Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (18)

Mistrz

Ks. Edward Sta­niek

Jezus zebrał dwu­na­stu i jako Mistrz posta­no­wił wta­jem­ni­czyć ich w bogac­two swe­go życia. Nauczał tysią­ce, wycho­wy­wał tych, któ­rzy tego pra­gnę­li, a Mistrzem był dla wybra­nych. Nauczy­ciel prze­ka­zu­je cen­ne infor­ma­cje, wycho­waw­ca to spe­cja­li­sta z warsz­ta­tów, któ­re­go celem jest opa­no­wa­nie umie­jęt­no­ści odpo­wie­dzial­ne­go i samo­dziel­ne­go życia. Mistrz to wiel­ki arty­sta, któ­ry wta­jem­ni­cza w swej pra­cow­ni mło­dych arty­stów w taj­ni­ki sztu­ki malar­skiej, rzeź­biar­skiej, czy innej, pra­gnąc, aby każ­dy z nich był wiel­kim arty­stą. Mistrz już nie naucza, nie zaj­mu­je się wycho­wa­niem, on mil­czy i sam rzeź­bi lub malu­je. Cza­sem odpo­wia­da na pyta­nia. Pozwa­la na to, aby ten, komu zale­ży na tym, był bli­sko i uważ­nie go obser­wo­wał. Uczeń pod­cho­dzi do swo­je­go płót­na lub bry­ły, aby pędz­lem lub dłu­tem two­rzyć swe dzie­ło. Naj­waż­niej­szym mate­ria­łem jest jego ser­ce, to ono pod okiem Mistrza może być zamie­nio­ne w arcy­dzie­ło. Jezus mówi: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze same­go sie­bie, niech weź­mie swój krzyż i niech Mnie naśla­du­je” (Mt 16,24). Nauczy­cie­la się słu­cha, aby wie­dzieć co prze­ka­zu­je. Wycho­waw­cę trak­tu­je­my jak tre­ne­ra, cze­ka­my na jego instruk­cje. Mistrza trze­ba naśla­do­wać. Naj­pięk­niej­szą lek­cją Jezu­sa jako Mistrza jest sce­na z Wie­czer­ni­ka, gdy umy­wa uczniom nogi. Wyja­śnia wów­czas: „Jeże­li więc Ja, Pan i Nauczy­ciel, umy­łem wam nogi, to i wy powin­ni­ście sobie nawza­jem umy­wać nogi. Dałem wam bowiem przy­kład, aby­ście i wy tak czy­ni­li, jak Ja wam uczy­ni­łem” (J 13,14). Zna­mien­ne jest to, że Piotr nie chciał się zgo­dzić na to umy­cie. Jezus mu wów­czas powie­dział: „Jeśli cię nie umy­ję, nie będziesz miał udzia­łu ze Mną” (J 13,8). Piotr dostrzegł, że cho­dzi o wta­jem­ni­cze­nie i był gotów nawet na to, aby mu Jezus umył gło­wę. Spo­tka­nie z mistrzem jest zawsze wta­jem­ni­cze­niem w warsz­tat jego twór­czo­ści. Kto się decy­du­je na to, aby swe życie zamie­nić w arcy­dzie­ło, zawsze szu­ka mistrza, a wśród nich naj­do­sko­nal­szym jest Jezus. Nie­wie­lu podej­mu­je taką decy­zję, bo w nią trze­ba zain­we­sto­wać wszyst­ko, czym dys­po­nu­je­my. Wszy­scy świę­ci zamie­ni­li swe życie w twór­czość i pod okiem Jezu­sa wyrzeź­bi­li swe ser­ce jako arcy­dzie­ło, któ­re trwa wiecz­nie. Kto chce być świę­tym, temu nie wystar­cza spo­tka­nie z Jezu­sem jako Nauczy­cie­lem, nie wystar­cza nawet spo­tka­nie z Nim jako Wycho­waw­cą – on pra­gnie z Nim jako genial­nym arty­stą zamiesz­kać w Jego pra­cow­ni i zamie­nić swe życie w twór­czość. Taki jest sekret praw­dzi­wej miło­ści. Wiel­ka przy­go­da ewan­ge­licz­na roz­po­czy­na się dopie­ro wów­czas, gdy nastę­pu­je spo­tka­nie z Jezu­sem jako Mistrzem. On bowiem uczest­ni­czy w zamie­nia­niu życia w arcy­dzie­ło naszej miło­ści. Trze­ba dobrze znać ata­ki współ­cze­sne­go świa­ta na dobrych nauczy­cie­li, na wycho­waw­ców i na mistrzów. Ewan­ge­lia odsła­nia tajem­ni­ce tych ata­ków, bo naj­groź­niej­szy­mi wro­ga­mi księ­cia świa­ta są ci, któ­rzy pra­gną prze­ka­zać mło­dym poko­le­niom skar­by mądro­ści i umie­jęt­no­ści. Jezus jed­nak zawsze ma swo­ich nauczy­cie­li, wycho­waw­ców i mistrzów. W Jego Koście­le nie ma poko­le­nia bez świę­tych.