Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (21)

Oblubieniec

Ks. Edward Sta­niek

Jezus w przy­po­wie­ści o pan­nach roz­trop­nych i nie­roz­sąd­nych sam sie­bie przed­sta­wia jako Oblu­bień­ca. Tą przy­po­wie­ścią daje klucz do odczy­ta­nia sta­ro­te­sta­men­tal­nej księ­gi „Pie­śni nad pie­śnia­mi”. Ona bowiem przed­sta­wia wza­jem­ną miłość oblu­bień­ca i oblu­bie­ni­cy. Misty­cy zanu­rza­li się w bogac­twie tej księ­gi. Jezus w przy­po­wie­ści uka­zu­je oblu­bie­ni­ce, któ­re na Nie­go cze­ka­ją. Jed­ne wyko­rzy­sta­ły czas na zie­mi na zgro­ma­dze­nie oli­wy, któ­ra jest sym­bo­lem mądro­ści i miło­sier­dzia. Gdy ogło­szo­no Jego nadej­ście, jed­ne zapa­li­ły lam­py, jakie otrzy­ma­ły na chrzcie i wyszły na spo­tka­nie. Te oblu­bie­ni­ce nazy­wa mądry­mi. Inne odkry­ły, że brak im oli­wy. Poszły ją kupić, a gdy przy­szły zasta­ły drzwi zamknię­te. Puka­jąc usły­sza­ły strasz­ne sło­wa: „Nie znam was” (Mt 25,12). W ustach Oblu­bień­ca zna­czy­ły tyle co: „nie kocham was”. On wyznał, że już nie są Jego oblu­bie­ni­ca­mi. Stra­ci­ły na zawsze szan­sę uczest­ni­cze­nia w miło­ści oblu­bień­czej. Oblu­bień­cza miłość pole­ga na wyłącz­no­ści. W naszych ludz­kim rozu­mie­niu kobie­ta może mieć jed­ne­go oblu­bień­ca, a męż­czy­zna jed­ną oblu­bie­ni­cę. W odnie­sie­niu do Boga ta wyłącz­ność pole­ga na tym, że Jezus jest cały dla duszy, któ­ra Go kocha, bo On nie dzie­li miło­ści. Doma­ga się od nas miło­ści z całe­go ser­ca, z całej duszy, z całe­go umy­słu i z wszyst­kich sił, bo On sam jako Syn Czło­wie­czy tak nas kocha. Moż­na to obser­wo­wać w Komu­nii świę­tej. On pod posta­cią chle­ba cały jed­no­czy się z przyj­mu­ją­cym Komu­nię świę­tą. Jeśli ktoś trak­tu­je wyłącz­ność jako wyklu­cze­nie innych, ten jesz­cze nie dotknął tajem­ni­cy Boga. Jego miłość jest wyłącz­na w tym zna­cze­niu, że jed­no­czy się z każ­dym w peł­ni, a inni nie tyl­ko na tym nic nie tra­cą, ale jesz­cze zysku­ją. Tajem­ni­ca to wiel­ka. Czę­ścio­wo odkry­wa­my to w odnie­sie­niu do słoń­ca. Ono jest całe dla każ­de­go, ale nasza pojem­ność jest taka, że przyj­mu­je­my tyl­ko maleń­ką cząst­kę jego świa­tła, na czym nikt nie tra­ci. W Koście­le spo­tka­nie z Jezu­sem jako Oblu­bień­cem peł­niej rozu­mie­ją kobie­ty. Wie­le z nich wcho­dzi nawet w zaślu­bi­ny z Nim. Noszą na pal­cu Jego obrącz­kę. Ślub czy­sto­ści pole­ga na decy­zji kobie­ty, by całe ser­ce oddać Jezu­so­wi jako swe­mu Oblu­bień­co­wi. Ślub czy­sto­ści męż­czy­zny jest opar­ty na przy­jaź­ni z Jezu­sem. Te ślu­by pod­no­szą cie­le­sny wymiar miło­ści na taki poziom, że wpro­wa­dza on har­mo­nię mię­dzy cia­łem, psy­chi­ką, a duchem. Ta har­mo­nia jest owo­cem czy­stej miło­ści. Język miło­ści oblu­bień­czej jest dziś znisz­czo­ny. Niski sto­pień kul­tu­ry nie pozwa­la się nim posłu­gi­wać w odnie­sie­niu do Boga. Trze­ba doj­rza­ło­ści i wiel­kiej odpo­wie­dzial­no­ści za miłość, aby zro­zu­mieć sło­wa Jezu­sa o mądrych i głu­pich oblu­bie­ni­cach. Te głu­pie tego języ­ka nie zna­ły i dla nich drzwi do nie­ba zosta­ły zamknię­te. Doty­ka­my wie­lu tra­ge­dii zwią­za­nych z bra­kiem rozu­mie­nia celi­ba­tu, ślu­bów czy­sto­ści oraz sakra­men­tu mał­żeń­stwa. Kto nie dorósł do miło­ści przy­jaź­ni i miło­ści oblu­bień­czej, ten nie jest w sta­nie skła­dać ślu­bów – i niech się nie dzi­wi, że zosta­nie przed zamknię­ty­mi drzwia­mi do nie­ba. Oli­wa mądro­ści i miło­sier­dzia to obraz doj­rza­łej miło­ści. Czas jest krót­ki. Ewan­ge­lia jest wezwa­niem do nie­ustan­ne­go dosko­na­le­nia kul­tu­ry cia­ła i ducha, czy­li har­mo­nii, jaka jest moż­li­wa w ser­cu dzię­ki miło­ści sie­bie, ludzi i Boga. Te trzy miło­ści wyno­szą czło­wie­ka ponad wszel­kie stwo­rze­nia.