Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZYDZIESTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 28 X – 2 XI 2013

Ponie­dzia­łek
Ef 2,19–22; Łk 6,12–19
ŚWIĘTO ŚW.ŚW. APOSTOŁÓW SZYMONAJUDY TADEUSZA
Sło­wo Boże: Nie jeste­ście już obcy­mi i przy­chod­nia­mi, ale jeste­ście współ­o­by­wa­te­la­mi świę­tych i domow­ni­ka­mi Boga, zbu­do­wa­ni na fun­da­men­cie apo­sto­łów i pro­ro­ków, gdzie kamie­niem węgiel­nym jest sam Chry­stus Jezus. Domow­ni­cy Boga – two­rzy­my wspól­no­tę, któ­ra wyraź­nie odróż­nia się od wszyst­kich innych ludz­kich wspól­not. Cen­trum tej wspól­no­ty sta­no­wi sam Bóg. Sko­ro Bóg pozo­sta­je dla nas zawsze nie­po­ję­tą tajem­ni­cą, rów­nież i wspól­no­ta, jej życie, dzia­ła­nie oraz roz­wój sta­no­wić będzie tajem­ni­cę. We wspól­no­cie Kościo­ła doświad­czy­my rodzin­no­ści i gościn­no­ści, bli­sko­ści i jed­no­ści wza­jem­nej. Pro­śmy dziś o wia­rę w Kościół.
Modli­twa dnia: Boże, Ty dopro­wa­dzi­łeś nas do pozna­nia Two­je­go imie­nia przez naucza­nie świę­tych Apo­sto­łów, spraw, dzię­ki wsta­wien­nic­twu świę­tych Szy­mo­na i Judy Tade­usza, aby Twój Kościół sta­le wzra­stał, pocią­ga­jąc do wia­ry nowe naro­dy.
Wto­rek
Rz 8,18–25; Łk 13,18–21
Sło­wo Boże: W nadziei już jeste­śmy zba­wie­ni. Nadzie­ja zaś, któ­rej speł­nie­nie już się oglą­da, nie jest nadzie­ją, bo jak moż­na jesz­cze spo­dzie­wać się tego, co się już oglą­da? Jeże­li jed­nak, nie oglą­da­jąc, spo­dzie­wa­my się cze­goś, to z wytrwa­ło­ścią tego ocze­ku­je­my. Nadzie­ja jest darem Boga. Jej prze­ciw­sta­wie­niem są złud­ne ocze­ki­wa­nia na roz­wią­za­nie naszych trud­nych sytu­acji przez przy­pa­dek, przez innych czy też przez samych sie­bie. Złud­ne ocze­ki­wa­nia bywa­ją źró­dłem naj­więk­szych roz­cza­ro­wań i dra­ma­tów. Nadzie­ja zło­żo­na w Bogu jest naj­pew­niej­szą inwe­sty­cją nasze­go życia, jest prak­tycz­nym potwier­dze­niem zaufa­nia, jakie win­ni­śmy oka­zy­wać Bogu.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, pomnóż w nas wia­rę, nadzie­ję i miłość i daj nam uko­chać Two­je przy­ka­za­nia, aby­śmy mogli otrzy­mać obie­ca­ne zba­wie­nie.
Śro­da
Rz 8,26–30; Łk 13,22–30
Sło­wo Boże: Duch Boży przy­cho­dzi z pomo­cą naszej sła­bo­ści. Gdy bowiem nie umie­my się modlić tak jak trze­ba, sam Duch wsta­wia się za nami w bła­ga­niach, któ­rych nie moż­na wyra­zić sło­wa­mi. Czy, doświad­cza­jąc trud­no­ści w modli­twie, mamy odwa­gę, by pro­sić o pomoc Ducha Świę­te­go? Apo­stoł wska­zu­je wyraź­nie: gdy doty­ka nas sła­bość, roz­wią­za­nie jest jed­no – trze­ba zwró­cić się do Ducha Boże­go. Zresz­tą, czy kie­dy­kol­wiek mamy odwa­gę powie­dzieć, że modli­my się jak trze­ba? Zatem w każ­dej chwi­li nale­ży przy­zy­wać pomo­cy Ducha Świę­te­go, bo bez Nie­go nasza modli­twa jest wręcz nie­moż­li­wa.
Modli­twa dnia:  Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, pomnóż w nas wia­rę, nadzie­ję i miłość i daj nam uko­chać Two­je przy­ka­za­nia, aby­śmy mogli otrzy­mać obie­ca­ne zba­wie­nie.
