Wie­le zale­ży od stop­nia wza­jem­ne­go zaufa­nia. Wycho­waw­ca musi się liczyć z tym, że wie­lu innych chce mieć wpływ na kształ­to­wa­nie men­tal­no­ści i oso­bo­wo­ści wycho­wan­ka. Suge­stie opi­nii śro­do­wi­ska, dziś ste­ro­wa­nej przez media, mogą być tak moc­ne, że wycho­wa­nek idzie za nimi, a nie podej­mu­je zadań wska­za­nych przez peda­go­ga. Jezus jest genial­nym Wycho­waw­cą. On sza­nu­je naszą wol­ność tak bar­dzo, że zga­dza się na kro­ki wycho­wan­ka, któ­rych nie sta­wia na dro­dze do szczę­ścia. Przy­kła­dem jest Judasz. Wycho­wy­wa­ny przez Jezu­sa, poszedł dro­gą wska­za­ną mu przez mają­cych wów­czas wła­dzę. Dla wycho­waw­cy naj­waż­niej­sze jest dobro wycho­wy­wa­ne­go, czy­li w cen­trum jego zain­te­re­so­wa­nia jest dobra wola. Wycho­waw­ca ma bowiem pod­pro­wa­dzić do peł­ni wol­no­ści, co łączy się ści­śle z odpo­wie­dzial­no­ścią i samo­dziel­no­ścią. Ide­ałem jest har­mo­nia roz­wo­ju zdol­no­ści poznaw­czych z dosko­na­le­niem umie­jęt­no­ści życia dla innych, aby ich uszczę­śli­wiać. Na tym bowiem pole­ga tajem­ni­ca dobro­ci. Dobra wola jest potęż­ną siłą, któ­rą dys­po­nu­je czło­wiek. Szczę­śli­wy, kto spo­tkał Jezu­sa i potrak­to­wał Go jako swe­go Wycho­waw­cę. Pod Jego okiem może bowiem nie­ustan­nie dosko­na­lić swą wol­ność oraz prze­pi­sać do swe­go ser­ca wszyst­kie zasa­dy życia, jakie On poda­je. Sztu­ka życia według praw­dy jest naj­pięk­niej­szym owo­cem współ­pra­cy z wycho­waw­cą. W spo­tka­niu z Jezu­sem łatwo odkryć, że nie ma wycho­wa­nia pod przy­mu­sem. Cza­sem jest potrzeb­na spra­wie­dli­wa i mądra kara, któ­ra zawsze jest dobra, choć w chwi­li jej przyj­mo­wa­nia tego się nie dostrze­ga. Wycho­wa­nie bez­stre­so­we nie ma nic wspól­ne­go z Ewan­ge­lią i zawsze obra­ca się prze­ciw praw­dzi­we­mu dobru tak wycho­wan­ka, jak i wycho­waw­cy. Jezus jako Nauczy­ciel i Wycho­waw­ca nie wykre­śla ze swych pro­gra­mów spra­wie­dli­wej i mądrej kary.