Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

Uduchowione życie zmartwychwstałych

NIEDZIELA: 2 Mch 7,1–2.9–14; 2 Tes 2,16–3,5; Łk 20,27–38

Chry­stus i Sama­ry­tan­ka fragm. Paolo Vero­ne­se (1528–1588)

Pode­szło do Jezu­sa kil­ku sadu­ce­uszów, któ­rzy twier­dzą, że nie ma zmar­twych­wsta­nia, i zagad­nę­li Go w ten spo­sób: Nauczy­cie­lu, Moj­żesz tak nam prze­pi­sał: „Jeśli umrze czyjś brat, któ­ry miał żonę, a był bez­dziet­ny, niech jego brat weź­mie wdo­wę i niech wzbu­dzi potom­stwo swe­mu bra­tu”. Otóż było sied­miu bra­ci. Pierw­szy wziął żonę i umarł bez­dziet­nie. Wziął ją dru­gi, a potem trze­ci, i tak wszy­scy pomar­li, nie zosta­wiw­szy dzie­ci. W koń­cu umar­ła ta kobie­ta. rzy zmar­twych­wsta­niu więc któ­re­go z nich będzie żoną? Wszy­scy sied­miu bowiem mie­li ją za żonę. Jezus im odpo­wie­dział: Dzie­ci tego świa­ta żenią się i za mąż wycho­dzą. Lecz ci, któ­rzy uzna­ni są za god­nych udzia­łu w świe­cie przy­szłym i w powsta­niu z mar­twych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wycho­dzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są rów­ni anio­łom i są dzieć­mi Boży­mi, będąc uczest­ni­ka­mi zmar­twych­wsta­nia. A że umar­li zmar­twych­wsta­ją, to i Moj­żesz zazna­czył tam, gdzie jest mowa o krza­ku, gdy Pana nazy­wa „Bogiem Abra­ha­ma, Bogiem Iza­aka i Bogiem Jaku­ba”. Bóg nie jest Bogiem umar­łych, lecz żywych; wszy­scy bowiem dla Nie­go żyją.
Roz­wa­ża­nie
Wszel­kie pró­by opi­sa­nia tego, co spo­tka nas po przej­ściu przez gra­ni­cę śmier­ci, ska­za­ne są na nie­po­wo­dze­nie. Nasze doświad­cze­nia, pie­lę­gno­wa­ne wię­zi z inny­mi, wyobra­że­nia i pla­ny nie są w sta­nie odsło­nić tego, co będzie w wiecz­no­ści. Obra­zy, jaki­mi dziś się posłu­gu­je­my, o jakich chęt­nie słu­cha­my, pozo­sta­ną nie­ste­ty czymś w rodza­ju dzie­cię­ce­go beł­ko­tu, któ­rym ktoś chciał­by opi­sać skom­pli­ko­wa­ne zagad­nie­nia. W tej sytu­acji pozo­sta­je jed­no: uwie­rzyć obiet­ni­cy Pana, nie mar­twiąc się zbyt­nio. Pomy­sło­wość Stwór­cy prze­kra­cza nasze naj­śmiel­sze ocze­ki­wa­nia.

rs