Czwar­tek
Rz 8,31b–39; Łk 13,31–35
Sło­wo Boże: Któż nas może odłą­czyć od miło­ści Chry­stu­so­wej? Utra­pie­nie, ucisk czy prze­śla­do­wa­nie, głód czy nagość, nie­bez­pie­czeń­stwo czy miecz? Jak to jest napi­sa­ne: „Z powo­du cie­bie zabi­ja­ją nas przez cały dzień, uwa­ża­ją nas za owce prze­zna­czo­ne na rzeź”. Pre­sja zewnętrz­nych warun­ków życia jest jak potęż­ne ciśnie­nie, któ­re­mu nie­ła­two się oprzeć. Jeśli naczy­nie, któ­re pod­da­ne jest znacz­ne­mu ciśnie­niu, jest sła­be i puste – ule­gnie znisz­cze­niu. Jeśli jed­nak wypeł­nio­ne jest tre­ścią – prze­trwa. Podob­nie czło­wiek – gdy wypeł­nia go miłość Boga i żywa wia­ra, i zaży­łość ze sło­wem Bożym, prze­trwa ciśnie­nie naj­więk­szych prze­ciw­no­ści, rów­nież otwar­tej wro­go­ści.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, pomnóż w nas wia­rę, nadzie­ję i miłość i daj nam uko­chać Two­je przy­ka­za­nia, aby­śmy mogli otrzy­mać obie­ca­ne zba­wie­nie.
Pią­tek
Ap 7,2–4.9–14; 1J 3,1–3; Mt 5,1–12a
UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH
Sło­wo Boże: Potem ujrza­łem wiel­ki tłum, któ­re­go nikt nie mógł poli­czyć, z każ­de­go naro­du i wszyst­kich poko­leń, ludów i języ­ków, sto­ją­cy przed tro­nem i przed Baran­kiem. Odzia­ni są w bia­łe sza­ty, a w ręku ich pal­my. Każ­dy czło­wiek prze­zna­czo­ny jest do zwy­cię­stwa. Nie ist­nie­je oso­ba, w życie któ­rej wpi­sa­na była­by klę­ska, jako nie­uchron­na kolej losu. Naj­trud­niej­sze warun­ki zewnętrz­ne są do poko­na­nia i two­rzą dro­gę do peł­ni szczę­ścia. Lecz nie­zbęd­ne jest jed­no: posłu­chać tego, co mówi Bóg. Wte­dy osią­ga­my praw­dzi­we szczę­ście i w tym miej­scu, gdzie ono rze­czy­wi­ście jest. I jesz­cze jed­no: przy­cho­dzi do nas zawsze jako owoc nie­ocze­ki­wa­ny.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, Ty pozwa­lasz nam w jed­nej uro­czy­sto­ści czcić zasłu­gi Wszyst­kich Świę­tych, pro­si­my Cię, abyś dzię­ki wsta­wien­nic­twu tak wie­lu orę­dow­ni­ków, hoj­nie udzie­lił nam upra­gnio­ne­go prze­ba­cze­nia.
Sobo­ta
Hi 19,1.23–27a; 1 Kor 15,20–24a. 25–28; Łk 23,44–46.50.52–53; 24,1–6a
WSPOMNIENIE WSZYSTKICH WIERNYCH ZMARŁYCH
Sło­wo Boże: Lecz ja wiem: Wybaw­ca mój żyje, na zie­mi wystą­pi jako ostat­ni. Potem me szcząt­ki skó­rą odzie­je, i oczy­ma cia­ła będę widział Boga. To wła­śnie ja Go zoba­czę. Po wiel­kich doświad­cze­niach cier­pie­nia, śmier­ci bli­skich, opusz­cze­nia i nie­zro­zu­mie­nia, Hiob wykrzy­ku­je nie­mal sło­wo naj­waż­niej­sze, któ­re moż­na nazwać kwin­te­sen­cją mądro­ści: Bóg żyje i ostat­nie sło­wo do Nie­go nale­ży. I będzie to sło­wo mocy, sło­wo żywe i życio­daj­ne, sło­wo nie­za­wod­ne i peł­ne nadziei. Ostat­nim sło­wem Boga skie­ro­wa­nym do nas, śmier­tel­nych stwo­rzeń, będzie zmar­twych­wsta­nie.
Modli­twa dnia: Boże, Ty spra­wi­łeś, że Twój Syn zwy­cię­żył śmierć i wstą­pił do nie­ba, daj wszyst­kim wier­nym zmar­łym udział w Jego zwy­cię­stwie nad śmier­cią, aby mogli na wie­ki oglą­dać Cie­bie, swo­je­go Stwór­cę i Odku­pi­cie­la.